Brak Rose’a przeszkodą dla Bulls w pokonaniu Grizzlies
3 porażka stała się faktem. W rozgrywanym o wcześniejszej niż zwykle godzinie meczu, Chicago Bulls ulegli na wyjeździe drużynie Memphis Grizzlies 102:86. W ekipie Byków nie wystąpił kandydat do nagrody MVP Derrick Rose.
Dla Miśków to zwycięstwo było bardzo istotne ponieważ pozwoliło im wrócić do bilansu .500. Udało im się również zrewanżować Bulls za bardzo dotkliwą porażkę w Chicago, kiedy to ówcześni gospodarze rozgromili ekipę z Memphis aż 104:64 a swój udział, choć z pewnością nie taki, na jaki go stać, miał nieobecny wczoraj Rose, zdobywca 16 punktów.
Miejsce Derricka w wyjściowym składzie zajął po raz kolejny John Lucas III, jednak to wprowadzony później z ławki C.J.Watson pokazał, że to on zasługiwał na wyjście w podstawowej piątce. Zagrał dłużej o 8 minut od Lucasa, zdobył więcej punktów (17) i pomimo sporej liczby strat był mocnym punktem zespołu w tym spotkaniu. Dla porównania, John zdobył tylko 8 oczek a strat popełnił tyle samo co Watson. Wnioski? Zbędne.
Ekipa gospodarzy, a jeśli już być ścisłym to czwórka zawodników spośród starterów (Rudy Gay, Mareesse Speights, Marc Gasol, Mike Conley) była w największym stopniu „odpowiedzialna” za wczorajsze zwycięstwo. Każdy z nich zdobył minimum 16 punktów, a Speights oraz Gasol zanotowali double-double na poziomie 16p-12zb dla tego pierwszego oraz 19p-10zb dla Hiszpana.
Z kolei dwójka pozostałych kluczowych zawodników, a mianowicie Gay i Conley z podwójnymi zdobyczami meczu nie skończyli ale za to zdobyli większą liczbę punktów (20 Conley, 24 Gay). Pozostali zawodnicy z drużyny Grizzlies byli tylko tłem dla tej czwórki, ale jak widać, wystarczyło to aby dość znacznie pokonać Byki.
„Nie zapomnijmy co się stało (w Chicago – przyp.red.) To była wstydliwa porażka, wyjdźmy na parkiet i zagrajmy twardo. Po meczu myślałem, że moi koledzy naprawdę wzięli to sobie do serca, zwłaszcza w pierwszych 6-7 minutach gry. Ale bez Rose’a musieliśmy mieć przewagę nad rywalami.” - mówi rozgrywający Memphis Mike Conley.
Najbliższy mecz, jaki do rozegrania ma ekipą Grizzlies odbędzie się 19 stycznia o godzinie 2:00 czasu polskiego, a ich rywalami będzie drużyna New Orleans Hornets.
Dla Byków była to dopiero trzecia porażka w tym sezonie, ale najprawdopodobniej w najbliższym spotkaniu, które odbędzie się już dzisiejszej nocy z Phoenix znów zabraknie Rose’a w szeregach Bulls. Czy Steve Nash aż do tego stopnia wykorzysta brak Derricka, że pozwoli to Słońcom na wygraną? Odpowiedź już dzisiaj od 2:00 czasu polskiego.
Gwiazda Bulls wypowiedziała się na ten temat: „Jeśli zależało by to ode mnie – tak, chcę grać we wtorek. Chcę spróbować, to moja decyzja”
Zatrzymując się jeszcze na momencik przy Chicago. Porażka oczywiście nieco przyćmiła cały zespół, ale nie warto zapominać o tym, że w ich ekipie również gracze zanotowali niezłe występy. Luol Deng zdobył 20 punktów i zebrał 6 piłek pod koszami. Również rezerwowy Byków Taj Gibson pokazał się w tym meczu z niezłej strony, zdobył bowiem 16 punktów (6/8 z gry) oraz zanotował 5 zbiórek.
Trener Chicago Tom Thibodeau tak podsumował porażkę jego druzyny: „Jeśli nie grasz dobrze w obronie, nie zbierasz piłek, tracisz je, nie dajesz sobie szans na zwycięstwo. Wczesny mecz, więc musimy być na niego gotowi. Muszę wykonać lepszą pracę aby mój zespół był gotowy.”
MEM: Rudy Gay – 24 (5 as), Mike Conley – 20 (7 zb, 8 as, 4 prz), Marc Gasol – 19 (10 zb), Marreese Speights – 16 (12 zb), Tony Allen – 6, Josh Selby – 5, O.J. Mayo – 4 (3 prz), Quincy Pondexter – 4, Dante Cunningham – 4, Josh Davis – 0, Sam Young – 0
CHI: Luol Deng – 20 (3 prz), C.J. Watson – 17, Taj Gibson – 16 (3 blk), Carlos Boozer – 13 (7 zb), John Lucas – 8, Ronnie Brewer – 6 (3 prz), Joakim Noah – 2, Omer Asik – 2, Jimmy Butler – 2, Kyle Korver – 0, Brian Scalabrine – 0
Śledź autora tekstu na Twitterze!










