Przemek Karnowski wreszcie dostał szansę

06/07/2017
Przemysław Karnowski fot. NBA TV

Opłacało się zmienić barwy klubowe – Przemek Karnowski wyszedł w pierwszej piątce Magic i biegał po boisku przez 25 minut prezentując się z bardzo przyzwoitej strony.

Nie ma sensu pisać, że to był najlepszy występ Polaka w Orlando Summer League, bo z powodu znikomego (lub zerowego, jak w trzecim meczu) czasu gry, jaki dostawał od Hornets, trudno było mu wcześniej pokazać cokolwiek. Orlando Magic byli jednak gotowi dać mu szansę i Przemek Karnowski ją wykorzystał.

Przez 25 minut miał okazję zaprezentować swoje atuty w grze tyłem do kosza, swoje świetne ręce i jeszcze lepsze nogi. Trafił też z półdystansu oraz pokazał, że jego brak mobilności nie jest aż taki dramatyczny, gdy w trzeciej kwarcie wykończył dwutakt dość żwawym wsadem (komentujący mecz Vince Carter pozwolił sobie na sympatycze żarty na temat jego wyskoku, ale ogólnie był pozytywnie zaskoczony).

Zakończył spotkanie z Knicks (wygrane przez Magic 84:73) jako drugi strzelec swojego zespołu z 14 punktami. Dodał do nich 5 zbiórek i po jednej asyście i przechwycie. Był bardzo efektywny – trafił 7 z 12 rzutów. To wszystko wyglądało mniej więcej tak…

Cieszymy się, że Przemek Karnowski wreszcie mógł odkleić się od ławki i pokazać, iż niezależnie od koniunktury na jego zestaw umiejętności, nie znalazł się w Orlando przypadkiem.

Kopiuj link do schowka