Knicks zatoczyli koło..76ers górą!

Powrót do hali Madison Square Garden i podjęcie w niej przeciętnie grających na wyjeździe 76ers nie poprawiło niestety sytuacji Knicks. 76ers, prowadzeni przez Evan Turnera, pewnie zwyciężyli 106-94, a nad głową Mike D’Antoni’ego znów pojawiły się czarne chmury..

To miał być mecz na przełamanie, po czteromeczowej serii porażek na wyjeździe. Knicks, ku wielkiemu rozczarowaniu fanów zgromadzonych w MSG niestety zawiedli.

Nowojorczycy na dnie, zawodnicy wygwizdani przez własnych kibiców, a przyszłość D’Antoniego to wielki znak zapytania. Czy ta sytuacja nie wygląda znajomo?

Dokładnie tak! Kilka tygodni temu Knicks znajdowali się w identycznej sytuacji, a z odsieczą pojawił się wówczas Jeremy Lin i Linomania, jaka ogarnęła cały świat. Dziś sytuacja jest jednak gorsz.. Formuła Lina się wyczerpała – zawodnik ustabilizował swoją formę – notuje bardzo solidne 15 ppg i 6,1 apg.  Najlepszym strzelcem nadal jest Carmelo, ze swoimi 21,3 ppg. A dalej? Dalej niestety pusto…

W meczu z 76ers wszystkie słabości Knicks zostały idealnie odsłonięte przez podopiecznych Doug Collins’a. Knicks nie mieli żadnej odpowiedzi na świetnie punktujących obrońców gości – Evan Turner to najlepszy Sophomores ostatnich tygodni, zdobył aż 24 punkty, wykorzystując 9/14 FG i dodając znakomitą, jak na G-F ilość zbiórek -15. Znakomicie zagrał także Lou Williams, jeden z głównych pretendentów do nagrody 6th Man of the Year, zdobywając aż 28 oczek. Jak na ich tle wypadł backcourt gospodarzy? Lin odpowiedział 14 punktami. Całkiem nieźle, ale rzucił je na fatalnej 27,7% skuteczności, dokładając sporo strat, których ilość nie robi już dziś na nikim wrażenia – tym razem zanotował ich 6. Nieco lepiej spisał się drugi starter gospodarzy – Landry Fields – 6/9 FG i 14 punktów.

Jeśli miałbym możliwość dokonywania jakichkolwiek zmian w drużynie Knicks, to zdecydowanie usunąłbym z S5 Lina, lub ograniczył jego minuty, na korzyść Baron Davis’a. B-Diddy jest graczem o wiele bardziej doświadczonym, grającym wolniej, mniej „efektownie”[o ile można tak nazwać nieudolne próby penetracji w wykonaniu Lina]. W meczu z 76ers zdobył w niespełna 14 minut 8 punktów, trafiając obie próby zza łuku [łącznie 3/5 FG] i dokładając 3 asysty. Podobnie jak Lin, nie stronił jednak od strat- 3.

Carmelo Anthony zagrał dość dobrze, ale w decydującym match-up’ie tego spotkania okazał się słabszy od Andre Iguadoli.Zawodnik 76ers rzucił 2 ważne trójki w decydującej – trzeciej kwarcie. Melo, po świetnym początku i 5/7 FG, spudłował kolejne sześć rzutów, a mecz kończył na ławce rezerwowych.

Co dalej z zespołem Knicks?

Plan budowy drużyny, wokół Carmelo i Amare, skierowanej na atak i zdobywanie dużej ilości punktów nie wypalił. Knicks balansują na krawędzi PO, po piętach depcze im Milwaukee Bucks i Cleveland Cavaliers. Mike D’Antoni nie ma już żądnych wymówek, że czeka na powrót rozgrywającego [jak to było w przypadku kontuzji B.Davis'a]. Jest trenerem od czterech lat,a efektów jego pracy nie widać. Jeżeli właściciele Knicks szybko czegoś nie zmienią, to zarówno ten sezon, jak i kilka następnych, będą mogli spisać na straty.

Przed Knicks teraz ciężkie spotkanie wyjazdowe z Bulls, a na 76ers czeka wyprawa do Indianapolis i zmierzenia się z bezpośrednim rywalem, w walce o 4 miejsce na wschodzie – Pacers.

NYK: Carmelo Anthony – 22 (9 zb), Jeremy Lin – 14 (7 as), Landry Fields – 13, J.R. Smith – 12, Amare Stoudemire – 9, Tyson Chandler – 8 (12 zb), Baron Davis – 8, Steve Novak – 8, Iman Shumpert – 0

PHI: Lou Williams – 28 (3×3), Evan Turner – 24 (15 zb), Andre Iguodala – 19 (7 zb, 8 as, 4 prz), Thaddeus Young – 14, Elton Brand – 13 (8 zb), Jrue Holiday – 8, Nikola Vucevic – 0, Jodie Meeks – 0

 

Komentarze

komentarzy