Nowitzki, Dallas i Cuban – Best friends forever?

09/07/2018
fot. Kevin Jairaj/USA TODAY Sports

Choć finały NBA mamy za sobą i wybrano już zawodników w tegorocznym drafcie to w świecie koszykówki nie ma czasu na odpoczynek, wręcz odwrotnie,  aż wrze od emocji. Coroczne migracje wolnych agentów są w tym roku wyjątkowo interesujące – Lebron James zdecydował się opuścić Cleveland i na swoje nowe królestwo wybrał Miasto Aniołów. Gwiazdor uznał, że jego talenty będą lepiej wykorzystane w Los Angeles, a gwarantem tego ma być Magic Johnson. Informacja ta w mgnieniu oka obiegła cały świat. Specjalne wydania sportowych programów telewizyjnych, podcastów poświęcono obecnej sytuacji Lakers, a grono ekspertów dywagowało nad ewentualnymi kolejnymi wzmocnieniami zespołu. Społeczność koszykarska nie zdążyła odetchnąć, gdy okazało się, że do tegorocznego mistrza NBA dołączy kolejna gwiazda – DeMarcus Cousins. Choć ciężko w to uwierzyć, koszykarz dostanie za jeden sezon gry w Oakland zaledwie 5,3 mln dolarów. Następnym zawodnikiem który opuści w tym roku swój zespół może być Kwahi Leonard  z San Antonio. Telenowela z główną rolą MVP Finałów z roku 2014  ciągnie się już od jakiegoś czasu, bogata w nagłe zwroty akcji, próby pojednania zwaśnionych stron dostarczała kibicom wiele emocji. W tym okienku rozstrzygnie się wreszcie, gdzie wyprowadzi się Leonard i co w zamian zyska San Antonio.

Wśród tego zgiełku, łatwo przeoczyć inne, na pierwszy rzut oka mniej ważne zdarzenia. Dallas, podobnie jak rok temu odrzuciło kontrakt Dirka Nowitzkiego. Włodarze klubu nie chcieli mieć związanych rąk podczas poszukiwania łakomych kąsków na rynku wolnych agentów. Jeden taki kąsek udało się zresztą już zakontraktować. DeAndre  Jordan podpisał z zespołem z Teksasu kontrakt obowiązujący jeden rok. Stara miłość nie rdzewieje, zdrada Jordana sprzed kilku lat została wybaczona i jesienią zawodnik będzie występować  w barwach Dallas. Wcześniej, udało się pozyskać wybranego z numerem 3 przez Atlantę Lukę Doncica. Ruchy transferowe Mavs nie wyglądają imponująco, ale konsekwentnie wzmacniają zespół. Zatrudnienie 10letniego weterana jest prawdopodobnie jeszcze jedną szansą wywalczenia awansu do fazy playoffs z Nowitzkim w składzie. Dallas Mavericks nigdy nie należeli do drużyn, które budowano z mozołem, aktywni na rynku transferowym dokonywali wielu wymian dlatego tym bardziej wyjątkowo wygląda ich relacja z byłym MVP, która rozpoczęła się w roku 1998.

W tym właśnie czasie Dirk Nowitzki został wybrany z 9 numerem przez Milwaukee Bucks i od razu wymieniony na Roberta Traylora, wybranego wcześniej przez Mavs. W swoim pierwszym sezonie skróconym przez lockout Niemiec notował trochę powyżej 8 punktów i zbierał 3,4 piłki na mecz, czym nie zyskał sobie zbyt wielu fanów. Kariera Dirka nabrała tempa wraz z zakupem drużyny przez ekscentrycznego milionera Marka Cubana w roku 2000. Drugi sezon wyglądał zdecydowanie lepiej, rzucał już powyżej 17 punktów i zaliczał ponad 6 zbiórek na mecz. Jednocześnie drużyna za której sterem stanął Cuban przechodziła olbrzymią metamorfozę. 41 letni wtedy biznesman skorzystał ze swoich doświadczeń w technologicznych start-upach i postanowił zrewolucjonizować podejście do sportu. Chciał sprzedawać kibicom przede wszystkim dobrą rozrywkę, nie tylko koszykówkę. Obniżając cenę najtańszych biletów do 8 dolarów zapełnił całą halę, a podwyższając miejscówki przy samym parkiecie spowodował napływ zamożniejszych amatorów koszykówki. Wraz z marketingowym sukcesem podążał i sportowy. Dirk Nowitzki z sezonu na sezon poprawiał statystki. W sezonie 2001/2002 notował już powyżej 23 punktów i około 10 zbiórek na mecz i został wybrany do Meczu Gwiazd. W roku 2004 Dallas po raz pierwszy od 1988 roku awansowali do finału Konferencji Zachodniej gdzie ulegli przyszłym mistrzom-San Antonio. Kolejnym sukcesem zespołu z Teksasu był awans do Finału w 2006 i tytuł drużyny sezonu zasadniczego w roku następnym, co było ich najlepszym wynikiem historii. Satysfakcja z tego epokowego osiągnięcia nie trwała zbyt długo, Mavs doznali sromotnej porażki w playoffs z ósmymi na zachodzie Golden State Warriors. Tego samego roku Nowitzki otrzymał nagrodę MVP. Po wielu zmianach kadrowych w roku 2011 Mavericks zdobyli upragniony tytuł.

Najjaśniej świecącą gwiazdą tego zespołu był dalej Dirk. Wszyscy zachwycali się zabójczym rzutem, który stał się jego znakiem rozpoznawczym. Po szybkim kroku w tył, Nowitzki odchylał się  lekko, mając prawą nogę uniesioną i trafiał z niebywałą skutecznością. W Finałach rzucał  średnio 26 punktów, o 8 więcej niż drugi w zespole Dallas, Jason Terry.  Po wyczekiwanym sukcesie nastąpił powolny upadek, od 2011 ekipa z Teksasu nie przeszła pierwszej rundy w playoffs, aż trzy razy zakończyła sezon po 82 meczach. Mimo tych trudności, Dirk ciągle pozostaje wierny drużynie.

source: Grantland.com

W dzisiejszym świecie NBA, takie zachowanie i lojalność należy do rzadkości.  Najlepszym przykładem jest prawie dwuletni odpoczynek od Miami Wade’a, który w roku 2016 zdecydował się opuścić Heat i podpisał wysoki kontrakt z Chicago. Po latach wyrzeczeń i drugoplanowej roli u boku Lebrona, uznał, że najwyższy czas pomyśleć o sobie i wyruszył do miasta w którym się wychował. Coraz częściej także,  widzi się zawodników którzy chcąc wygrać mistrzostwo godzą się na niższy kontrakt i dołączają do drużyny która ma realne szanse, żeby ten sukces osiągnąć.

Sport zawodowy działa na zasadach rynkowych. Zwycięstwo, wymarzone trofeum wymaga wielu nakładów finansowych i inwestycji. Często słyszy się, że ‘business is business’, że w sporcie nie ma czasu na sentymenty. Sportowcy są w tej chwili wagabundami, najemnikami. W piłce nożnej z lokalnych szkółek giganci wykupują już nastolatków. Zawodnicy tacy zmieniają kluby szukając dla siebie najwyższej wypłaty i możliwości walki o najważniejsze trofea, zostawiając za sobą stare kluby. Podobnie rzecz się ma w NBA. Ostatnia decyzja LeBrona o przeprowadzce do Los Angeles kończy jego kolejny pobyt w Cleveland. Sentymentalny powrót w roku 2016, do swojego Cavs pozwolił uwierzyć kibicom, że to już na zawsze, a marnotrawny syn zrozumiał swój błąd i pragnie znaleźć ukojenie i szczęście w swoim prawdziwym domu. Jednak stało się inaczej,  LeBron, mając jeszcze tylko kilka lat gry przed sobą, pragnie zdobyć kolejny tytuł. Cavs nie mogli mu w tym już pomóc.

Ogromną nadzieję daje Nowitzkim tym wszystkim którzy wierzą, że sport to coś więcej niż pieniądze i sukcesy, a wielce pożądanymi cnotami są tam: lojalność, poświęcenie i cierpliwość. Decyzja Dirka o pozostaniu w Dallas, niezależnie od miejsca drużyny w tabeli jest godna podziwu. Taka postawa zyskuje popularność nie tylko wśród fanów Mavs, ale wszystkich miłośników koszykówki. Czy Nowitzki jest ostatnim koszykarzem który wyznaje taki etos rycerski?  Czy w przyszłości, zawodnik grający całą karierę w jednym klubie, będzie tylko reliktem,  przywoływanym w opowiastkach seniorów przy porannej partyjce w szachy?

Kopiuj link do schowka