Dallas znów to zrobili!!

(2) Miami Heat – (3) Dallas Mavericks 93:95 (1-1), kwarty: 28:28, 23:23, 24:20, 18:24

Na zdjęciu widzicie Dirka Nowitzkiego zdobywającego ostatnie punkty w tym spotkaniu. Wunderdirk właśnie tym rzutem zakończył własną serię 9 punktów z rzędu i był głównym autorem jednego z największych powrotów w historii finałów. Mavericks ukradli dosłownie ten mecz Heat, którzy prowadzili 15 punktami na 7 minut przed końcem. W serii mamy bilans 1-1. Finały dopiero się zaczynają na dobre. 7:15 do końca spotkania, Dwyane Wade trafia trójkę dając prowadzenie Heat 88:73, po chwili razem z LeBronem Jamesem celebrują ten wynik tuż przed ławką Dallas Mavericks, którzy właśnie wzięli timeout. Kibice w hali w ekstazie, w końcu ich Heat po raz kolejny miażdżą przeciwnika swoją defensywą. Wymuszają kolejne straty, a w ofensywie mają swoją gwiazdę D-Wade’a, który ma 36 punktów i jest nie do zatrzymania.

I co się dzieje? Dallas Mavericks po raz kolejny odrabiają te straty. Widzieliśmy to już w serii z Lakers, widzieliśmy w serii z Thunder. Ale widzieliśmy to też w wykonaniu Heat w serii z Bulls. Mavs mają w tym momencie 18 strat, które rywale zamienili na łatwe 31 punktów. A jednak w końcówce potrafią się podnieść dzięki świetnej grze swoich najlepszych strzelców – Dirka Nowitzkiego i Jasona Terry. Ale niesprawiedliwym byłoby pochwalenie tylko ich. Przede wszystkim świetna gra Shawna Mariona przyczyniłą się do tej wygranej. Matrix był dla mnie najlepszym zawodnikiem tego spotkania. Nie dość, że rzucił 20 punktów, to jak zwykle świetnie zbierał, podawał i kapitalnie bronił.

Kolejna sprawa to zbiórki. Po pierwszym meczu trener Mavs Rick Carlisle podkreślał, że kluczem do wygranej będą zbiórki. I miał rację w 100%. Mavs wygrali walkę o deskę 41:30, świetnie zastawiając przede wszystkim tablicę w ostatnich minutach gry. Mieli aż 11 zbiórek w ataku, a w pewnym momencie Tyson Chandler wyglądał przy nie mogącym go zastawić Chrisu Boshu jak bestia.

Końcówkę wygraną 22:5 rozpoczął Terry zdobywając szybkie 6 punktów po czasie, zmniejszając stratę do 9 punktów. Potem bardzo ważną trójkę trafił Jason Kidd, po chwili Heat nie trafili i po kolejnym trafieniu Jeta zrobiły się tylko 4 punkty różnicy. W kolejnej akcji piłki nie złapał Bosh i Mavs mieli szansę ponownie zmniejszyć stratę. Po pick’n'rollu piłka trafiła do Nowitzkiego, który trafił z półdystansu (88-90).

Po tym rzucie jednak Heat mogli wrócić do swojego rytmu. Udało im się w końcu obronić akcję rywali dzięki blokowi Jamesa i przechwytowi Udonisa HaslemaLBJ oddał 2 rzuty za trzy, ale tym razem nie trafił ani razu. Po drugim z nich Mavs wyrwali piłkę i w kontrataku zdobyli 2 łatwe punkty, doprowadzając do remisu 90:90.

Gospodarze zmarnowali kolejną szansę, gdy Wade nie trafił trójki, po czym Mavs zagrali krótką akcję, po której na czystą pozycję wyszedł Nowitzki i trafił zza łuku (93:90). Heat wtedy rozrysowali dobrą zagrywkę z autu. Po niej na czystą pozycję został wyprowadzony Mario Chalmers, który trafił trójkę dającą remis. W ostatniej akcji jednak ponownie Dirk zagrał swoje. Ograł Bosha i trafił game-winnera lewą, kontuzjowaną ręką.

Widać było zdecydowaną poprawę w bronieniu w half-court defense w wykonaniu Mavericks. Przede wszystkim zmusili rywali do aż 30 rzutów za trzy, wypychając ich spod kosza. Gdyby nie łatwe punkty z kontrataku po stratach, to liczba punktów zdobytych z pomalowanego (36) byłaby zdecydowanie mniejsza. Miało to też dobre strony dla gospodarzy. Najlepsze spotkanie w playoffs zagrał Mike Bibby, zdobywając 14 punktów (4 trójki) i przechwytując 4 piłki. Tym razem jednak zabrakło wsparcia od pozostałych role players.

Ci, którzy byli ich siłą w ostatnich meczach czyli Haslem i Mike Miller tym razem łącznie rzucili 2 punkty. Tych punktów nie zabrakło po stronie Mavs. Sam Chandler rzucił 13 punktów, 3 trójki dołożył DeShawn Stevenson. Mavs mogą mieć jednak problem, gdyż meczu do końca nie dograł Brendan Haywood, który na początku czwartej kwarty udał się do szatni.

To zwycięstwo jednak nic nie będzie znaczyło, jeśli Mavs nie poprą go kolejnymi wygranymi u siebie. Podobna sytuacja była rok temu, gdy Lakers po wygraniu meczu numer 1, oddali drugi. Potrafili się jednak odbić i wygrali pierwszy mecz wyjazdowy. Czy teraz sytuacja się powtórzy? Mecz numer 3 już w niedzielę.

Heat: Dwyane Wade – 36 (6 as, 3 prz), LeBron James – 20 (8 zb, 4 prz ,5 strat), Mike Bibby – 14 (4×3, 4 prz), Chris Bosh – 12 (8 zb), Mario Chalmers – 9, Udonis Haslem – 2, Mike Miller – 0, Joel Anthony – 0 (3 blk)

Mavs: Dirk Nowitzki – 24 (11 zb, 5 strat), Shawn Marion – 20 (8 zb), Jason Terry – 16 (5 as), Tyson Chandler – 13 (7 zb), DeShawn Stevenson – 9 (3×3, 3 prz), Jason Kidd – 6 (8 zb, 5 as, 5 strat), J.J. Barea – 5, Brendan Haywood – 2, Peja Stojakovic – 0, Brian Cardinal – 0

Skrót meczu:

Komentarze

komentarzy