James Harden eksplodował
Carrer-high Jamesa Hardena nie pozostawiło cienia wątpliwości, komu tej nocy należało się zwycięstwo. Pewniak do tytułu Sixth Man Of The Year – rozegrał najlepsze zawody w tym sezonie i był dla obrony Słońc po prostu nie do powstrzymania. W Phoenix tej nocy triumfowali wszyscy hipsterzy, nieco mniej pozytywnie zaskoczeni byli fani Suns, którzy do końca wierzą, że awans do fazy rozgrywek posezonowych to coś, czego nie można wypuścić z rąk.
Niestety w przegranej Suns sporo winy leży po stronie centra. Marcin Gortat był tej nocy 2/13 FG i nijak nie potrafił znaleźć dla siebie odpowiedniego miejsca, skąd też mógłby grać swoją koszykówkę. Thunder nie słyną z mocnej, zawsze pewnej obrony, mimo to Gortat w match-upie z wysokimi OKC wyglądał mizernie. Jestem przekonany, że po meczu miał do siebie sporo pretensji. Ciągnąć na swoich barkach Phoenix starał się Jared Dudley, rzucając 21 punktów. Nie był jednak w stanie uczynić cudu.
Harden tymczasem trafił pięć trójek w tym meczu i na żadnym etapie tego spotkania nie okazywał litości dla przeciwnika. Russell Westbrook, który miał tej nocy klasyczny night-off, czyli mało partycypował w tym zwycięstwie, przyglądał się na wyczyny Hardena ze swoim charakterystycznym, czasem przerażającym uśmiechem. „James rozegrał wspaniały mecz”- mówił z koeli Scott Brooks – trener OKC. „W każdym elemencie gry nie miał żadnych braków”- dodaje.
To dla zawodnika Thunder była wyjątkowa noc także z innego powodu. Harden grał w uczelni Arizona State i pochodzi z tego miejsca, tu się wychował. Na trybunach byli jego przyjaciele oraz rodzina. Tym występem sprawił im wszystkim sporo radości: „To dobrze, kiedy potrafisz zagrać na takim poziomie”- mówił zawodnik po zakończeniu spotkania. Zwłaszcza, gdy przegrywasz mecz przeciwko Los Angeles Clippers zdobywając zaledwie 77 punktów. Thunder potrzebowali tego zwycięstwa, aby niejako odzyskać wiarę we własną siłę. Doskonale wiedzą na co ich stać, ale tego typu spotkania podbudowują zespół.
W Oklahomie nadal wierzą, że uda się odzyskać od San Antonio Spurs to pierwsze miejsce na zachodzie. Walka pewnie będzie się toczyć do ostatnich spotkań.
Suns ten mecz rozpoczęli bardzo sprawnie, prowadząc po kilku minutach już 19:6, ale run 13:2 Thunder w późniejszym etapie spotkania pozwolił im zdobyć przewagę nad Słońcami, której nie oddali do końca meczu. Gospodarze zaczęli się denerwować pod koniec spotkania, a zazwyczaj spokojny Steve Nash otrzymał nawet, tzw. dacha, czyli przewinienie techniczne za pretensje do sędziów za nieumiejętne wykonywanie swojej pracy – mówiąc eufemistycznie. Thunder ostatecznie postawili kropkę nad i w czwartej kwarcie wygrywając ją 27:20.











