Redakcja ZKNBA głosuje na ASG [ZOBACZ JAK]

31/12/2018
All Star Game Charlotte 2019 fot. tourneyparties.com

Zima trwa w najlepsze, za kilka godzin nowy rok, co oznacza że niedługo trade deadline i All Star Week. Trzeba jeszcze przetrwać styczeń – chyba najtrudniejszy dla fanów NBA miesiąc ligowych rozgrywek, w którym ekscytacja po starcie sezonu już zniknęła, a do playoffów jeszcze bardzo daleko. Na szczęście liga daje nam możliwość rozerwania się za sprawą głosowania na pierwsze piątki Meczu Gwiazd. Można robić to za pośrednictwem strony vote.nba.com. Część naszej redakcji postanowiła wziąć udział w głosowaniu i podzielić się swoimi typami:

Krzysztof Janik:

Sponsor serwisu

Zachód:

1) Anthony Davis – 28 punktów, 12 zbiórek i 2,5 bloku na mecz. Nie zawsze przekłada się to na zwycięstwa, ale z pewnością AD zasługuje na miano startera w All-Star Game.

2) James Harden – jego styl gry bardzo często jest niezbyt przyjemny dla oka (zwłaszcza ogromne ilości niecelnych rzutów za trzy punkty i wymuszanie rzutów osobistych), ale jest on po prostu skuteczny. Między innymi dzięki temu, Harden notuje rekord kariery – 32.3 punktu na mecz.

3) Stephen Curry – gdyby nie kontuzja, mógłby z całą pewnością walczyć o MVP sezonu zasadniczego, ponieważ początek sezonu był w jego wykonaniu genialny. Wciąż gra dobrze, ale nie jest tak skuteczny, jak w pierwszych 12 meczach sezonu. Mimo wszystko, 28 punktów, 5 asyst i 5 zbiórek na mecz zasługuje na uznanie.

4) Kevin Durant – 11 sezon z rzędu zdobywa ponad 25 punktów na mecz. Jedynym problemem KD jest skuteczność rzutów za trzy punkty, która w jego wykonaniu jest najgorsza od sezonu 2010-11.

5) LeBron James – rozgrywa 15 kolejny sezon, w którym notuje 25 punktów, 6 asyst i 6 zbiórek. Brakuje mu 34 punktów do przekroczenia bariery 32,000 „oczek” w karierze. Do tego, Lakers mają obecnie czwarty rezultat w Konferencji Zachodniej.

Wschód:

1) Joel Embiid – notuje rekordy kariery w punktach, zbiórkach, asystach, blokach, skuteczności z pola i skuteczności z linii rzutów osobistych. Z nim na parkiecie 76ers mają bilans 21-13. W 16 meczach sezonu zdobywał 30 (lub więcej) punktów.

2) Giannis Antetokounmpo – zdobywa 26 punktów (58.4% skuteczności z pola), 12 zbiórek i niespełna 6 asyst na mecz. Co więcej, po raz ostatni Bucks uzyskali tak wysoki wskaźnik zwycięstw (.697) w sezonie 1984-85 (.720).

3) Kemba Walker – gra w zespole Michaela Jordana i w pewnym sensie przypomina MJ’a z wczesnych lat kariery – mimo dużego wkładu Walkera, Hornets zapewne stoczą ciężką walkę jedynie o wejście do playoffs.

4) Kawhi Leonard – rekordy kariery w punktach i zbiórkach. Z nim na parkiecie Raptors mają bilans 19-8. Wbrew opiniom wielu ekspertów, po niemal rocznej przerwie powrócił na bardzo wysoki poziom.

5) Kyrie Irving – niekwestionowany lider zespołu, który miał rozdawać karty w sezonie zasadniczym 2018-19. Mimo niezbyt ustabilizowanej gry Celtics, Kyrie zdobywa solidne 23 punkty, 5 zbiórek i 6 asyst. Co najważniejsze, błysnął dwukrotnie w starciu z najgroźniejszymi rywalami na Wschodzie – 76ers i Raptors (łącznie uzyskał 83 punkty w tych dwóch meczach).


Jacek Gawliński:

WEST:

James Harden – jak z drużyny w której jesteś tylko rezerwowym przenosisz się do drugiej drużyny gdzie grasz wszystkie mecze w pierwszym składzie i stajesz się z miejsca gwiazdą ligi o tym wie tylko on. Aktualny MVP nie spuszcza z tonu, rzuca jeszcze więcej, szczególnie z dystansu i trafia na najlepszej w karierze skuteczności 38.2%. Jeszcze nigdy nie trafiał także ponad 32.7 punktów na mecz. Nic dziwnego, że Harden jest przekonany o zdobyciu MVP back-to-back. Rakiety miały swoje problemy, ale wydaje się, że trudny czas już minął.

Derrick Rose – to bardziej życzenie z sympatii niż racjonalny wybór, 30-letni Rose po urazach, które go spotkały gra jak z nut, nie przypominając człowieka po kontuzjach kolan i skręceniach kostek. Warto dać mu szansę choćby w roli rezerwowego. W tych rozgrywkach zaliczył swoje nowe career-high w postaci 50 punktów i ma najlepsze statystyki od czasów odejścia z Chicago Bulls. Po dwóch słabszych sezonach odnalazł swojego miejsce w Minnesocie i kto wie czy nie będzie jednym z faworytów do najlepszego 6th mana.

Luka Doncic – hype na młodego Słoweńca urósł niesamowicie, ale on sam utrzymuje pokładane w nim nadzieje i pokazuje niedowiarkom, że 19-latek z Europy potrafi wiele. Owszem ciężko jednak by debiutant dostał powołanie do meczu gwiazd. W wielu spotkaniach mogliśmy oglądać jego niesamowite doświadczenie np. jak sam rozbił Houston Rockets. Mimo młodego wieku posiada już spory kapitał umiejętności, który czyni go graczem porównywalnym do innych gwiazd NBA.

LeBron James – co to za mecz gwiazd bez swojego króla; LeBron po przenosinach talentu do zachodniej konferencji dostał nową armię i zaciąg kilku doświadczonych żołnierzy, co pozwala mu na dzień dzisiejszy utrzymywać się w ósemce i kto wie czy dla Jeziorowców pierwszy raz od 2013 roku nie wrócą playoffs. Na pewno James zrobi wszystko by ze swoją ekipą w nich zagościć. Po niemrawym początku zespół zgrał się ostatnio mocniej, LeBron utrzymuje statystyki z poprzednich sezonów i trudno sobie wyobrazić by go miało zabraknąć.

Anthony Davis – ostatnio głośno o nim za sprawą LeBrona, ale nim Davis przeniesie się np. do Lakers to na ten czas rozgrywa swój kolejny wielki sezon z 28 punktami i 13 zbiórkami średnio na mecz. Mimo 14 miejsca w tabeli Pelikanów różnice są niewielkie, ale popatrzmy ile w kolejny sezon wkłada AD. Pod koszem dominuje jak jeden z niewielu, grając największe minuty w karierze.

EAST:

Kyrie Irving – to już drugi sezon Irvinga w zielonych barwach, statystycznie jest to już blisko 100 spotkań lepszych niż przez 6 lat w stanie Ohio, Kyrie ma w końcu zespół dla siebie, może brać piłkę we własne ręce w końcówkach spotkań i przechylać szalę zwycięstwa na korzyść Celtów. Do tego poprawia się jego wszechstronność w postaci najlepszych w karierze liczb zbiórek i asyst.

Zach LaVine – kolejne ciche życzenie, które pewnie się nie spełni bo Zach miał już swoje 5 minut jako podwójny zwycięzca Slam Dunk Contest. Jednak w kolejnym sezonie cieniowania Bulls LaVine, (który w styczniu tego roku powrócił po blisko rocznej nieobecności związanej z kontuzją ACL) wyrasta na gwiazdę Byków i głównego kandydata do nagrody Most Improved Player. Blisko 24 punkty na mecz, prawie po 5 zbiórek i asyst co noc.

Giannis Antetokounmpo – Bucks są rewelacją na wschodzie i jednocześnie najbardziej rozstrzelaną punktowo drużyną w lidze. The Greak Freak króluje coraz bardziej w pomalowanym. Jeszcze nigdy nie miał na swoim koncie 2.5 zbiórek w ataku i zdobywał punktów za „2” ze skutecznością ponad 65%. Do tego kolejny bardzo dobry sezon z ponad 26 punktami na mecz i Kozły jako jedna z lepszych drużyn w oddawanych rzutach zza łuku walczą o pierwsze miejsce na wschodzie a Grek o statuetkę MVP.

Joel Embiid – 26.5 pkt, 13.3 zb, 3.5 ast, 1.9 blk, Kameruńczyk notuje poprawę w kolejnym sezonie a 76ers chcą być jeszcze lepsi niż poprzednio.  The Process debiutował przed rokiem w ASG i nie wyobrażam sobie by teraz też nie wystąpił.

Kawhi Leonard – kto by pomyślał, że Kawhi po kontuzji wróci tak silny i szybko odnajdzie się w nowym środowisku. Jest liderem w zdobywanych punktach w konferencji wschodniej wyprzedzając minimalnie Giannisa, rozgrywa punktowo swój najlepszy sezon w karierze – 26.7 pkt, dokładając najlepsze jak dotychczas ponad 8 zebranych piłek. Dwukrotnie najlepszy obrońca gra naprawdę solidny basket na północy Kanady.


Paweł Celiński:

Na samym początku powiem coś o moich wyborach. Jest to połączenie poziomu gry, statystyk oraz mojej sympati do zawodników. Właśnie ona decydowała o nieoczywistych wskazaniach wśród guardów.

Zachód:

Mike Conley – nigdy nie grał w ASG. Kapitan gry Grizzlies w tym sezonie naprawdę prezentuje się bardzo dobrze. Za jego nominacją również przekonuje mnie jego basketball IQ, które według mnie ma wysokie.

De’Aaron Fox – krótko i na temat. Młodość, energiczność, efektowność, ale i mądrość. Właśnie takich koszykarzy chcę widzieć w meczu gwiazd.

Tobias Harris – ten koszykarz niesie Clippers do playoffs. W mojej opinii jest również niedoceniany. Rzuty z każdej pozycji – to mi się w nim podoba najbardziej. 21.5 PPG i prawie 43% za trzy. Nominacja nasuwa się sama.

LeBron James – LBJ to marka sama w sobie. Więcej nie muszę mówić.

Nikola Jokić – wszechstronny lider okopanych na czubie tabeli Nuggets. Należy mu się za całokształ. Jego asysty to majstersztyk. Podczas ASG chcę zobaczyć parę magicznych podań i on może mi je zaprezentować.

Wschód:

Kemba Walker – od paru lat ciągle niesie na barkach wszystkie Szerszenie. Ofensywna maszynka, a do tego bardzo go lubię. 60 punktów z Philadelphią to idealne podsumowanie nominacji.

Josh Richardson – Najbardziej niespodziewany mój typ. Przeglądając listę guardów nikt (poza Walkerem) nie wyróżniał się. Stwierdziłem że to idealna okazja do oddania głosu na gracza który najprawdopodobniej nie ma szans na udział w meczu gwiazd. Czy jest to zmarnowany głos? Nie. Richardson to bardzo solidny koszykarz, który lideruję w Heat w punktach. Jego grę ogląda się przyjemnie i tak samo jak z Kembą, pałam do niego wielką sympatią.

Kawhi Leonard – Nie sądziłem, że po tradzie do Raptors będzie grać na takim poziomie. Poziomie MVP. Nie wiesz co zrobić w ataku? Daj mu piłkę, on trafi. Zimnokrwisty, a takich lubię oglądać jak najczęściej.

Giannis Antetokounmpo – Kolejny z frontcourtu należący do grona potencjalnych MVP ligi. Cechuje go atletyzm. A on często idzie w parze z efektownością, a jak już pisałem, jest to nieodłączny element All Star Game.

Nikola Vucević – Magiczny center z Czarnogóry ma wszystko to, co lubię w koszykarzach grających na piątce. Około 20 punktów na mecz i 12 zbiórek pozwala na realną kandydaturę do ASG. Przynajmniej nie poszedłem na łatwiznę i wybór Embiida.


Kamil Kucharski:

Większość z podanych przeze mnie zawodników znalazło się w zestawieniach kolegów wyżej, więc wspomnę tylko o dwóch koszykarzach, którzy nie pojawili się wcześniej.

Paul George to absolutna gwiazda drugich opcji – żaden obecnie zawodnik w lidze, który jest w stanie grać drugą opcję, nie ma tyle talentu. Sezon Russella Westbrooka jest co najwyżej przeciętny, a gdyby nie jego prawie 27 punktów, 8 zbiórek i 4 asysty, OKC nie byliby tak wysoko jak są. A są aż na 3. miejscu na tym silnym zachodzie.

Spencer Dinwiddie to w ogóle jedna z najlepszych historii tego sezonu. Jako zmiennik D’Angelo Russella spisuje się o tyle lepiej niż młodszy kolega, że w trakcie sezonu zapracował na przedłużenie kontraktu warte ponad 30 milionów dolarów za trzy lata. Kemba Walker zasłużył pewnie bardziej na tę nominację, ale sami zobaczcie – jako rezerwowy przeciętnych Nets, Spencer notuje jakieś 18 punktów i 5 asyst, co daje per36 22 punkty i prawie 7 asyst. Niewiele gorzej niż Kyrie Irving.

Kopiuj link do schowka