Howard przyćmił Bobcats

Po emocjonującym spotkaniu z Miami Heat (95:96) większość kibiców zgromadzonych w Time Warner Cable Arena liczyła na równie  wspaniały mecz w wykonaniu swoich ulubieńców. Niestety srodze się zawiedli. Bobcats nie sprostali przyjezdnym z Orlando w żadnym aspekcie gry.

W pierwszej piątce Orlando narzekającego na ból szyi Jameera Nelsona zastąpił Chris Duhon. Magic zaczęli od uderzenia 11-0 i całą pierwszą połowę kontrowali grę, nie pozwalając zbliżyć się Rysiom do siebie. Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 43-56.

W osiągnięciu dobrego wyniku nie pomógł Cats nawet wirujący (dosłownie) na parkiecie D.J. Augustin (10 pkt) ,który był niewątpliwie najjaśniejszym punktem w drużynie gospodarzy. Po stronie Magic świetną połowę rozegrał w końcu Jason Richardson - 13 punktów (5/8 z gry). Bardzo sprawnie funkcjonowała też „maszyna zbierająca” w postaci Dwighta Howarda – 11 zbiórek, choć skuteczność 3/9 z gry nie pozwoliła mu osiągnąć double-double już w pierwszej połowie.

Wbrew oczekiwaniom kibiców Bobcats trzecia kwarta nie przyniosła zmian w grze ich ulubieńców. Z jednym małym wyjątkiem – pozycję najlepszego strzelca w zespole przejął Corey Maggette, zdobywając w tej kwarcie aż 9 oczek. Magic kontynuowali swój marsz po zwycięstwo – Howard dorzucił swoje 5 punktów i 7 zbiórek, a goście zakończyli tą część gry wynikiem 75-62.

W IV kwarcie udało się w końcu  doskoczyć do Magic na mniej niż 10 punktów, co publiczność nagrodziła gromkimi brawami. Jednak trójki Larry Hughesa i Ryana Andersona przywróciły mecz na właściwy tor i ostudziły zapały gospodarzy. Mecz zakończył się ostatecznie wynikiem 100-79.

Moje oczekiwania zawiódł najlepiej zapowiadający się match up tego spotkania: Howard vs Boris Diaw.  Francuz zagrał słabiej niż w dwóch pierwszych spotkaniach, gdzie bliski był osiągnięcia triple-double, a dzisiaj zakończył spotkanie z wynikiem 10 punktów, 6 zbiorek i 6 asyst, nie radząc sobie z Howardem zarówno w obronie, jak i na tablicach.

Teraz Charlotte żegna się w końcu z własną publicznością i udaje się na Florydę, by 1 stycznia sprawdzić gościnność graczy Miami Heat. Tego samego dnia Orlando podejmie u siebie Toronto Raptors.

CHA: Corey Maggette – 20 (3×3, 7 zb), D.J. Augustin – 14, Byron Mullens – 12, Boris Diaw – 10 (6 as), D.J. White – 8, Gerald Henderson – 8, Derrick Brown – 3, Bismack Biyombo – 2, Kemba Walker – 2, DeSagana Diop – 0 (7 zb), Matt Carroll – 0

ORL: Ryan Anderson – 23 (5×3, 8 zb), Dwight Howard – 20 (24 zb, 4 blk), Jason Richardson – 16, Hedo Turkoglu – 15 (3×3), J.J. Redick – 11, Glen Davis – 7, Larry Hughes – 3, Quentin Richardson – 3, Chris Duhon – 2 (6 as)