Jeziorowcy wracają na odpowiednie tory

Kobe Bryant i Travis Outlaw /fot. Flickr

Los Angeles Lakers odnieśli w tym sezonie swoje trzecie zwycięstwo pokonując tym razem w Staples Center Sacramento Kings. Obie drużyny przystępowały do tego spotkania osłabione, Lakers dalszym brakiem Steve’a Nasha, natomiast Sacramento musiało radzić sobie w tym spotkaniu bez DeMarcusa Cousinsa który został zawieszony przez komisję ligi na 2 spotkania oraz Thomasa Robinsona.

Przełomowa trzecia kwarta

Bernie Bickerstaff po pierwszej połowie spotkania wyciągnął wnioski ze słabej postawy na jedynce Steve’a Blake’a, którego raz po raz ogrywał rozgrywający Sacramento Isaiah Thomas. Lakers rozpoczęli trzecią odsłonę z Dariusem Morrisem i to okazało się strzałem w dziesiątkę. Akcje Thomasa pomimo jego dalszej dobrej gry zostały znacznie spowolnione,  a mający u swego boku młodziana Kobe Bryant miał dużo więcej swobody w swoich poczynaniach. „Jeziorowcy” skrzętnie wykorzystywali każdą nadarzającą się okazję i z minuty na minutę powiększali swoją przewagę, która na koniec kwarty wynosiła już 13 pkt.

Absencja Cousinsa widoczna aż nadto

Sacramento bez odsiadującego karę DeMarcusa mieli wielkie problemy z równorzędną walką na tablicach jak i w polu trzech sekund z gospodarzami tego pojedynku. W zbiórkach bowiem Kings przegrali aż 39-50, a jedynym zawodnikiem który starał się walczyć z wysokimi Lakers był Jason Thompson , jednak na początku czwartej kwarty złapał szósty faul. Koszykarze z Los Angeles jak przystało na doświadczonych graczy wykorzystywali osłabiony front court rywali zdobywali punkty głównie dzięki świetnym akcjom podkoszowym i skrzydłowych.


Po co nam ławka?

Głównym motorem napędowym Lakers byli ich starterzy oprócz Blake’a, który w tym spotkaniu był bardziej hamulcowym zawodnikiem na parkiecie. Czwórka graczy: Dwight Howard(23pkt, 18reb) , Kobe Bryant(20pkt, 6ast), Pau Gasol(18pkt, 5reb) i Metta World Peace(18pkt, 5reb) zdobyli łącznie ¾ wszystkich punktów drużyny w tym spotkaniu. Letnie wzmocnienia(tak przynajmniej się nazywało te zmiany w składzie) jak na razie okazują się totalnymi niewypałami. Dla porównania dodam jeszcze tylko iż 8 graczy z ławki którzy pojawili się na parkiecie Staples Center zdobyło łącznie 22 pkt; Jimmer Fredette grając nieco ponad 10 min zdobył punktów 18. Antawn Jamison, który miał być solidnym strzelcem z ławki dzięki któremu Lakers otrzymają wyraźną pomoc z ławki jest jak do tej pory jednym z największych rozczarowań, krok w krok za byłym graczem Cleveland Cavaliers idzie Jodie Meeks. Pozytywnie z ławki można ocenić(oprócz w/w Morrisa) Jordana Hilla(8pkt, 7reb) który bardzo dobrze radził sobie w pojedynkach podkoszowych pod nieobecność starterów.

Wnioski na przyszłość

Sacramento będzie musiało sobie poradzić w jeszcze jednym spotkaniu bez Cousinsa i niestety nie wróżę im nic dobrego zwłaszcza iż we wtorek mierzyć będą się z Portland Trailblazers. Szalona akcje młodych graczy Kings mogą wystarczyć do pojedynków z drużynami jedynie na ich poziomie, gdyż nieco mocniejsze zespoły znajdą prędzej czy później na to sposób. Pomimo tego iż zwycięzców się nie ocenia, muszę powiedzieć też kilka słów o zawodnikach z Miasta Aniołów. Dzisiejsze dość pewne zwycięstwo nie było kwestią wyśmienitej formy koszykarzy, a przeciwnikiem z jakim przyszło im się zmierzyć. Kolejne spotkanie Lakers rozegrają z San Antonio Spurs i to powinno być prawdziwym testem dla „Jeziorowców”. Nawet jeżeli czwórka zawodników, która dzisiaj dała zwycięstwo zagra podobnie bądź lepiej, może to nie wystarczyć do osiągnięcia sukcesu w kolejnym meczu, gdyż rezerwowi „Ostróg” są na zdecydowanie wyższym poziomie niż ławka Kings.

Komentarze

komentarzy