Horror w Filadelfii
Spotkanie między Los Angeles Clippers a Philadelphia 76ers trzymało w napięciu do samego końca. Dopiero fantastyczny rzut Chrisa Paula na trzy sekundy przed końcem dał gościom ważne zwycięstwo.
Tak, to właśnie rozgrywający ekipy z Lob City był najjaśniejszą postacią całego meczu. Na parkiecie niemal nie popełniał błędów (jedna strata), trafiał sporo rzutów po penetracji. Trochę szwankowały asysty, ale z pewnością nie było to winą CP3, a nieudolnych rzutów jego kolegów.
Spotkanie zaczęło się od wysokiej przewagi Szóstek. Na początku drugiej kwarty wynosiła ona już 14 punktów, Clippers grali słabo i zanosiło się na wysoką porażkę zespołu z Miasta Aniołów. Jednakże dzięki 12 punkom Mo Williamsa pod koniec pierwszej pierwszej połowy przewagę udało się zniwelować do zaledwie jednego.
Od początku do końca drugiej połowy żadnej drużynie nie udało się odskoczyć na chociaż parę punktów. Grali „kosz za kosz”, pudłując przy tym seriami. Losy meczu rozstrzygnęły się dopiero w ciągu ostatniej minuty. Aż 18 sekund, przy jednopunktowej przewadze gospodarzy, mieli na rozegranie akcji Clippers. Piłka trafiła w ręce Chrisa Paula, który niepotrzebnie zdecydował się oddać ją w ręce Blake’a Griffina. Skrzydłowy gości cudem uniknął straty, oddając ją z powrotem na obwód do Paula. Ten wbiegł w pole pomalowane, cofnął się dwa kroki i wspaniałym rzutem dał zwycięstwo drużynie z L.A.
Dzisiaj ofensywa Clippers nie miała dobrego dnia. Pomimo zwycięstwa, zdobyli jedynie 78 punktów przy słabej skuteczności 38% z gry. Jeszcze gorzej było z rzutami za trzy, czyli tym, co drużynie z Los Angeles w ostatnim czasie wychodziło najlepiej. Tym razem trafili jedynie 2-19, co jak łatwo policzyć, daje jedynie 11% zza linii trzech punktów.
Jeśli już jesteśmy przy „trójkach”, to komentatorzy zwracali przed meczem uwagę na słabą defensywę Clippers przy rzutach z obwodu. Goście, jakby chcieli zaprzeczyć tej teorii, bardzo mocno ograniczyli poczynania Szóstek z dystansu. Philadelphia nie miała dobrych pozycji, musiała oddawać sporo wymuszonych rzutów. Trafili zaledwie 4 z 16, w tym dwa autorstwa świeżo upieczonego AllStara – Andre Iguodali.
PHI: Iguodala – 12 (8zb, 7ast); Brand – 12 (10zb); Williams – 11 (2ast, 2prz); Meeks – 10; Young – 10 (3zb); Holiday – 8 (8ast, 4 zb); Turner – 7 (2zb); Allen – 5 (8zb); Vucevic – 2 (4zb)
LAC: Paul – 24 (4zb, 4ast); Griffin – 16 (11zb, 4ast); Williams – 14 (3zb); Foye - 10 (4ast); Butler – 6 (3zb); Jordan – 5 (5zb); Martin – 3 (7zb)










