Znani kandydaci na trenera Pistons

Dzień po tym jak oficjalnie ogłoszono rozstanie z Johnem Kuesterem jako trenerem Pistons, pojawiają się już spekulacje kto przejmie jego stanowisko. Przypomnijmy, że Kuester dostał do prowadzenia trudną drużynę, z wieloma kapryśnymi zawodnikami, którzy szczyt swojej kariery mają już za sobą. Mimo, że na papierze drużyna wyglądała naprawdę dobrze, to w trakcie swojego 2-letniego pobytu w Motown wygrał zaledwie 57 ze 164 spotkań. Jego kolejnym miejscem pracy będzie Los Angeles, gdzie po raz drugi w karierze będzie asystentem Mike’a Browna.

Jeszcze 4 sezony temu, gdy w drużynie był Chauncey Billups, Pistons grali w finale konferencji, do którego docierali 6 lat z rzędu. Dwa razy grali w finale NBA, raz zdobywając tytuł w 2004 roku. Wszystko zaczęło się sypać od momentu oddanie Big Shota do Nuggets za Allena Iversona. Powierzono wtedy funkcję pierwszego rozgrywającego Rodneyowi Stuckeyowi, któremu daleko do klasy Billupsa i marsz Pistons w dół rozpoczął się bardzo szybko.

Drużyna zatraciła to, z czego słynęła przez te 7 lat sukcesów, czyli konsekwencja w grze zarówno w ofensywie, jak i w obronie. W końcu to obrona była ich znakiem rozpoznawczym zarówno w ostatnich latach, jak i w końcówce lat 80. gdy jako Bad Boys wygrywali ligę dwukrotnie.

Z tego co podają źródła związane z ligą, Pistons będą szukać trenera, który na pierwszym miejscu stawia defensywę i pozwoli odzyskać dawny charakter drużynie. Jest to o tyle ważne, że kibice są przyzwyczajeni do takiego grania. Podobnie było w Nowym Jorku, gdzie kibice też najlepiej pamiętają lata panowania w Wielkim Jabłku Pata Riley, za którego czasów drużyna była świetna w obronie i dzięki niej dotarła aż do finałów.

A skoro takie nakierowanie, to niektórzy kandydaci nasuwają się sami. Tak jest w przypadku chociażby Mike’a Woodsona, który ostatnie kilka lat pracował w Atlanta Hawks, a teraz jest wolnym strzelcem. Mówi się także o asystencie w Bucks – Kelvinie Sampsonie. Szanse mają też Mark Jackson, który obecnie komentuje finały NBA i były Bad Boy – Bill Laimbeer.

Komentarze

komentarzy