Hawks znaleźli receptę na Heat

Miami Heat przegrali. Ich katem okazali się Atlanta Hawks, a receptę podsunął im Doc Rivers w meczu Celtics – Hawks. Inna sprawa, że w ostatniej kwarcie ocknął się Tracy McGrady, przypominając samego siebie sprzed 5 lat.

Heat rozpoczęli ten mecz tam, gdzie skończyli poprzedni, czyli w szybkim ataku. Dobra defensywa, szybkie przejście do ataku i łatwe punkty. Efekt? 20:10 na 3 i pół minuty przed końcem kwarty. W tym momencie jednak Hawks stawiają strefę. Kolejne 5 posiadań Heat, to 5 rzutów z wyskoku, wszystkie niecelne. Dopiero Joel Anthony trafił spod kosza dobitkę. Hawks dojechali rywali na 4 punkty i nie puścili.

Heat jeszcze raz udało się odjechać na 10 punktów różnicy w drugiej kwarcie, ale tylko na tyle ich było stać. Nie mogli sobie poradzić z obroną Hawks, którzy raz grali strefą, potem indywidualnie, a jeszcze w międzyczasie kombinowali strefą z indywidualną obroną. Heat stali w grze przeciwko tej obronie. Brakowało ścięć, wejść pod kosz, a rzut z dystansu raz siedział, raz nie.

Z kolei Hawks z każdą minutą się rozkręcali i co najważniejsze grali bardzo rozsądnie. Josh Smith nie rzucał z półdystansu, tylko szukał punktów pod samym koszem, Joe Johnson grał skutecznie w izolacjach, nie wymuszających ich jednak zbyt dużo. Wreszcie Jeff Teague ogrywał jak chciał najpierw Mario Chalmersa, a potem Norrisa Cole.

I tak było do końca trzeciej kwarty. W ostatnie popis dał Tracy McGrady. Kolejno:

10:51 do końca – punkty spod kosza z faulem, niewykorzystany rzut wolny (70:71 dla Heat)

09:58 do końca – asysta do Zazy Pachulii (72:71 dla Hawks)

09:36 do końca – asysta do Jannero Pargo (74:72 dla Hawks)

08:03 do końca – celny rzut za trzy (79:74 dla Hawks)

07:12 do końca – asysta do Jannero Pargo (82:74 dla Hawks)

Potem nastąpiła chwila odpoczynku i T-Mac ponownie wkroczył w samej końcówce:

03:07 do końca – alley-oop do Josha Smitha (90:84 dla Hawks)

02:26 do końca – celny rzut za trzy (93:84 dla Hawks)

01:10 do końca – celny rzut za trzy (96:85 dla Hawks)

Potem dołożył jeszcze dwa celne osobiste na 4 próby. Łącznie w czwartej kwarcie 13 punktów i 4 asysty. Na jednej z najlepszych defensyw ligi. Przypomina się coś wam? To już nigdy nie będzie ten sam McGrady co jeszcze kilka sezonów temu, kiedy co drugi mecz wyprawiał takie cuda, ale zajmie miejsce Jamala Crawforda i będzie rzucał bardzo ważne punkty jeszcze nie raz w tym sezonie.

Natomiast Heat mają problem. Drugi raz pokazana została ich słaba strona, czyli gra przeciwko strefie. Potwierdzają to liczby. W sezonie mieli dotychczas średnią 25.4 punktu na mecz z kontrataku, z Hawks rzucili ich 10. Z pomalowanego rzucali średnio 49.2, tym razem rzucili 38. Wreszcie z punktów po stratach rywali zdobyli 13 oczek przy średniej 26.4.

Bardzo słabo zagrał Dwyane Wade, który pierwszą kwartę miał świetną, ale mecz zakończył z zaledwie 12 punktami przy skuteczności 4 z 17 rzutów z gry. Do tego Heat popełnili aż 16 strat przy zaledwie 10 Hawks.

Heat zostają teraz na swoim parkiecie i po dniu przerwy zagrają w środę z Indiana Pacers, natomiast Hawks już dzisiaj zagrają w Chicago z Bulls w ramach back-to-back. Do rewanżu między Heat i Hawks dojdzie już w czwartek, tym razem w Atlancie.

Miami Heat (5-1) – Atlanta Hawks (4-1) 92:100

MIA: LeBron James – 28 (7 zb, 6 as), Chris Bosh – 19, Dwyane Wade – 12 (10 as, 3 prz), Shane Battier – 11 (3×3), Norris Cole – 10, Mario Chalmers – 6, Udonis Haslem – 4 (10 zb), Joel Anthony – 2, James Jones – 0

ATL: Joe Johnson – 21 (3×3), Al Horford – 16 (9 zb), Tracy McGrady – 16 (3×3, 7 zb), Jeff Teague – 15 (5 as, 4 prz), Josh Smith – 9, Marvin Williams – 8, Jannero Pargo – 8, Zaza Pachulia – 6, Willie Green – 1, Vladimir Radmanovic – 0

Śledź autora tekstu na Twitterze