Power Ranking ZKNBA – 28) Nets: symulator tankowania

26/09/2017
D'Angelo Russell Brooklyn Nets D'Angelo Russell Instagram

Wymiana z Boston Celtics na długie lata ustawiła pozycję ligową Brooklyn Nets. Na dzień dzisiejszy, czyli cztery lata po tamtej wymianie, Danny Ainge wciąż postrzegany jest jako zwycięzca, mistrz marionetek pławiący się w swoich wyborach w drafcie. Nets natomiast przez cztery lata przechodzą przez równię pochyłą – od drugiej rundy playoffs do poziomu 20 zwycięstw w ostatnim sezonie.

Udręka niskiego zespołu Nets wydaje się niemal odwieczna, jednak ubiegły sezon to dopiero ich drugi z rzędu bez awansu do fazy zasadniczej. Wrażenie tak długiej nędzy sprawia fakt, że bez picków w drafcie, których pozbyli się w Brooklynie w tamtej niesławnej wymianie, ich przyszłość nie malowała się wcale w jasnych barwach. Wydawało się, że przez długi długi czas zespół skazany jest na szorowanie po ligowym dnie. Czy jednak rzeczywiście tak jest?

Sponsor serwisu

Pierwsza piatka:

PG: D’Angelo Russell

Russell jest ofiarą Lonzomanii, która dotknęła złoto-purpurową część Los Angeles. Plan już dawno był taki, by pozyskać Balla i stało się to kosztem właśnie Russella. Tego samego, który wybrany z drugim numerem w drafcie miał poprowadzić Lakers ku świetlanej przyszłości.

D’Angelo jednak w swoich pierwszych dwóch sezonach nie pokazał potencjału, który był mu przypisywany. Nie okazał się on ani wybitnym strzelcem za trzy, ani tak błyskotliwym podającym, jakiego mogliśmy w nim widzieć.

Inna sprawa, że młody rozgrywający nie dostał idealnych warunków, by rozwinąć skrzydła. Konkurent w postaci Jordana Clarksona, wcześniej obecność Kobe Bryanta – to blokowało potencjał gracza.

W Nets jednak dostanie szansę na prowadzenie zespołu. Będzie mógł grać tutaj piick’n’rolle, odgrywać do strzelców na dystansie, a wszystko to w szybkim tempie które stosują Nets, a które to bardzo odpowiada D’Angelo Russellowi.

SG: Jeremy Lin

W ubiegłym sezonie Lin grał wyłącznie jako rozgrywający. Miał jednak w karierze momenty, kiedy z powodzeniem wchodził w buty rzucającego obrońcy. Trzeba pamiętać, że „rzucający” było słowem trochę umownym. Większość punktów Lina pochodzi nie z rzutów z wyskoku, a z wejść pod kosz.

Jeremy Lin będzie musiał zrzucać za trzy, jeśli będzie chciał grać w pierwszej piątce, a nie tylko być zmiennikiem D’Angelo Russella. Trafianie nie jest aż tak dużym problemem – Lin skutecznością z dystansu osiągał pułap zadowalających 37%. Ilość oddawanych prób także systematycznie szybuje w górę – w ostatnim sezonie oddawał już 4,3 trójki w meczu.

SF: DeMarre Carroll

Pozyskanie Carrolla z Toronto było strzałem w dziesiątkę. Co prawda w ubiegłych rozgrywkach skrzydłowy nie prezentował się najlepiej w barwach Raptors, ale trzeba pamiętać o klasie tego zawodnika. Tym bardziej, że Nets pozyskali go praktycznie za nic (wybacz Justin Hamilton), dostając przy okazji wybór w pierwszej rundzie nadchodzącego draftu.

Carroll to zawodnik 3&D – zwłaszcza jego defensywne talenty przydadzą się na parkiecie, kiedy na obwodzie oglądać będziemy duet Russell-Lin. Rzut z dystansu, który wypracował na przestrzeni kilku ostatnich lat to idealna broń w zespole pod wodzą trenera Kenny’ego Atkinsona, który właśnie na ten element kładzie duży nacisk.

PF: Rondae Hollis-Jefferson

Hollis-Jefferson ze względu na wzrost mógłby być rozpatrywany jako nominalny niski skrzydłowy, jednak już w ubiegłym sezonie trener Atkinson bardzo często grał nim na pozycji numer cztery. Razem z Carrollem powinien stworzyć świetny small-ballowy duet skrzydłowych ukierunkowanych na defensywę.

Problemem może być ofensywa. Jako silny skrzydłowy Hollis-Jefferson nie ma dużo do zaoferowania w ataku – z racji na warunki nie zagra w post-up, a rzutem za trzy też nie zagrozi. Jego skuteczność na przestrzeni dwóch sezonów to zaledwie 23% przy niecałej jednej trójce oddanej w meczu.

C: Timofey Mozgov

Być może Mozgov nie jest najlepszym starterem w realiach ligi NBA, ale przyjmijmy, że potrafi grać na tym poziomie. W defensywie może być tym, czego trzeba – wysokim blokującym, który zapewni zbiórki przy small-ballowych ustawieniach na skrzydłach. Ciężko będzie mu jednak wejść w ofensywę Nets.

W obronie daje trochę tego, czego nie miał Brook Lopez. W ataku jednak zupełnie mu nie dorównuje. A przecież to właśnie rzucający za trzy w pierwszych sekundach akcji Brook Lopez był siłą Nets – czymś, co wyróżniało ich grę na tle ligi. Co prawda Mozgov miał sezon w Denver, gdzie oddał 24 trójki – próby były więc podjęte. Ciężko jednak liczyć, że nagle urodzi się z tego coś więcej.

Ławka rezerwowych:

Zaplecze Nets jest wyjątkowo równe jak na ekipę z dołu tabeli. Zwłaszcza wingmani są mocną stroną zespołu z Brooklynu. Allen Crabbe pozyskany z Blazers za duże pieniądze jest kandydatem do pierwszej piątki – jest duża szansa, że to on wyjdzie na dwójce zamiast Lina. Za nim są też Caris LeVert oraz Isaiah Whitehead, którzy już w ubiegłym sezonie pokazali, że są perspektywicznym duetem obwodowych.

Zespół zainwestował w zmiennika dla Mozgova w postaci Tylera Zellera. Nie jest on tak dobry jak jego brat Cody, ale za cenę nieco ponad miliona dolarów za sezon jest to niezła opcja. Jego zestaw umiejętności to w pewnym sensie przedłużenie gry Mozgova – bez fajerwerków. Znacznie bardziej kibice Nets liczy będą na wybranego z #22 w drafcie Jarretta Allena.

Podkoszowe rezerwy uzupełniają Trevor Booker oraz Quincy Acy, których podstawowy plus to ich schodzące po sezonie kontrakty. Acy nie przebije się pewnie w rotacji na pozycji centra, a na czwórce we współczesnej NBA nie ma co liczyć. Trevor Booker we współczesnej koszykówce bez względu na pozycję jest graczem abstrakcyjnym.

Pięć historii Brooklyn Nets sezonu 2017/18

D’Angelo Russell chcący coś udowodnić. To właściwie podstawowa narracja, kiedy myślimy o nadchodzącej kampanii Nets. Nie wiadomo tak naprawdę, ile jest w młodym graczu mentalnego nastawienia, każącego mu coś światu udowodnić. Z naszej perspektywy to proste i oczywiste, że gracz wybrany wysoko w drafcie, w którym pokładano takie nadzieje, powinien chcieć pokazać światu, że rzeczywiście stać go na wiele. Miejmy nadzieję, że drzemie w nim odrobinę tego czegoś. Umiejętności Russell ma, a odpowiednia motywacja i korzystniejsze otoczenie mogą sprawić, że nas nimi bardzo zaskoczy.

Pozycja centra. Paradoksalnie, Brooklyn Nets są o jednego Brooka Lopeza od bycia playoffowym zespołem w realiach wschodu. Wzmocnili swoją pozycję na przyszłość, pozyskując kilku wartościowych graczy, oddając jednak ten najważniejszy element ofensywnej strategii, czyli rzucającego z dystansu środkowego. Kenny Atkinson szybko odczuje ten brak i być może Nets rozejrzą się może za jakimś substytutem, choćby zmiennikiem Mozgova na kilkanaście minut strzelaniny.

Rozwój młodych graczy. Myślimy o Nets jako o tym zespole bez picków, a jednak cały czas udaje im się pozyskiwać jakichś ciekawych graczy w drafcie. Przed rokiem pozyskali Isaiah Whiteheada, który był wyborem Jazz, oraz Carisa LeVerta, który był wyborem Pacers. Obaj pokazali, że mogą być częścią lepszej przyszłości organizacji z Brooklynu. Być może po prostu dostali odpowiednia liczbę minut, które wykorzystałby każdy gracz na tym poziomie rozgrywek – a może po prostu tkwi w nich potencjał. Muszą go udowodnić.

Szybka ofensywa. W ubiegłym sezonie Nets byli najszybszą drużyną w lidze – rozgrywali oni średnio 103,6 posiadania na mecz. Nie było tu wiele ataku pozycyjnego – wystarczyła prosta zasłona, albo po prostu szybki kontratak. W tym sezonie będzie o to trudniej. Chociaż rozgrywający jest lepszy niż jakikolwiek, jakim dysponowali w ubiegłym sezonie, to partnerów pod koszem brakuje. Kenny Atkinson będzie musiał utrzymać tempo z Mozgovem/Zellerem na boisku, a do tego poradzić sobie z nierzucającym Rondae Hollis-Jeffersonem.

Kolejni wolni agenci. Nets już od dwóch lat polują na niezłych zastrzeżonych wolnych agentów, oferując im zbyt duże pieniądze, których macierzysty klub nie chce wyrównać. Cały numer polega na tym, że Nets te pieniądze mieli i nie bali się wydawać dużych sum na „tylko dobrych” graczy. Mogli to robić, bo nie mogli tankować. W przyszłym offseason może być jednak inaczej. W 2019 Nets mają już swój pierwszorundowy pick, więc może skusić ich widmo osłabienia swojej rotacji. Pieniądze trzeba będzie wydać, by dobić do cap hold – jednak tak, by zbytnio się nie wzmocnić, a jednocześnie już nie wiązać sobie rąk dużymi kontraktami na przyszłość. Będzie ciekawie.

Miejsce w Power Rankingu ZKNBA: 29.

Ocena: 2,99/10

Kopiuj link do schowka