Dzień Martina Luthera Kinga świętem koszykówki – zapowiedź spotkań
Jak co roku w dzień Martina Luthera Kinga NBA sprawia prezent wszystkim kibicom w Europie, ustawiając tam harmonogram spotkań, że kilka z nich będzie dostępnych w bardzo dobrych dla kibica ze Starego Kontynentu czasie. Dziś takich spotkań będzie aż 8.
Zgodnie z wcześniejszą informacją podaną na naszym koncie na Facebooku, najlepsze spotkanie dnia zapowiada nasz nowy kolega – DJ Strawberry w ramach nowego cyklu „Kino Nocne”. Życzymy miłej lektury.
Mecz dnia:
Boston Celtics (4-7, 3-3 u siebie) – Oklahoma City Thunder (11-2, 5-1 na wyjeździe)
Dziś w Kinie Nocnym polecam mecz Oklahoma City Thunder – Boston Celtics (początek o godz. 2.00 polskiego czasu).
Mały przeciw wielkiemu, chudy przeciw grubemu, biedni kontra bogaci – kibice kochają zmagania przeciwieństw. Jak zatem poradzą sobie „młodzi” z Oklahomy przeciwko „starym” z Bostonu? Czy rozgrywający oskarżany o brak rzutu okaże się lepszy od rozgrywającego podejrzewanego o egoistyczną grę? Jak oryginalny Ray Allen wypadnie w pojedynku z udoskonaloną wersją samego siebie? Zwyciężą doświadczenie i długie ręce Kevina Garnetta czy nieposkromiona fizyczność podkoszowych Thunder? – DJ Strawberry
New York Knicks (6-6, 3-2 u siebie) – Orlando Magic (8-3, 4-2 na wyjeździe)
Początek o 19:00 czasu polskiego. Carmelo Anthony ma zagrać w tym meczu pomimo kontuzji kostki, której się nabawił w starciu z Memphis Grizzlies. To dobra wiadomość, tym bardziej że w Magic prawdopodobnie nie zagra Jason Richardson, narzekający na kolano. Ozdobą meczu będzie pojedynek podkoszowych. Dwight Howard kontra Tyson Chandler. Magic są liderami NBA pod względem efektywności ataku. Zdobywają ponad 109 punktów na 100 posiadań i jestem bardzo ciekawy jak z tym sobie poradzi defensywa Knicks.
Memphis Grizzlies (5-6, 4-2 u siebie) – Chicago Bulls (12-2, 7-2 na wyjeździe)
Początek o 19:00 czasu polskiego. Bulls zagrali jak dotąd najwięcej spotkań w całej lidze, więc mogą się czuć już zmęczeni, tym bardziej że sytuacja kadrowa związana z kontuzjami ich nie rozpieszcza. Rip Hamilton zagra prawdopodobnie dopiero w piątek, podobnie C.J. Watson. Derrick Rose gra z lekką kontuzją, więc nie jest zbyt różowo na obwodzie. Pomimo tego Byki ogrywają każdego po kolei i liderują całej lidze. Grizzlies będą się chcieli zrewanżować za blamaż (64:104), jakiego doznali w pierwszej potyczce w tym sezonie.
Philadelphia 76ers (9-3, 5-0 u siebie) – Milwaukee Bucks (4-7, 0-7 na wyjeździe)
Początek o 20:00 czasu polskiego. Co tu dużo pisać? Sixers nie przegrywają u siebie, Bucks nie wygrywają na wyjeździe. Na pocieszenie dla Kozłów będzie mógł w końcu zagrać Andrew Bogut, który ostatnie mecze opuścił po… ugryzieniu przez węża. Ktoś z was zna bardziej nietypowy powód nieobecności na meczu?
Washington Wizards (1-11, 1-5 u siebie) – Houston Rockets (5-7, 1-6 na wyjeździe)
Początek o 20:00 czasu polskiego. Jeśli Wizards mają z kimś wygrać, to z Houston Rockets, którzy na wyjeździe grają przesłabo. To jednak jest nieco mylne, bo z drużyn z którymi przegrali najgorszą są Memphis Grizzlies. Normalnie zapowiadałbym ten mecz jako pojedynek między Johnem Wallem, a Kyle’em Lowry, ale jako że Wall postanowił w tym sezonie nie grać, to zapraszam na popis najbardziej wszechstronnego rozgrywającego ligi z Houston.
Charlotte Bobcats (3-10, 2-5 u siebie) – Cleveland Cavaliers (5-6, 3-5 na wyjeździe)
Początek o 20:00 czasu polskiego. Paul Silas szukał, szukał i znalazł dobre ustawienie. Posadził na ławce Borisa Diaw i zastąpił go w pierwszej piątce Kemba Walkerem, który odwdzięczył się najlepszym swoim występem w NBA. Jego pojedynek z Kyrie Irvingiem na pewno będzie ciekawy, ale kluczowe dla losów meczu będą zbiórki. Cavs są na trzecim miejscu jeśli chodzi o zbiórki swoich rywali, a Bobcats na 29. Jeśli uda im się zastawić tablicę, to mają szansę powalczyć o czwartą wygraną w sezonie.
New Orleans Hornets (3-9, 1-5 u siebie) – Portland Trail Blazers (7-5, 1-4 na wyjeździe)
Początek o 21:00 czasu polskiego. Blazers są w małym dołku, przegrali 3 mecze z rzędu i spadli od razu na 8. miejsce w konferencji zachodniej. W dodatku zagrają kolejny raz bez Marcusa Camby, który zapewnia dobre zastawienie na tablicy. Hornets są w pierwszej dziesiątce najlepiej zbierających drużyn. Z kolei gospodarze mają wielką lukę na pozycjach 2-3 po kontuzjach Trevora Arizy i możemy się spodziewać wielu rzutów ze strony Jamala Crawforda i Wesley Matthewsa.
Los Angeles Clippers (6-3, 5-1 u siebie) – New Jersey Nets (3-10, 3-6 na wyjeździe)
Początek o 21:30 czasu polskiego. Clippers po wygranej z Lakers na pewno nabiorą pewności siebie, a Nets nie powinni ich tej pewności pozbawić. Jeszcze niedawno emocjonowalibyśmy się pojedynkiem Chrisa Paula z Deronem Williamsem, ale ten drugi teraz raczej rzuca cegłami do kosza, a nie piłką. Zrobił tylko jeden wyjątek, w meczu z Phoenix Suns. Wyjątek potwierdzający regułę?
Atlanta Hawks (9-4, 5-1 u siebie) – Toronto Raptors (4-9, 1-5 na wyjeździe)
Początek o 22:00 czasu polskiego. Jastrzębie dość delikatnie przechodzą pierwsze mecze po stracie Ala Horforda. Sprzyja im w tym oczywiście dobry kalendarz i niezbyt wymagający przeciwnicy, ale to już się powoli kończy. Mecz z Toronto jeszcze jednak powinni przejść bez większego problemu, tym bardziej że prawdopodobnie znowu nie zagra Andrea Bargnani.
Minnesota Timberwolves (4-8, 2-5 u siebie) – Sacramento Kings (4-9, 1-6 na wyjeździe)
Początek o 2:00 czasu polskiego. Niech was nie zmyli tak słaby bilans Minnesoty. Aż 5 porażek ponieśli różnicą zaledwie 4 punktów, a grali z drużynami z górnej półki. Takimi spotkaniami jak to z Kings powinni wyrabiać sobie silną pozycję tuż za drużynami grającymi w playoffs. Kevin Love kontra grający na poważnie DeMarcus Cousins to zdecydowanie będzie ozdoba tego spotkania.
Los Angeles Lakers (9-5, 8-1 u siebie) – Dallas Mavericks (8-5, 2-3 na wyjeździe)
Początek o 4:30 czasu polskiego. I na koniec drugi pod względem atrakcyjności mecz tego dnia. Lakers spróbują wziąć rewanż za półfinały konferencji z ostatniego sezonu, kiedy to dostali 0-4 od Mavericks. Dla obrońców tytułu będzie to w końcu poważny test, bo co prawda odbili się od dna wygrywając kilka spotkań, ale ich przeciwnicy nie byli z najwyższej półki. Spotkanie z Lakers pokaże gdzie się znajdują w hierarchii ligowej.










