Beasley show, zwycięstwo Wolves nad Rockets

Season-high Michaela Bealsey’a, double-double Ricky’ego Rubio, 29 punktów Kevina Love - tak w skrócie można podsumować to, co wydarzyło się dzisiaj w Toyota Center w Houston. 

Właściwie gdyby nie trzecia kwarta to kto wie jak ten mecz mógłby się potoczyć. Ale gdybanie odłóżmy może na bok, bo jest o czym pisać odnosząc się właśnie do trzeciej części tego spotkania. To ona nadała ton reszcie wydarzeń, które wydarzyły się w już mało istotnej Q4 a to za sprawą aż 42 punktów zdobytych przez Minnesotę w odsłonie numer trzy!

Obudził się w niej w końcu Ricky Rubio, który przez pierwszą połowę nie był zbytnio widoczny a w Q3 trafił każdy ze swoich czterech rzutów, dołożył do tego pięć asyst i trzy zbiórki. Również niezwykle produktywni byli w tej części meczu wspomniani już wcześniej Beasley (11 punktów w 3 kwarcie) oraz Love (9).

Po stronie Rockets o wynik próbował walczyć Kenyon Martin jednak jak wiemy, jedna jaskółka wiosny nie czyni i niestety tak było również i w tym przypadku. 29 punktów rzucającego obrońcy Rakiet w niczym nie pomogło jego ekipie, ponieważ reszta graczy nie była aż tak skuteczna.

Zatrzymując się jeszcze na moment przy kluczowej kwarcie trzeciej, podczas jej trwania Wolves trafiali swoje rzuty na skuteczności aż 62,5% i nie pomylili się przy żadnym z ośmiu rzutów osobistych. Ostatecznie wygrali tę odsłonę 42-25 i ostatnia kwarta była już tylko formalnością.

Wracając do bohatera dzisiejszego spotkania, a mianowicie do Michaela Beasley’a, który ustanowił w tym meczu swój season-high zdobywając 34 punkty (10/15 z gry, 12/12 FT). „To jest to, co muszę robić. Muszę penetrować, używać mojej atletyczności” - tak po krótce skomentował swój występ rezerwowy Wolves. Przypomnijmy, że career-high w zdobyczy punktowej tego gracza wynosi 42, a ustanowiony został w listopadzie 2010 roku w spotkaniu przeciwko Kings.

58% celnych rzutów z gry. To nie jest liczba, która pojawia się zbyt często akurat przy tej statystyce w NBA, a miało to miejsce w dniu dzisiejszym bo właśnie na takiej skuteczności swoje rzuty oddawali gracze z Minny. Dla porównania, Rockets trafili dzisiaj 47% z oddanych rzutów, co też nie jest złą statystyką, ale przy tak grających rywalach, trzeba było się wspiąć na wyżyny swoich umiejętności rzutowych, a tego gracze z Houston dziś nie osiągnęli.

Zespół z Minnesoty dzięki tej wygranej zbliżył się do bilansu .500 i pokonanie w następnym meczu Indiany Pacers sprawi, że ten bilans zostanie osiągnięty. Na chwilę obecną legitymują się oni z 10 zwycięstwami i 11 porażkami. Rockets pomimo porażki nadal mają więcej zanotowanych wygranych na swoim koncie (12-9). Następny mecz, jaki czeka zespół z Houston to wyjazdowe spotkanie z San Antonio Spurs.

HOU: Kevin Martin – 29 (4×3, 3 prz), Chase Budinger – 13, Kyle Lowry – 11, Chandler Parsons – 9, Courtney Lee – 9, Luis Scola – 8, Jordan Hill – 8, Patrick Patterson – 8, Goran Dragic – 7 (9 as), Samuel Dalembert – 6 (8 zb, 4 blk)

MIN: Michael Beasley – 34, Kevin Love – 29 (7 zb), Ricky Rubio – 18 (8 zb, 11 as), Luke Ridnour – 11 (5 as), Nikola Pekovic – 8 (7 zb), Martell Webster – 7, Anthony Randolph – 5, Wesley Johnson – 4, Wayne Ellington – 4, Brad Miller – 0, Anthony Tolliver – 0, Derrick Williams – 0

Śledź autora tekstu na Twitterze!