Brak Rondo kluczem do porażki Celtics, double-double Gortata
Kontuzja nadgarstka wykluczyła z gry w dzisiejszym meczu przeciwko Phoenix Suns Rajona Rondo a jego Boston Celtics uległ w TD Garden przyjezdnym Słońcom 71:79. Kolejne świetne spotkanie zaliczył Marcin Gortat, zdobywca 24 punktów i 12 zbiórek.
Spotkanie, na które osobiście czekałem bardzo długo. Pojedynek pomiędzy ekipą, której kibicuje, a zespołem z jedynym Polakiem na pokładzie. Serce rozdarte, a nie ważne, która drużyna by wygrała – i tak lekki smutek będzie po zakończeniu towarzyszył. Ale sentymenty trzeba odłożyć na bok, bo zawodnicy już są gotowi do gry – mecz rozpoczęty!
Kibice zgromadzeni w hali Bostonu z pewnością byli zawiedzeni brakiem w składzie na to spotkanie jednej z gwiazd, a mowa tu o wcześniej wspomnianym Rondo. Kontuzja w meczu z Raptors nie pozwoliła na grę przeciwko Suns, a w jego miejsce w pierwszej piątce Celtów pojawił się Avery Bradley.
Ten zawodnik jednak potrafi sprawić, że jego grę ogląda się z przyjemnością. Trafia ciężkie i ważne rzuty, jest niezwykle skuteczny w obronie, brakuje mu tylko jednego, co do perfekcji opanował Rajon – asyst. Kto wie, czy gdyby nie brak tych kluczowych podań od Bradleya do kolegów z zespołu, mecz nie potoczył by się zupełnie inaczej?
Jednak to pozostanie w sferze gdybań, a skupmy się już na samym meczu, w który znakomicie wszedł nasz „Polish Hammer” zdobywając 14 punktów w samej pierwszej kwarcie. Komentatorzy pod ogromnym wrażeniem, Doc Rivers wyraźnie zaniepokojony bardzo dobrą dyspozycją Gortata a gra Celtics nie napajała optymizmem przed kolejnymi odsłonami.
To, co od razu rzucało się w oczy jeśli chodzi o grę Bostonu to kiepskie konstruowanie ataków i kłopot ze znalezieniem czystej pozycji do oddania rzutu. Do tego doszła naprawdę niezła gra defensywna ekipy z Phoenix co w efekcie kończyło się przeważnie jednym – pudłem. Jednak nie można przyczepić się tylko do Celtów bo 79 punktów rzuconych w całym spotkaniu przez Suns też na kolana nie powala, a suma zdobyczy obu zespołów, która dała ledwie 150 pkt (!) jest chyba jakimś rekordem w tym sezonie.
Na początku trzeciej kwarty Boston, który przegrywał już 11 punktami zdołał odrobić straty jednak bardzo słaba końcówka ostatniej odsłony zadecydowała o końcowej porażce zespołu Doca Riversa, dla których była to 9. porażka w 14 meczu w sezonie. Pewnie teraz większej intensywności nabiorą pytania czy Celci są w stanie w ogóle awansować do Play-Offów lecz nie ma co się dziwić – ich dyspozycja pozostawia wiele do życzenia i jeśli szybko nie zrobią z tym czegokolwiek to po 66 meczach może być ból i zgrzytanie zębami a kibice są już wyraźnie niezadowoleni z postawy swoich ulubieńców.
KĄCIK STATYSTYCZNY
24 punkty, 12 zbiórek to dorobek meczowy Marcina Gortata, który zanotował dzięki tym zdobyczom 7 z rzędu double-double. Filar zespołu Steve Nash również był bliski tego wyczynu, jednak zabrakło mu ledwie jednej asysty do podwójnych osiągnięć i w ostateczności zakończył mecz z 11 punktami i 9 asystami. Również powyżej 10 punktów zdobył rezerwowy Słońc Jared Dudley (12 pkt, 2/4 za 3).
Po stronie pokonanych nieźle spisali się zwłaszcza dwaj zawodnicy – Ray Allen (14 pkt, 5 as) oraz Brandon Bass (11 pkt, 6 zb). Paul Pierce dołożył swoje 12 punktów, a Kevin Garnett oraz Avery Bredley zdobyli po 10 oczek.
ROOKIE WATCH
Markieff Morris (Phoenix Suns) – 20min, 0 pkt, 0/3 FG, 4zb, 1as, 1blk, 4 TO
E’Twaun Moore (Boston Celtics) – 12min, 2pkt, 1/6 FG, 2as, 3 TO
BOS: Ray Allen – 14 (5 as), Paul Pierce – 12 (6 as), Brandon Bass – 11, Kevin Garnett – 10, Avery Bradley – 10 (3 prz), Mickael Pietrus – 6, Jermaine O’Neal – 4, E’Twaun Moore – 2, Marquis Daniels – 2, Greg Stiemsma – 0
PHO: Marcin Gortat – 24 (12 zb), Jared Dudley – 12, Steve Nash – 11 (9 as), Grant Hill – 9 (8 zb, 4 prz), Shannon Brown – 7, Ronnie Price – 6, Sebastian Telfair – 4, Channing Frye – 3, Robin Lopez – 3, Markieff Morris – 0
Śledź autora tekstu na Twitterze!









