Celtics kolejny raz uciekają spod topora
Doc Rivers musiał ratować zespół w końcówce przerwami na żądanie i rysowaniem zagrywek, które dały przełamanie w ataku Celtom. W przeciwnym razie drugi raz w ciągu 3 dni Cavaliers wyrwaliby w końcówce zwycięstwo, niwelując tym razem aż 22 punktową różnicę. Czy to już koniec kłopotów Bostonu i początek marszu w górę tabeli?
Anderson Varejao grał jakby był w amoku i zbierał każdą piłkę z tablicy. Komentatorzy amerykańscy mówili, że jest brazylijskim magnesem przyciągającym zbiórki. Zebrał w całym meczu 20 piłek, tylko mniej niż cała drużyna Celtics i o 1 więcej niż wszyscy pozostali gracze Cavs. To jego pierwszy mecz w karierze z minimum 20 punktami i 20 zbiórkami, a pierwszy gracza z Cleveland od 2004 roku.
Jego grę bardzo krótko i dosadnie opisał Paul PIerce: „Anderson Varejao jest wrzodem na tyłku z jego ofensywnymi zbiórkami i sposobem bronienia i utrzymywania piłki w grze. Jest prawdopodobnie jednym z najbardziej niedocenianych graczy w lidze.”
Kyrie Irving po raz kolejny pokazał, że Cleveland wybrali perełkę w ostatnim drafcie. To on dał sygnał do ataku w czwartej kwarcie i poprowadził kawalerię prawie do zwycięstwa. Rzucił w niej 13 ze swoich 21 punktów i stał się w ostatnich meczach specjalistą od tej części gry. 3 ostatnie mecze w jego wykonaniu to średnio 14 punktów przy skuteczności 76% z gry w czwartych kwartach. Czy można chcieć więcej od debiutanta?
Celtics poradzili sobie kolejny raz bez Rajona Rondo. Termin jego powrotu wciąż nie jest znany, więc możliwe, że jeszcze przez jakiś czas będą zmuszeni grać z rogrywającym Rayem Allenem lub Paulem Pierce’em. Obaj zanotowali łącznie 14 asyst w tym meczu i skutecznie zapełnili po nim lukę.
Brak lidera zwiększa odpowiedzialność pozostałych zawodników drużyny. Takie doświadczenie zaprocentuje w dalszej części sezonu i w playoffs. Rezerwowi będą wiedzieli jak grać i w każdej chwili będą potrafili odmienić losy meczu.
Czy to już ten moment, w którym Celtics na dobre się odbiją i pójdą w górę? Najbliższe spotkania powinny poprawić ich bilans, bo nie mają wymagających przeciwników. Pełniejszą odpowiedź dostaniemy już niedługo. 9 lutego zagrają z Lakers, a 3 dni później z Chicago Bulls. To będzie dla nich test przynależności do czołówki ligi.










