Heat przetrwali powroty Mavs i prowadzą 2-1

(3) Dallas Mavericks – (2) Miami Heat 86:88 (1-2), kwarty: 22:29, 20:18, 22:20, 22:21
Miami Heat dzięki świetnej grze Dwyane’a Wade’a i celnemu rzutowi w końcówce Chrisa Bosha odzyskali przewagę własnego parkietu, pokonując w meczu numer 3 Dallas Mavericks na ich parkiecie. D-Wade zdobył 29 punktów i był znowu przez większość meczu nie do zatrzymania. Nie pomogły nawet 34 punkty Dirka Nowitzkiego.

Pierwsza kwarta tego meczu to popis ofensywnej koszykówki. Obie drużyny trafiały na skuteczności oscylującej wokół 50% i grały prawie kosz za kosz. Aż czterokrotnie w tej odsłonie notowaliśmy remis na tablicy wyników i jeszcze na 56 sekund przed końcem było po 22. Wtedy jednak goście włączyli wyższy bieg i odjechali w samej końcówce, także dzięki szczęściu. Najpierw 4 punkty (2 wsadem i 2 z osobistych) zdobył LeBron James, a w ostatniej sekundzie kwarty rzut z połowy trafił Mario Chalmers. Jak się później okazało nadepnął na linię środkową, przez co popełnił błąd połowy, ale sędziowie tego nie zauważyli.

Początek drugiej kwarty to kontynuacja świetnej gry Heat, którzy po zdobyciu pierwszych 5 punktów tej części gry prowadzili już 34:22, mając za sobą serię 12:0. Mavs jednak odpowiedzieli na to zmniejszając szybko stratę do 7 punktów po skutecznych akcjach Nowitzkiego i Jasona Terry. Nie trwało to jednak długo, gdyż goście znów podkręcili tempo i uzyskali największą przewagę – 14 punktów (45:31). Kapitalnie grał w tym momencie Wade, który miał już na koncie 17 punktów, a 10 dołożył James.

Gospodarze jednak się nie poddali. Do końca kwarty znów zniwelowali znacznie stratę i do szatni schodzili przegrywając tylko 42:47. Dobrą zmianę dał Terry, który już w pierwszej połowie uzbierał 10 punktów, tyle co Nowitzki, świetnie rozgrywał Jason Kidd, notując już w tym momencie meczu 5 asyst.

Początek trzeciej części gry gospodarze przespali całkowicie tracąc 8 punktów w dwie minuty gry. Dopiero kosz Nowitzkiego dał im trochę wytchnienia. On zapoczątkował serię 15:2, po której Mavs w końcu dogonili swoich rywali, doprowadzając do remisu 57:57. Sam Dirk zdobył w jej trakcie 9 punktów, po raz kolejny pokazując jak świetnym jest zawodnikiem. Chwilę później, po kolejnym koszu Terry’ego Mavs byli już na prowadzeniu. Heat jednak odpowiedzieli dwiema trójkami (James i Chalmers) i to oni zmusili rywali do wzięcia przerwy na żądanie.

Ostatnie 12 minut to już walka na całego. Świetnie ją zaczął J.J. Barea, który w tej serii nie może złapać swojego rytmu gry. Tutaj zdobył szybko 5 punktów, doprowadzając do kolejnego remisu 72:72. Jednak role players Heat zdołali zbudować po tym przewagę. Najpierw punkty zdobył Chris Bosh, a następnie dorzucili się Udonis Haslem i Chalmers, dla którego była to już czwarta trójka w tym spotkaniu.

Na 6:48 przed końcem efektowną dobitką popisał się Tyson Chandler i były to ostatnie punkty dla Mavs zdobyte przez kogoś innego niż Nowitzki. To on sam ze stanu 74:81 doprowadził do remisów 84:84 i 86:86, zdobywając ostatnie 12 punktów drużyny. Wydawało się, że znów zostanie bohaterem, tym bardziej, że cała drużyna świetnie broniła, wymuszając dwa błędy 24 sekund na Heat w samej końcówce. W jednej akcji jednak nie udało im się zatrzymać rywali i na 40 sekund przed końcem swój rzut z lewego skrzydła trafił Bosh.

Mavs mogli jeszcze zmienić rezultat tego spotkania, ale nie potrafili wykorzystać swojej szansy. Najpierw Nowitzki został świetnie podwojony i jego podanie nie trafiło do nikogo, wychodząc na aut. Potrafili jednak kolejny raz obronić akcję rywali i mieli piłkę na niespełna 5 sekund do końca. Dirk rzucał jeszcze na remis, ale nie trafił i wygrana Heat stała się faktem.

Kolejne już świetne spotkanie zagrał Dwyane Wade, który rzucił 29 punktów na skuteczności 12 z 21 rzutów z gry. Dołożył do tego 11 zbiórek i przede wszystkim był liderem drużyny, trafiając w bardzo ważnych momentach. Sposób w jaki gra przypomina to co robił 5 lat temu. Obok niego gra James, który stał się w finałach rozgrywającym tej drużyny. W tym meczu zaliczył aż 9 asyst, nie przejmując kontroli nad grą i nie wymuszając indywidualnych akcji. Okazało się to skuteczne, ale pytanie jak długo LeBron wytrzyma będąc drugą lub nawet tak jak w tym meczu dopiero trzecią opcją w ataku?

Heat po raz kolejny nie odnieśliby zwycięstwa, gdyby nie ich zadaniowcy. Wiem, że to staje się już nudne, ale to oni bardzo często trafiają najważniejsze punkty. Jeśli teraz się narażę fanom Chrisa Bosha, to przepraszam, ale on stał się w tej serii zadaniowcem. Był gwiazdą przeciwko Bulls, ale w starciu z Mavs wrócił do swojej roli z sezonu regularnego. Trafia jednak najważniejsze rzuty, jak ten ostatni w tym spotkaniu. Kolejną świetną zmianę dał Chalmers, który trafił 4 trójki, rozciągając defensywę gospodarzy, czym ułatwiał wejścia pod kosz Wade’owi James’owi, którzy parę razy wykorzystali to kończąc akcję wsadami.

Po raz pierwszy od czwartego spotkania rywalizacji Lakers z Magic drużyna, która wygrała walkę na tablicach, przegrała mecz. Mavs po raz kolejny świetnie zbierali, ale to nie wystarczyło. Zdecydowanie przegrali w punktach z pola trzech sekund (22:40), popełnili też 14 strat, z których Heat rzucili 19, w większości łatwych punktów. Sam Tyson Chandler nie potrafił obronić pomalowanego, zabrakło kontuzjowanego Brendana Haywooda, którego próbował zastąpić Ian Mahinmi. Francuz jednak w ciągu 8 minut gry zanotował 5 fauli i nie wniósł nic dobrego do gry. Po raz kolejny zawiódł też Peja Stojakovic, który co prawda ma już na swoim koncie pierwsze punkty w finałach, ale kolejny raz nie może zaliczyć tego meczu do udanych. W zaledwie 6 minut jego gry drużyna miała bilans -11.

Wsparcia od pozostałych graczy zabrakło dla Nowitzkiego w końcówce gdy Mavs gonili. Inna sprawa, że wszystkie akcje były rozrysowane pod niego. W meczu numer 2 się udało, teraz jednak nie. W poprzednim meczu trójkę w końcówce trafił Kidd, w tym też miał taką szansę, ale tym razem się nie udało. Seria się rozkręca, jej czwarty akt zobaczymy już jutrzejszej nocy, z wtorku na środę.

Mavs: Dirk Nowitzki – 34 (3×3, 11 zb, 3 blk), Jason Terry – 15, Shawn Marion – 10, Jason Kidd – 9 (6 zb, 10 as, 4 straty), J.J. Barea – 6 (4 straty), Tyson Chandler – 5 (11 zb, 3 blk), DeShawn Stevenson – 3, Peja Stojakovic – 2, Ian Mahinmi – 2

Heat: Dwyane Wade – 29 (11 zb), Chris Bosh – 18, LeBron James – 17 (9 as, 4 straty), Mario Chalmers – 12 (4×3), Udonis Haslem – 6, Mike Bibby – 3, Joel Anthony – 2, Juwan Howard – 1, Mike Miller – 0

Skrót meczu:

Komentarze

komentarzy