Dr Jekyll i Mr Suns

Dion Waiters i Marcin Gortat /fot. Flickr

W pierwszej połowie Suns mieli 26 punktów straty, ale ją odrobili i wygrali. Kolejny raz bardzo ważnym zawodnikiem okazał się Marcin Gortat, zaliczając dwa kluczowe bloki.

Suns weszli w ten mecz, jakby to im ktoś zwolnił trenera. Biegali bez pomysłu, bez energii. Popełniali głupie straty, nie wracali się do obrony, bezsensownie faulowali i w pierwszej kwarcie dali rzucić rywalom 37 punktów. W poprzednich czterech meczach rozgrywanych w Phoenix, Cavs wygrali 3 razy, zatem chcieli podtrzymać dobrą passę i na to się zapowiadało.

Alvin Gentry, nie mogąc wymusić na swoim zespole dobrej gry w obronie obniżył skład, wysyłając jednocześnie na boisko Gorana Dragicia i Seabstiana Telfaira i powoli zaczęło to przynosić efekty. Suns wciąż nie bronili, ale w ataku byli skuteczniejsi od rywali.

Taką grę kontynuowali w trzeciej i czwartej kwarcie, dzięki czemu wreszcie doszli rywali na kilka punktów. Atak drużyny napędzał Goran Dragic, który raz za razem zdobywał punkty z kontrataku. W drugiej połowie włączył się do skutecznej gry także Marcin Gortat, który 10 ze swoich 12 punktów zdobył po przerwie.

Drugi raz z rzędu w czwartej kwarcie skuteczny był Shannon Brown. Co prawda tym razem nie trafiał trójek, ale świetnie grał w polu trzech sekund, zarówno z kontry, jak i w ataku pozycyjnym. Niewiele jednak brakowało, by ta pogoń nic nie dała, bo kapitalną serię zaliczył Dion Waiters. Zdobył 10 punktów z rzędu w czwartej kwarcie, dając z powrotem 8 punktów przewagi dla Cavs.

Wtedy wreszcie gospodarze zagrali lepiej w obronie. W samej końcówce to dzięki niej i dwóm blokom Gortata udało im się wygrać. Najpierw na obronę najlepszego blokującego ligi nadział się Dion Waiters, a kontrę wykończył Shannon Brown:

W następnej akcji podobnie skończył Kyrie Irving, z tym że tym razem Suns musieli ponowić obronę, w której świetnie spisał się Goran Dragic:

Potem jeszcze szaloną trójkę trafił Daniel Gibson i w ostatniej sekundzi Irving mógł dać wygraną Cavs, ale nie trafił. Suns wrócili z 26 punktowej straty i wygrali, co jest ich trzecim najlepszym wynikiem w historii. Odpoczynku jednak nie będą mieli żadnego, bo już dzisiaj zagrają wyjazdowe spotkanie z Utah Jazz. Cavs mają teraz dzień przerwy, by w niedzielę zagrać piąty z rzędu mecz wyjazdowy, tym razem w Oklahoma City.

Piotr Zarychta @ Twitter