Niedźwiedź z Bośni

13/02/2017

Zdecydowałem się napisać coś o Jusufie Nurkicu, bo mimo wszystko była to dla mnie ważna postać w trakcie mojej usłanej różami kariery blogera. Mieszkam teraz na Malcie – śmiesznie małej wysepce po środku morza śródziemnego, gdzie ludzi nie wiele rzeczy obchodzi, mało rzeczy martwi, przechodnie uśmiechają się do siebie, a słońce świeci przez 300 dni w roku. W takim otoczeniu ciężko mi się zmusić do czegokolwiek produktywnego jak – heh – blog o Nuggets czy ten drugi blog o analizie danych, który leży i czeka aż ktoś go w końcu zacznie. Z drugiej strony zauważasz, że życie to coś więcej niż tylko naparzanie się ze sobą dwóch frakcji politycznych i to, że one mogą mieć na Ciebie jakiś wpływ. Mogą, jak sobie na to pozwolisz, jak wyrazisz na to zgodę by weszło Ci to w życie. Ogólnie to polecam się nad tym zastanowić, jeżeli często wybuchasz na twitterze z powodu tego co krzyczą do Ciebie codzienne gazety.

Co to ma do Jusufa Nurkica? Myślisz, że zrobiłem nieco zbyt głęboki, lekko patetyczny wstęp, który zahacza o szukanie sensu w życiu by teraz jakimś zwinnym przejściem nawiązać do bohatera wpisu? Nie. Po prostu musiałem mieć jakiś wstęp. Aczkolwiek chciałem tym zaznaczyć, że polubiłem go tak bardzo, że nawet teraz siedząc na wyspie po środku morza chciałbym coś wam o nim powiedzieć.

W przypływie geniuszu Tim Conelly wymienił pick z Dougiem McDermottem na dwa picki od Chicago Bulls, które ostatecznie okazały się Jusufem Nurkicem i Garym Harrisem (pamiętam jeszcze jak zastanawiano się czy lepiej brać Harrisa czy Stauskasa). W tym samym drafcie został też wybrany Nikola Jokic. Po latach to wygląda na najważniejszy draft dla Nuggets od 2003 roku. Przypomnijmy sobie czym był ten skład w sezonach 2013-2014 i 2014-2015. Trenerem był Brian Shaw, mecze w pierwszej piątce zaczynali JJ Hickson i Randy Foye, a organizacja na siłę próbowała wykreować liderów w postaci Ty’a Lawsona i Kennetha Farieda.

W drużynie prowadzonej przez gracza mającego problemy z alkoholem oraz role-playera z wybujałym ego, pozbawionej weteranów szatni, w której gracze nawet nie chcieli ruszyć dupska by urządzić jakieś rookie treatment Harrisowi i Nurkicowi. Gdzie wychowany w starej trenerskiej szkole Brian Shaw szedł z pretensjami na graczy do mediów, rapował raporty przed meczowe i uważał, że Nuggets powinni grać trójkąty z Anthonym Randolphem i JJ’em Hicksonem, pojawił się powiew świeżości w postaci Jusufa Nurkica.

To nieokrzesane 280 funtów mięsa z jakiegoś dzikiego kraju w swoich pierwszych minutach sezonu regularnego trashowało ludzi po blokach i patrzyło się wyzywająco z góry prosto w oczy szanowanym centrom NBA. Nurkic nie umiał wiele, pudłował proste rzuty spod obręczy, i wyfaulowywał się z meczu w 6 minut przez brak kondycji, ale za to przesuwał ludzi w pomalowanym tak jak chciał i nikomu nie ustępował nawet centrymetra. Przyrzekłbym, że dostawał w szczękę co najmniej dwa razy na mecz. Nurkic był jedynym, odświeżającym tą drużynę miękkich fujar charakterem na parkiecie. Był ‚Thuggets’ tak jak ‚Thuggets’ byli kiedyś JR Smith i Birdman. Był jak Kenyon Martin dający z łokcia Nowitzkiemu w playoffach 2009. Nazwali go Bośniackim Niedźwiedziem i tylko posłuchaj jaki okrzyk wydaje za każdym razem gdy się wpieprza w pomalowane.

To pierwszy ciekawy prospekt z tego draftu, przez to, że Jokic został jeszcze na rok w Europie, a Brian Shaw skutecznie ujebywał karierę Gary’ego Harrisa. Czekałem na niego cały ten sezon, wiedząc, że mocno przepracowane lato zrobi z niego bestię. Zatrzymała go na cały rok kontuzja kolana i wrócił praktycznie dopiero na obecny sezon zmotywowany jak nigdy wcześniej. Możecie nie pamiętać, ale zanim na dobre objawił nam się Jokic, a Malone nauczył się z tego korzystać, to właśnie Jusuf Nurkic (wraz z Chandlerem) był najlepszym koszykarzem Nuggets. Zrzucił zbędne kilogramy, zrobił z siebie atletę, notował prawie double double przez pierwsze tygodnie, ale były też te wszystkie problemy gdy wraz z Mudiayem tracili po 6 piłek w I kwartach i nigdy nie mogli dobrze zacząć meczu. Mieliśmy te wszystkie dziwne pomysły z graniem na dwie wieże, a mecze kończył odrodzony Manimal na centrze. Nurkic z Jokicem ze smutkiem w oczach obserwowali go z końca ławki rezerwowych.

Kto wie, co by było gdyby Malone miał lepszą rotację od początku sezonu, może dałoby się tego Nurkica jakoś dla nas odratować. To była jednak równia pochyła od kiedy rola Nikoli Jokica zaczęła się drastycznie zwiększać. Nurk musi czuć motywację by grać lepiej, a to utracił z każdym kolejnym meczem przesiedzianym na ławce. Legendy głoszą, że w ostatnim meczu przeciwko Milwaukee Bucks opuścił halę w trakcie połowy. Nie opuszczasz hali gdy zarabiasz miliony za grę w koszykówkę. Patrząc na jego karierę myślę jednak, że to bardziej kwestia zranionego honoru, jakkolwiek to nie brzmi, i sportowej złości. Życzę mu z całego serca by wykorzystał swoją nową szansę w Portland.

Czu Nuggets oddali za dużo za Masona Plumleego? Na początku myślałem, że przesadzili. Ale teraz, po 24 godzinach od dealu, uważam, że to dobry plan. Nurkic i tak nie miał tu wartości, pick w pierwszej rundzie to według mnie łut szczęścia, a my tu mamy pasującego gracza pod naszego Nikolę Jokica. Plumson jest RFA po tym sezonie i ktoś mu da dużo pieniążków by u nich grał, ale Nuggets spędzili styczeń próbując dobić do salary floor Mo Williamsem i mogą sobie pozwolić na wyrównanie większości ofert dla Masona.

Będzie broniącym obręczy, atletycznym i stawiającym twarde zasłony backup centrem dla rezerwowych unitów. Umie podawać z high post, więc może Nuggets nie będą musieli drastycznie przestawiać ruchu piłki po zejściu Magica. Od biedy może grać jako czwórka obok Jokica i pewnie będzie, skoro Nuggets szczycą się najgorzą defensywą w lidze.

Czy odmieni Nuggets? Na pewno nie zaszkodzi, to krok w dobrym kierunku. Nie zamienimy z nim pozycji w playoffach, ale jeżeli zaraz pójdą równie dobre deale z Mudiayem,Gallo i Fariedem to być może Nuggs pokuszą się o miejsce OKC w drabince playoffowej. Nuggets, you got my attention.

Gorące pozdrowienia.

Kopiuj link do schowka