Zwycięstwa Knicks, Rockets, Wolves i Warriors w 2. dniu preseason

Za nami drugi dzień preseason. Pokazał nam kilka ciekawych rzeczy i odpowiedział na pierwsze pytania. Z dobrej strony pokazało się kilku debiutantów, m. in. Iman Shumpert i Jimmer Fredette. Szczegóły w naszej relacji.

New Jersey Nets – New York Knicks 83:92

Nets zaliczyli w całym spotkaniu aż 25 strat i momentami wyglądali wręcz fatalnie na boisku. Deron Williams zaliczył bardzo słaby występ. Trafił tylko 4 z 12 rzutów z gry i zaliczył aż 6 strat. Drużynę do wygranej ciągneli Anthony Morrow i Brook Lopez, którzy zgodnie zdobyli po 15 punktów.

Obiecująco wypadł też debiutant Marshon Brooks, który w niespełna 15 minut gry rzucił 10 punktów. Większe wrażenie zrobił jednak rookie z Knicks – Iman Shumpert. Od samego początku obecności na parkiecie bardzo dobrze się poruszał, wychodził dobrze na pozycje i co najważniejsze trafiał. Był trzecim strzelcem swojej drużyny z 16 punktami i co najważniejsze nie było po nim widać żadnej tremy.

Na miano MVP tego spotkania zasłużył jednak walczący o załapanie się do kadry na cały sezon Renaldo Balkman, który w ostatnim sezonie nie nagrał się zbyt wiele. W ciągu 22 minut gry zdobył 20 punktów na skuteczności 7 z 10 rzutów z gry. Swoje 17 punktów dołożył też Carmelo Anthony.

Mecz był okazją do debiutu Tysona Chandlera, który został pozyskany z Dallas Mavericks. Zagrał mecz w swoim stylu – 4 punkty, 4 zbiórki, 1 asysta, 3 przechwyty i 2 bloki. Co jednak najważniejsze widać, że szybko wkomponowuje się w zespół.

Dla wyniku kluczowy okazał się przełom trzeciej i czwartej kwarty. Najpierw trzecią odsłonę trójką zakończył Mike Bibby, a ostatnie 12 minut świetnie rozpoczął Renaldo Balkman rzucając 7 punktów z rzędu.

Obie drużyny ponownie się spotkają już w nocy ze środy na czwartek, tym razem w Madison Square Garden.

NJN: Brook Lopez – 15 (11 zb, 5 blk), Anthony Morrow – 15, Marshon Brooks – 10, Deron Williams – 9 (6 as), Damion James – 7, Stephen Graham – 6, Shelden Williams – 4, Johan Petro – 4, Dennis Horner – 4, Jordan Farmar – 2, Ime Udoka – 2, Sundiata Gaines – 2, Jameson Curry – 2, Jerry Smith – 1

NYK: Renaldo Balkman – 20, Carmelo Anthony – 17, Iman Shumpert – 16, Amare Stoudemire – 10, Landry Fields – 7 (7 zb), Josh Harrelson – 7, Toney Douglas – 5 (5 as), Mike Bibby – 5, Tyson Chandler – 4 (3 prz), Jared Jeffries – 1, Devin Green – 0

 

Houston Rockets – San Antonio Spurs 101:87

Do pierwszego spotkania przedsezonowego Spurs przystąpili bez swoich dwóch podstawowych graczy – Tima Duncana i Tony Parkera. Obaj w ogóle nie polecieli na to spotkanie, przez co siła ognia gości była mocno ograniczona. Skwapliwie skorzystali z tego gospodarze, których do wygranej poprowadziło trio Jordan Hill, Luis Scola, Terrence Williams.

Hill bardzo skorzystał na awansie do pierwszej piątki po odejściu z drużyny Chucka Hayesa i zaliczył double-double. Natomiast Williams, dla którego jest to kolejna szansa na powrót do dużej koszykówki pokazał swoją wszechstronność.

Rockets prowadzili wysoko od samego początku spotkania. Już do przerwy wynik brzmiał 51:36 dla gospodarzy. Wszystko przez fatalną skuteczność Spurs do przerwy, którzy trafili zaledwie 8 z 40 rzutów z gry. Sam Manu Ginobili trafił wtedy tylko 2 razy na 10 prób.

Dopiero w czwartej kwarcie zaczęli odrabiać straty, ale było już na to za późno. Nie licząc strat gospodarze byli lepsi w każdym aspekcie gry. W zbiórkach wygrali aż 56:38. Zobaczymy jednak jak obie drużyny zagrają już w pełnych składach.

HOU: Luis Scola – 20, Jordan Hill – 17 (13 zb), Terrence Williams – 14 (9 zb), Goran Dragic – 11, Kyle Lowry – 9 (5 as), Chase Budinger – 7, Kevin Martin – 7, Courtney Lee – 6, Hasheem Thabeet – 4, Greg Smith – 3, Jonny Flynn – 2, Marcus Morris – 1, Jeremy Lin – 0

SAS: DeJuan Blair – 16, Manu Ginobili – 16, Tiago Splitter – 13, Matt Bonner – 12, T.J. Ford – 8, Danny Green – 5, James Anderson – 4, Cory Joseph – 4, Richard Jefferson – 2, Kawhi Leonard – 2, Frank Hassell – 2, Steve Novak – 2, Antoine Hood – 1, Gani Lawal – 0, Doug Thomas – 0

 

Minnesota Timberwolves – Milwaukee Bucks 117:96

Bardzo dobre zawody rozegrali Minnesota Timberwolves pod wodzą Ricka Adelmana. Nieźle wypadli nowi zawodnicy – J.J. Barea, Derrick Williams i Ricky Rubio. Najwięcej pytań było odnośnie Rubio. Czy sobie poradzi na tym poziomie, czy nie będzie odstawał fizycznie od graczy w NBA.

No i Rubio dał radę. Bardzo dobrze prezentował się w ofensywie. Rozdał kilka ciekawych asyst i najlepiej prezentował się w grze pick and roll. Widać, że w obronie jeszcze kilka razy się zagapił, przez co rywale zdobywali łatwe punkty. Nieźle też zagrał wybrany z drugim numerem w tegorocznym drafcie – Derrick Williams.

Do wygranej poprowadził Wolves duet Michael Beasley - Kevin Love, którzy zdobyli po 21 punktów. W pierwszej połowie zespół ciągnął Love, który już wtedy miał na koncie cztery trafienia za trzy. To wszystko pozwoliło Adelmanowi na odniesienie zwycięstwa w debiucie.

Po stronie Bucks najlepiej spisali się Jon Leuer i Mike Dunleavy. Leuer lokaut spędził w lidze niemieckiej gdzie notował średnio 12.5 punktu i 6.6 zbiórki na mecz. Wczoraj zdobył 18 punktów i nieoczekiwanie był najlepszym strzelcem przyjezdnych. Dunleavy w pierwszy meczu w nowych barwach zanotował 17 punktów i był też najlepiej podającym drużyny.

MIN: Michael Beasley – 21, Kevin Love – 21 (4×3, 15 zb), J.J. Barea – 14 (6 as), Derrick Williams – 14 (3×3), Luke Ridnour – 9, Anthony Tolliver – 7, Ricky Rubio – 6 (7 as), Darko Milicić – 5 (3 blk), Wesley Johnson – 5 (8 zb), Wayne Ellington – 5, Anthony Randolph – 4, Malcolm Lee – 3, Nikola Pekovic – 2, Bonzi Wells – 1

MIL: Jon Leuer – 18, Mike Dunleavy – 16 (3×3, 5 as), Carlos Delfino – 11, Andrew Bogut – 9, Beno Udrih – 9, Shaun Livingston – 8, Brandon Jennings – 7, Tobias Harris – 4, Jon Brockman – 4, Dalington Hobson – 4, Drew Gooden – 2, Ersan Ilyasova – 2, Luc Mbah a Moute – 2

 

Golden State Warriors – Sacramento Kings 107:96

Golden State Warriors pokonali na własnym parkiecie Sacramento Kings w pierwszy meczu przedsezonowym. Nowy trener Mark Jackson zdecydował się na grę sprawdzonym składem i najdłużej na parkiecie przebywali gracze, którzy stanowili o sile drużyny w poprzednim sezonie.

Najlepiej wypadli Stephen Curry i Monta Ellis, którzy byli najlepszymi strzelcami i podającymi w swojej drużynie. Swoje też zagrał David Lee, który był bliski zaliczenia double-double. Nie dosżło jeszcze do debiutu pozyskanego niedawno Kwame Browna i jego miejsce w pierwszej piątce zajął Andris Biedrins, od którego jednak zdecydowanie lepiej wypadł rezerwowy Ekpe Udoh.

W drużynie Kings zabrakło trzech podstawowych graczy – DeMarcusa Cousinsa, Chucka Hayesa i Johna Salmonsa. O ile absencja Cousinsa i Salmonsa jest chwilowa, to już z Hayesem może być problem na dłuższą metę. Wyniki badań serca okazały się złe i trwa dokładniejsze, które mają ustalić co dokładnie jest z zawodnikiem. Do tego czasu nie będzie mógł grać.

Ich nieobecność najlepiej wykorzystali dwaj debiutanci – Jimmer Fredette i Isaiah Thomas. Kings mocno polegali na grze z obwodu i rzutach za trzy. Sam Fredette trafił w ten sposób czterokrotnie, a Thomas dwa razy. Kings przegrali jednak mecz pod koszem. Pozwolili rywalom na aż 14 zbiórek ofensywnych i tyle ponowień ataku. Powrót Cousinsa i Hayesa powinien zdecydowanie poprawić ten element ich gry.

GSW: Stephen Curry – 22 (6 as, 3 prz), Monta Ellis – 18 (8 as), David Lee – 16 (8 zb), Dorell Wright – 11, Ekpe Udoh – 10, Klay Thompson – 9, Dominic McGuire – 5, Charles Jenkins – 4, Andris Biedrins – 2, Jeremy Tyler – 2, Tommy Smith – 2, Edwin Ubiles -2, Julian Khazzouh – 2, Tim Pickett – 2, Tommy Mitchell – 0, Gary Flowers – 0

SAC: Marcus Thornton – 21 (3×3), Jimmer Fredette – 21 (4×3), Tyreke Evans – 17 (7 as), Isaiah Thomas – 13, Donte Greene – 11 (3×3), Jason Thompson – 6, Francisco Garcia – 3, J.J. Hickson – 2 (7 zb), Hassan Whiteside – 2, Adrian Oliver – 0, Tyler Honeycutt – 0, Lawrence Hill – 0

Śledź autora tekstu na Twitterze