Hello again, Orlando

Dwight Howard /fot. Flickr

Dwight Howard po raz pierwszy zagra przeciwko Orlando Magic, jednak zanim to nastąpi, przed Phoenix Suns piekielnie trudne zadanie w Madison Square Garden. 

Mecz dnia: Los Angeles Lakers (8-8) – Orlando Magic (5-10) – godz. 3:30

Po 621 meczach w przeciągu ośmiu sezonów w Orlando Magic, przyszedł taki czas, w którym licznik Dwighta Howarda zacznie bić dla kogoś innego. Może dzisiejszy mecz nie wywoła tylu emocji, jak gdyby miał się odbyć w Orlando, jednak sam fakt, że DH12 zagra dziś przeciwko swojej byłej drużynie wywołuje, nawet wśród kibiców Lakers, dużo emocji.

„To będzie trochę dziwne, grać przeciwko mojemu byłemu zespołowi” - mówi przed meczem Dwight.

Z ofensywą, która powoli zaczyna wyglądać bardzo obiecująco, spodziewam się, że gospodarze nie powinni mieć większych kłopotów z dzisiejszymi rywalami. Nie po to przecież Magic zostało ograbione w cztero-zespołowym trade’e, żeby teraz wygrywać, i to jeszcze na wyjeździe, przeciwko jednym z faworytów do tytułu.

Statystyki są dla Lakers korzystne. W tym sezonie grali w niedzielę trzy razy, trzy razy wygrywając. Do tego w Staples Center, na 22 spotkania przeciwko Magic, wygrali aż 18. Jeśli dzisiaj Antawn Jamison oraz Jodie Meeks dadzą zespołowi podobną efektywność z ławki, co w meczu przeciwko Nuggets, to raczej nie widzę, choćby cienia szansy, na nawiązanie walki z Jeziorowcami.

No i powoli, bo powoli, ale zbliżamy się do Milestone’a Kobego Bryanta, którego dzieli tylko 86 punktów od przekroczenia granicy 30,000 punktów w karierze. I tu pytanie do Was – ile spotkań mu to zajmie ? Piszcie w komentarzach.


Warto obejrzeć: New York Knicks (11-4) – Phoenix Suns (7-10)

Niech nikt nie zaprzecza, ale mam uzasadnione obawy o to, co Knicks mogą zrobić dzisiaj drużynie Suns. Jeśli na pomoc nie przybędzie im jakiś Robin Hood, to raczej blowout będzie tu najmniejszym wymiarem kary. Chociaż sam nie wiem co jest od tego gorsze.

Knicks wygrali wszystkie 6 spotkań we własnej hali, jednak tylko jedno z nich, miało miejsce podczas, gdy grali z drużyną z Zachodu. Suns mają najgorszą obronę w lidze, tracąc 102,5 punktu na spotkanie.

Czy ten mecz może mieć podobny przebieg do pozostałych z udziałem Phoenix ? Kiepska pierwsza połowa, potem odrobienie strat w trzeciej, ewentualnie w czwartej kwarcie i zacięta końcówka ? Zgodziłbym się tylko z pierwszą częścią zdania  - „kiepska pierwsza połowa”. O ile nic się nie zmieni, znów większość piłek będzie na początku kierowana do Carmelo, który zdobywa najwięcej punktów w pierwszych kwartach w całej lidze (10,1). A jako, że nieważne kto wyjdzie na Anthony’ego (Morris, Beasley czy Scola), to i tak zapowiada katastrofę w obronie dla Suns.

Wojciech Bielewicz

Komentarze

komentarzy