Indiana wygrywa po dogrywce z Cavs

Kolejna ekipa nadal zachowuje status niepokonanej w trwającym od 25 grudnia sezonie NBA. Jest nią Indiana Pacers (3-0), która na własnym parkiecie pokonała, choć dopiero po dogrywce drużynę Cleveland Cavaliers (1-2).

To widowisko mogło zakończyć się już po regulaminowym 48 minutach jednak w ostatniej, kluczowej akcji Kyrie Irving spudłował, wydawałoby się, stuprocentowego layup’a i kibice w Indianapolis byli zmuszeni obejrzeć dodatkowe 5 minut walki. Na szczęście dla nich w OT istnieli już tylko ich ulubieńcy i ostatecznie Pacers pokonali Cavs 98:91 a bohaterem dogrywki został Danny Granger, który zdobył w niej aż 9 punktów a w czwartej kwarcie trafił bardzo ważne dwie ‚trójki’.

Spotkanie jak już wspomniałem na swoją korzyść mogli przechylić gracze gości, jednak początek ostatniej kwarty a ściślej mówiąc wynik jaki widniał wówczas na tablicy mogły zasugerować, że to Indiana „dowiezie” wygraną do końca. Jednak czym by była koszykówka, gdyby nie te wspaniałe zwroty akcji? Ale od początku. Q4 rozpoczęła się lepiej dla Pacers, a skutkiem tego był najpierw trafiony rzut George’a Hilla a następnie skuteczna akcja and-one tego samego zawodnika, która sprawiła, że gospodarze na 10 minut przed końcem prowadzili 75:64.

Złapanie kontaktu z rywalami, czyli w tym wypadku zbliżenie się na 4 ‚oczka’ zajęło Cleveland nieco ponad 3 minuty a do stanu remisowego (80:80) doprowadził rookie Kyrie Irving. Na 17 sekund przed końcową syreną to Cavs prowadzili różnicą dwóch punktów jednak nowa twarz w drużynie Indiany, a mianowicie David West w następnej akcji bardzo ładnym, lecz co najważniejsze efektywnym floaterem doprowadził do remisu po 84. Jak już wspomniałem wcześniej, chwilę później Irving mógł dać wygraną swojej ekipie jednak w niezwykle dogodnej pozycji spudłował rzut.

Dogrywka niestety (dla widowiska) bez większej historii. Od początku to Pacers kontrolowali jej przebieg a głównym aktorem tej części meczu okazał się Danny Granger. Indiana więc wciąż niepokonana i z bilansem 3-0 przewodzi w Dywizji Centralnej oraz całej Konferencji Wschodniej.

Czas na troszkę statystyk, które rozpocznę od ekipy pokonanych. Najjaśniejszą postacią znów okazał się tegoroczny rookie Kyrie Irving, który zdobył 20 punktów i zanotował 4 asysty. Mniej widoczny był tym razem inny pierwszoroczniak Tristan Thompson, którego skromne 2 punkciki w niczym nie pomogły ekipie Cleveland. W obronie królował oczywiście nie kto inny jak Anderson Varejao, który zebrał w całym meczu 13 piłek, w tym 10 w defensywie.

W ekipie Indiany najlepiej punktującym zawodnikiem był wspominany już Danny Granger (22 pkt) jednak to nie on wywarł na mnie największe wrażenie w tym spotkaniu. Zrobił to center ekipy Pacers Roy Hibbert, który był niesamowicie pewnym punktem zarówno w ataku jak i w obronie (17 pkt, 13 zb). Z dobrej strony pokazał się też inny nowy nabytek drużyny prowadzonej przez Franka Vogela, rezerwowy George Hill, który zdobył 15 punktów.

IND: Danny Granger – 22 (7 zb), Roy Hibbert – 17 (13 zb, 3 blk), George Hill – 15 (4 prz), David West – 14 (10 zb), Darren Collison – 11, Tyler Hansbrough – 11 (12 zb), Dahntay Jones – 4, Paul George – 2, Lou Amundson – 2, Lance Stephenson – 0

CLE: Kyrie Irving – 20, Anderson Varejao – 14 (13 zb), Antawn Jamison – 12 (3 blk), Anthony Parker – 12, Alonzo Gee – 10, Ramon Sessions – 6, Daniel Gibson – 6 (7 zb), Samardo Samuels – 5, Omri Casspi – 4, Tristan Thompson – 2

Śledź autora tekstu na Twitterze!