jokic

Od 4 lat śledzę Nuggets praktycznie mecz w mecz doszukując się efektownych elementów gry, zrywów, kumulacji momentum, chęci i energii do wygrywania. Czasami zdarzało mi się więc napisać, że Brian Shaw prezentuje się obiecująco, Kenneth Faried może faktycznie rzucać z midrange, a Quincy Miller ma w sobie coś.

To wszystko był szum. Wynik rozgrzebywania meczu na czynniki pierwsze i mojej inicjatywy by wydobyć z dołujących Nuggets Ty’a Lawsona, Briana Shaw, JJ Hicksona i Randy’ego Foye’a coś więcej niż grupę ludzi, którym się nie chce. Oni przez bite 2 lata byli praktycznie jednostajnie nijacy z tendencjami autodestrukcyjnymi.

Dziś jest inaczej. Nikola Jokic staje się na naszych oczach fenomenem na skalę ligi. Gary Harris po powrocie zadziwia swoich największych fanów, a Emmanuel Mudiay trafia 39% trójek w sytuacjach catch and shoot grając obok tej dwójki. Dzieją się rzeczy. Wilson Chandler jest for real i nawet Danilo Gallinari po cichu rzuca regularnie 13 punktów jako, ekhm, piąta opcja.

Zawsze wierzyłem w Harrisa i to, że może być przyzwoitym 3-D, ale jego postęp na przestrzeni sezonów przebija moje oczekiwania. Harris jest zachwycający – jak rzuca to masz wrażenie jakby miał już nigdy nie spudłować. Gary nie robi nic szczególnego w ataku – catch and shoot z rogu, ścięcia pod kosz – ale jest bardzo efektywny, szalenie regularny. Dziś career-high 24 punkty w cieniu Nikoli Jokica, ale jego prawdziwy wpływ na grę jest niemierzalny, bo o wiele więcej się dzieje gdy Harris jest na parkiecie. Ciągłym ruchem bez piłki wymusza błędy obrony rywali, na chwilę otwierając opcje na czyste pozycje Mudiaya i pozostałych strzelców. Z drugiej strony jest aktywny w passing lanes i inicjuje kontrataki w rzadko spotykanych defensywnych momentach Denver Nuggets.

Emmanuel Mudiay trafił 4 z 4 prób za 3, zanim spudłował ostatniego heave’a próbując załatwić Jokicowi triple-double. EM nagle wierzy w swój rzut, ale nadal nie robią tego rywale, przez co często zostaje sam za łukiem. Jego 25% z gry to przeszłość, guys.

Nikola Jokic zarobił sobie na 38 minut na mecz nie faulując idiotycznie przeciwników i jest królem ofensywy. Jest nową wielką nadzieją białych. Ścinający koszykarze mogą w ciemno wbiegać pod kosz i być pewnym tego, że piłka znajdzie się w ich dłoniach w odpowiednim momencie. Magiczne prawie triple-double Jokica na powtórzone career-high 27 punktów, 15 zbiórek i te 9 asyst. Jest głównym rozgrywającym Nuggets, jest główną bolączką defensywy rywali, która nagle musi wypuszczać centra na 6 metr, bo Jokic trafia z mid-range i zza łuku. Nuggets to dwie drużyny – z Jokicem i bez niego, i ta pierwsza prowadzi spotkanie wedle swojego uznania, druga walczy o przetrwanie. Pierwsza dzieli się piłką i ma wyraźne flow, druga skazuje się na izolacje. Po ponad roku w lidze ten xx wybór draftu z Serbii z podkrążonymi oczami, nieco zbyt dużą ilością tłuszczu i lekko nieprzytomnym wyrazem twarzy staje się liderem walczącej o playoffy drużyny NBA.

Głównym motywem meczu jest to, że pierwsza piątka Nuggs rozjeżdżała kogokolwiek, kto tylko pojawił się na parkiecie w innej koszulce (100 punktów od S5), a z drugiej strony grający razem rezerwowi tracili prowadzenie. Malone zrezygnował dziś z grania Fariedem na PF obok Jokica i wpuścił praktycznie na raz wszystkich rezerwowych. Wyglądało to źle, gdy nieco za bardzo skupiali się na iso-ball Willa Bartona i… niczym innym. Oczywiście, powiecie. Izolacja Bartona nie jest aż tak złą opcją jak na rezerwowy lineup. Jasne, zgoda, mogłyby to być izolacje Jameera Nelsona albo Darrela Arthura. Jednak zanika ruch piłki, nie ma ścinających zawodników. Nie generują się asysty i łatwe punkty.

Gdybyście pytali o motyw poboczny to nigdy nie dowiemy się, czy JJ Barea nie pobiłby dziś rekordu punktowego Chamberlaina. Oglądając jego 12 minut miałem wrażenie, że powstrzyma go tylko jego restrykcja minutowa po kontuzji, bo na pewno nie będą to Nuggets, którzy są jak: możemy wygrać z każdym, ale nie z JJ Bareą.

To wielka rzecz, ten odratowujący się sezon. Nuggets dostają prezent od losu w postaci straty 0.5 meczu do Portland i 8 miejsca w konferencji zachodniej, pomimo 4 spotkań na minusie (12-16). Jest jeszcze o co walczyć i jest po co żyć. Następny mecz przeciwko Clippers.