Przynajmniej herbatka dobra. Nash jako piąty

09/01/2013
Steve Nash

Steve Nash /fot. Flickr

Trzydziestu czterech zawodników zebrało już ponad 10,000 piłek w swoich karierach w NBA. Grono asystujących taką liczbę razy jest zdecydowanie mniejsze, chociaż po ostatniej noc powiększyło się o tego jednego, specjalnego.

Steve Nash potrzebował rozdania pięciu kluczowych podań w meczu z Rockets aby dołączyć do tego wąskiego, choć elitarnego grona. Znajdują się tam bowiem same największe nazwiska na pozycji rozgrywającego. John Stockton, Jason Kidd, Mark Jackson oraz Magic Johnson i od niedawna, również Nash. Myślę, że Kanadyjczyk może spokojnie myśleć o prześcignięciu dwóch wyprzedzających go bezpośrednio w tabeli zawodników, gdyż do stojącego na trzecim stopniu podium traci tylko 329 asyst. Wyprzedzenie Kidda, czy tym bardziej Stocktona, graniczy chyba z cudem. Tym bardziej, że statystycy wyliczyli, iż wyprzedzenie pierwszego w tabeli Johna miałoby miejsce tylko wtedy, gdy Steve Nash notowałby 10 asyst na spotkanie, a karierę zakończył w 2020 roku, w wieku 45 lat.

Sponsor serwisu

W końcówce drugiej kwarty, rozgrywający Lakers znalazł po – a jakże – pick and rollu nie Kobego Bryanta, nie Dwighta Howarda, nie Pau Gasola, a nawet nie Roberta Sacre, tylko Antawna Jamisona, który trafionym layupem zapewnił Nashowi pewnie miłą, choć nietrwającą długo chwilę radości w szatni.

Interesująca statystyka. Od swojego pierwszego sezonu w Phoenix Suns w roku 1996 do końca sezonu 2012, Nash zarobił$119,035,120. Nie wliczając w to obecnych rozgrywek, Steve rozdał w tym czasie 9,916 asyst co daje $12,004 zarobku za jedną asystę. Oczywiście statystyka nieco na wyrost, bo Nash to nie tylko asysty, ale liczba robi wrażenie.

Danny Manning, kojarzycie gościa ? Jeśli młodsi fani NBA mają drobne kłopoty z rozpoznaniem tego Pana to już tłumaczę. Otóż był to człowiek, któremu Steve Nash rozdał swoją pierwszą w historii występów w NBA asystę.

„If I take a step back, it’s another example of a fairy-tale career, but it’s really hard to enjoy it right now” – Steve Nash

Chociaż tyle dobrego z meczu Lakers, dla których porażka z Rockets była już czwartą z rzędu i myślę, że nawet najwięksi, optymistycznie nastawieni fani tej drużyny muszą zacząć się zastanawiać, czy końcówka sezonu regularnego pozwoli LAL awansować do PlayOffów. Tak, awansować – bo ja szczerze mówiąc powoli zaczynam w to wątpić.

Wojciech Bielewicz

Kopiuj link do schowka