Quo Vadis Chicago? Bycze 4na5

07/07/2016

Póki „jeszcze” Dwyane Wade nie jest zawodnikiem Chicago, a Bulls nie zdążyli wymienić duetu Calderon/Dunleavy łapcie 4na5 w którym m.in. Marek dociera do tekstu, który wskazuje, że Bulls celują w lineup Rondo/Wade/Butler/Mirotic/Vucevic!!!

  1. Hoiberg mówi, że Rondo pasuje do jego koncepcji. Rajon mówi, że Bulls to mocna organizacja i masa talentu wśród graczy. Co tak naprawdę mogło przekonać RR do gry w Chicago?

Piotr Jankowski – Szczerze? Wierzę w słowa Rondo. Najlepszy rozgrywający, który był dostępny na rynku mógł oczekiwać grubego kontraktu (patrząc chociażby na kontrakt Conleya), a zdecydował się podpisać dwuletnią umowę z Bulls w ramach której zarobi „ledwie” 28 milionów dolarów przez dwa sezony gry (część jest niegwarantowana). Rondo mogła faktycznie spodobać się koncepcja Hoiberga i to, że będzie graczem dowodzącym piłką.

Michał Górny – Po pierwsze śmiem twierdzić, że teraz Fred Hoiberg zawsze (a przynajmniej do startu sezonu) przy każdym transferze będzie mówił to samo. Tą koncepcją, przynajmniej tą znaną mediom, jest wprowadzenie szybszego tempa gry z trójkami ala GSW. Idąc torem tej logiki potrzebny jest ktoś, kto umiejętnie poprowadzi piłkę i nie będzie miał na nazwisko Calderon. To samo prawdopodobnie widział Rondo zgadzając się na takie a nie inne warunki umowy. Bulls nie przepłacają, Rondo robi wszystko wynieść się z Sacramento a jednocześnie przypomnieć się wszystkim ekspertom.

Marek Miernik – Jeśli chodzi o Hoiberga, to nie jestem już do końca pewien, jaka jest jego koncepcja na Bulls. Jeżeli wzoruje się na Warriors Kerra, to zatrudnienie Rondo kompletnie tutaj nie pasuje. Rajonowi natomiast się nie dziwię. Bulls to jedna z najpopularniejszych drużyn NBA, super miejsce, by odbudować markę. W zespole jest sporo strzelców, którzy tylko czekają, by po na ich rzutach nabijać asysty. Nie ma parcia na wynik, bo zespół jest w „przebudowie” – gra na słabszym wschodzie, co sprawia, że przy tym i tak nie są bez szans na PO. Jest raczej mało charyzmatyczny trener, który daje sporo luzu zawodnikom, więc raczej konfliktów z coachem bym nie oczekiwał. Jest sporo młodzieży, więc poza Butlerem nie ma gości, którzy aspirują do miana liderów. Podział ról jest jasny – super szansa dla dobrego PG-ka po przejściach na przypomnienie o swoich walorach fanom NBA.

Filip Ciepiński – Na pewno nie były to pieniądze. Przy dzisiejszych stawkach 28$ za 2 sezonu, to genialny ruch ze strony Bulls, którzy zyskali bardzo solidnego rozgrywającego za naprawdę nieduże pieniądze.

Co mogło go przekonać do dołączenia do Bulls, to moim zdaniem perspektywa zmian, które czekają drużynę z Chicago. Utrata Rose’a, Joakima i Gasola wymusi na Bykach zmiany o wiele bardziej znaczące niż pozyskanie Calderona, czy Lopeza. Bardzo możliwe, że duet Rondo & Butler stanie się filarem drużyny, wokół którego zarząd będzie starał się poskładać drużynę, a to zawsze jest przyjemna wizja. Pytanie tylko, czy Hoibergowi uda się okiełznać, bądź co bądź, cięzki charakter byłego mistrza NBA z Bostonu.

Poza tym, Rajon potrzebował zmian. Po odejściu z Bostonu ewidentnie nie mógł się odnaleźć. Przygoda z Mavs to była jego prywatna porażka, po której stracił wiele w oczach całej ligi. Ostatni sezon z Kings, pomimo słabego bilansu drużyny, w jego wykonaniu był przyzwoity. Statystyki 11.9 punktów (45.4% skuteczności) i 11.7 asyst na mecz mówią same za siebie.

  1. Patrząc ze sportowego punktu. Co jest największą korzyścią, co największym minusem

Piotr – Rondo to prawdziwy generał. W dzisiejszej NBA jest obok Chrisa Paula najmądrzejszym rozgrywającym, zawodnikiem, który piłkę wciśnie tam, gdzie nikt inny nawet by nie pomyślał. Butlerowi może się to podobać, bo będzie dostawał piłki na czyste pozycje, skąd weźmie się więcej punktów rzucanych przez niego w każdym spotkaniu. Tego moim zdaniem brakowało mu rok temu, gdy do pary z Derrickiem to właśnie on musiał wypracowywać pozycję rzutową zarówno sobie, jak i kolegom.

Minusem posiadania Rondo jest na pewno jego osobowość, to, że może dojść do wewnętrznego konfliktu pomiędzy nim, a Butlerem. Wątpię w to jednak, bowiem tę decyzję Hoiberg na pewno z nim konsultował.

Michał G – Niewątpliwą korzyścią są (werble) asysty oraz przegląd gry Rondo. Może to nie ten sam RR, który ze złamaną ręką łoił przeciwników, ale zawsze to pewna nadwyżka w niektórych elementach nawet w stosunku do tego, co oferował Derrick Rose. Doświadczenie powinno być dodatkowym atutem.

Co do minusów to zbudowanie odpowiedniej chemii. Rondo do dyplomatów nie należy i na upartego jego wypowiedź o Chicago może świadczyć o tym, że już teraz Rondo stara się sprostać wymaganiom lidera drużyny. Jak mówią ploteczki Jimmy Butler już ma „nie po drodze” z Rajonem. Dodatkowo trzeba pamiętać o stosunkach RR ze swoimi szkoleniowcami, a delikatnie mówiąc Fred Hoiberg nie należy do najbardziej charyzmatycznych szkoleniowców w NBA.

Marek - Korzyścią jest na pewno jego umiejętność znajdowania partnerów na otwartych pozycjach. Na pewno zyskają na tym nasi dystansowi strzelcy jak Mirotic czy McDermott. Odciąży też Butlera i Jimmy nie będzie musiał cały czas klepać piłki. Moim zdaniem Rondo jest też lepszym obrońcą od Rosea i może nie będziemy się musieli aż tak często przejmować lukami w defensywie, jak w zeszłym sezonie.

Minus? Rondo miał swoje problemy zdrowotne i nie wiadomo czy nie odezwą się one w połączenie z przeciętnym sztabem medycznym Bulls.

Filip – Nie zapominajmy o tym, że Rondo zdobywał z Bostonem mistrzostwo NBA. Grał na każdym szczeblu rozgrywek w przeciwieństwie do reszty składu Bulls. Takie doświadczenie może tylko pomóc młodszym zawodnikom, takim jak Valentine, który dopiero rozpoczyna swoją karierę w najlepszej lidze świata.

Rondo nadal jest boiskowym generałem. Widzi akcję na 3 sekundy zanim ta się wydarzy i przede wszystkim szuka swoich partnerów i nie forsuje rzutów w przeciwieństwie do niektórych rozgrywających z pozostałych zespołów. Na miejscu takich zawodników jak Butler, McDermott czy Mirotić, nie mógłbym się doczekać współpracy z Rajonem, a i podkoszowi nie powinni mieć na co narzekać.

 

Minus? Rondo niestety ma złą sławę zawodnika, który przegrywa walkę z własnymi emocjami, na czym traci cały zespół. Do tego potrzebuje twardej trenerskiej ręki, a ostatnim trenerem, który miał na niego wpływ był Doc Rivers, do którego Hoibergowi niestety jeszcze daleko. Obawiam się, że to właśnie tutaj może pojawić się problem.

  1. Jimmy Butler/Rajon Rondo – jedna piłka. Jak powinna, a jak może wyglądać ich współpraca na parkiecie?

Piotr – Osobiście zapatruję się na tę współpracę z wielkim optymizmem. Mimo mojej wielkiej sympatii do Rosea, muszę stwierdzić, że ten nie był kompletnym rozgrywającym. Zawsze widziałem w nim combo guarda, zawodnika, który chce rzucać jak najwięcej punktów. Rondo z kolei nie jest strzelcem, on wykłada zawodnikom piłkę na tacy. Ci muszą ją jedynie ucałować, wysłać do kosza. Z podań Rondo często nie da się po prostu nie trafić.

Michał G – Mając do dyspozycji (miejmy nadzieję) w 100% sprawnego Lopeza nie trzeba być geniuszem, żeby wyobrazić sobie na przykład PNR Lopez Rondo w czasie, którego Jimmy Butler dostaje kolejny pick by wykorzystać łatwą trójkę lub dać extrapass do np. Mirotica czy Dunleavyego.

Marek – Nie zakładam, że aż takim problemem będzie dla tych zawodników dzielenie się piłką. Wydaje mi się, że podział będzie jasny – Butler jest od najważniejszych rzutów, a Rondo ma sprawić, by reszta graczy mogła rzucać z otwartych pozycji. RR musiał dzielić piłkę ze znacznie większymi indywidualistami (Pierce, DeCousins, Gay) i jakoś to wyglądało. Poza tym nie może cały czas piłki mieć Butler, a poza Rajonem nie widzę kandydatów w Chicago, którzy chcieliby mieć ją zbyt długo.

Filip – Nie widzę tutaj problemu. Rondo nigdy nie był typem zawodnika, który forsował własne rzuty. Wręcz przeciwnie, Rajon najpierw myśli o tym, żeby ułatwić grę swoim kolegom z drużyny. Jimmy Butler już nie będzie musiał brać całęgo ciężaru gry na siebie, tak jak to bywało w końcówce poprzedniego sezonu, gdzie sam starał się wciągnąć zespół do Play Offów.

Według mnie Jimmy dzięki temu powinien grać więcej bez piłki. Przez co cała drużyna zacznie się w końcu ruszać w ataku. Do tej pory, kiedy gra opierała się na Jimmym, kompletnie nic nie działo się na boisku. Teraz będzie inaczej.

Jeśli chodzi o założenie Hoiberga i chęć przyspieszenia gry, to nie mam nic przeciwko. Skorzysta na tym na pewno McDermott i Mirotić, którzy mam nadzieję, poprawią swoją grę w obronie. Nie jestem jednak przekonany, czy Butlerowi przypadnie to do gustu. Jest on raczej typem zawodnika, który lubi budować atak bez zbędnego pośpiechu.

  1. Jakie ruchy transferowe byłyby dla Bulls jeszcze optymalne?

Piotr – W Chicago pilnie potrzebny jest strzelec. Bulls stracili Gasola i Rosea, czyli najskuteczniejszych zawodników obok Butlera. Jimmy, mimo wielkiego progresu, jakiego dokonał przez ostatnie lata nie jest w stanie uciągnąć tego zespołu samemu. Pilnie potrzebny jest zawodnik, który zagwarantuje około 14 punktów na mecz. Podobno Bulls znowu chcą wytransferować Gibsona, dlatego spróbowałbym złowić do Wietrznego Miasta Marcina Gortata. Cóż to by była za historia.

Michał G – Wszystko zależy od tego jaki kierunek obrali Bulls, to natomiast dopiero będziemy mogli ocenić we wrześniu bądź w październiku. Na tą chwilę najbardziej logicznym wyjściem wydaje się być pozyskanie „wysokiego”. Robin Lopez może robić swoje nawet przez 70-80 spotkań jednak ktoś musi wspierać go w post-up. Jeśli to prawda, co mówi się o transferze Taja Gibsona to dodatkowo ten nowo pozyskany gracz musi angażować się również w walkę na ofensywnej desce. Cristiano Felicio może jeszcze być nazbyt surowy by przejmować mecze w tym aspekcie.

Chociaż z drugiej strony, jeśli tak dobrze się przyjrzeć i połączyć to z faktem, że Klasa Draftu 2017 może być naprawdę „zdrowa” i Bulls będą chcieli „zatankować” ten sezon i modlić się o kolejnego Mesjasza mającego przynieść tytuł do Chi Town.

Marek – Pytanie brzmi: co znaczy optymalne dla Bulls? Jaki Byki mają w końcu cel na ten sezon? Załóżmy jednak, że Forman trzyma się idei younger and more athletic. W takim razie trzeba gdzieś opchnąć Dunleavyego, który nie wnosi za wiele do gry i kompletnie jest niepotrzebny w młodym zestawieniu Bulls. Jego oddałbym nawet za picki. Druga rzecz to można poszukać jakiegoś wartościowego młodego podkoszowego za Taja Gibsona, który (mimo całej mojej sympatii) też już młodszy nie będzie, a przedstawia sporą wartość rynkową. Do tradeu dorzuciłbym Snella, który nie ma fanów w Chicago, a naprawdę ma umiejętności, by być solidnym wsparciem z ławki. Do tego trzeba spuścić Galderona, bo nie wiem co on miałbym robić w Chicago przy obecnym rosterze.

Update: Trafiłem na fanowską dywagację czemu Bulls walczą o Wadea. Planem byłoby nie tylko ściągnięcie pochodzęgo z Chicago Dwayne, ale i wymiana Gibsona/Miroticia + Dunleavy/Snell za Vucevica z Orlando. O tym, że to nie kompletny kosmos może świadczyć ten artykuł.

Nie wiem, jakie są na to szanse, ale pierwsza piątka: Rondo/Wade/Butler/Mirotic/Vucevic sprzedawałaby koszulki jak ciepłe bułeczki.

Filip – Chciałbym widzieć w składzie Bulls jeszcze jednego przyzwoitego skrzydłowego, który podobnie jak Butler mógłby zagrozić nie tylko rzutem z dystansu, ale i penetracją, bo poza Jimmym nie ma w tej drużynie zawodnika, który by to potrafił. Lance Stephenson? Dion Waiters? Michael Beasley? Derrick Williams? To tylko nazwiska rzucone w eter.

  1. Do tego pytania wrócimy na wiosnę. W sezonie 2016/17 kto zrobi w Chicago największy progres, kto będzie największym rozczarowaniem?

Piotr – Największy postęp zrobi zdecydowanie McDermott. Ten koszykarz potrzebuje takiego rozgrywającego jak Rondo, a Rondo potrzebuje takich graczy jak McDermott. Doug przy Derricku po prostu nie mógł się tak rozwinąć, jak przy klasycznym rozgrywającym. Teraz może liczyć na masę idealnych odegrań na obwód, z których będzie mógł sypać trójki. Sporo spodziewam się także po Felicio, z którym mam okazję utrzymywać stały kontakt. Trener obiecał mu nawet, że w trakcie meczów przedsezonowych w dwóch spotkaniach dostanie przeszło 30 minut na parkiecie. Ten gościu ma naprawdę wielki potencjał.

Ciężko mi określić, kto okaże się największym rozczarowaniem. Wskazałbym Calderona, ale po tym gościu po prostu niczego nie oczekuję. Myślę, że wskażę Snella, który w Chicago jeszcze nic nie pokazał.

Michał G – Liczę, że po końcówce zeszłego sezonu to będzie czas Felicio. ?atwo nie będzie dostać minuty jednak odrobina złej gry Lopeza i Hoiberg może nie mieć większego wyboru by wystawić Brazylijczyka w S5.

Jeśli chodzi o rozczarowanie to będzie niestety znowu Tony Snell. Nie dość, że Snell nie czyni postępów to zdarzały się momenty gdzie więcej minut oznaczało po prostu więcej złej koszykówki w wykonaniu Snella. Niestety bo to jeden z moich ulubionych graczy w NBA na pozycji „Nic nie gram, ale się uczę”. Kiedyś w tej klasie był Jimmy Butler straszący od pierwszego wywiadu, że załatwi w obronie LeBrona i Wadea.

Marek – Jako wielki fan, wierzę, że Nikola Mirotic. Już w zeszłym sezonie pokazywał, że potrafi przejąć mecz i być jego najjaśniejszą postacią. Po ostatnich ruchach wydaje się to naturalna rola dla niego. Wierzę, że uda się mu zachować ‚consistency’ w swojej grze i obok Butlera będzie liderem przebudowującej się ekipy z Wietrznego miasta.

Boję się, że rozczarowaniem może być Doug McDermott. Jemu także wzrośnie rola w systemie Hoiberga, a on mimo przebłysków nie potrafił utrzymać wysokiego poziomu gry, falując niemiłosiernie. Obawiam się, że kiedy zostanie obdarzony większym zaufaniem, to nie podoła. Obym się mylił co do niego.

Filip – Największy progress moim zdaniem zrobi McDermott. Już w poprzednim sezonie pokazał, że ma jeszcze sporo do udowodnienia, zwłaszcza jeśli chodzi o jego grę w obronie. Jeżeli Hoiberg rzeczywiście przyspieszy atak Bulls i rozciągnie skrzydła, McDermott będzie miał wielkie pole do popisu.

Największe rozczarowanie?

Niestety, ale mam wrażenie, że nadal będzie nas rozczarowywał Snell…, o ile można jeszcze bardziej rozczarować. Chciałbym się mylić, ale wydaje mi się, że Snell nie będzie pełnił większej roli w drużynie z Wietrznego Miasta.

Kopiuj link do schowka