Wstępne rozmowy Chandlera z Mavs nie wypadły najlepiej

Jak myślimy o genezie mistrzostwa Dallas Mavericks i jednym konkretnym zawodniku, który się do tego przyczynił, to poza oczywistym wskazaniem Dirka Nowitzkiego, drugie nazwisko, które się ciśnie na język to Tyson Chandler.

Trafił on do Mavs w ramach wymiany z Charlotte Bobcats prawie za bezcen. Natomiast praca jaką wykonał w ich barwach i wpływ na zdobycie mistrzostwa jest nie do przecenienia. Sami gracze wielokrotnie podkreślali, że Ty tworzył całą atmosferę w szatni i na boisku. To on wielokrotnie podrywał ich do boju, jak chociażby w serii z Blazers, gdy zanotował w piątym meczu 20 zbiórek.

Po zakończeniu sezonu wiadomo jednak było, że zarówno przed nim, jak i przed Mavericks będzie trudny okres, gdyż Chandlerowi skończył się kontrakt 30 czerwca i stał się wolnym agentem. Wiadomo więc, że priorytetem tego lata dla tej drużyny będzie przedłużenie z nim kontraktu. Jak dowiedziało się ESPN pierwsze rozmowy, które miały odbyć się w czerwcu były dość zaskakujące.

Sam Chandler skomentował to tak: „Rozmawialiśmy na temat zrobienia czegoś jeszcze przed ogłoszeniem lokautu, ale do niczego nie doszło. Także jesteśmy tak daleko od siebie, jakbyśmy się w ogóle nie spotkali.”

Oczywiście taka sytuacja nie zakłada jeszcze, że obie strony po zakończeniu lokautu się nie dogadają, przede wszystkim dlatego, że Chandler jest niezbędny Mavs do walki o obronę tytułu mistrzowskiego. Może i udałoby się znaleźć zawodnika o podobnych umiejętnościach na rynku, ale przecież równie ważna jest chemia między zawodnikami w drużynie, a ta akurat jest bardzo silną stroną obecnych mistrzów NBA.

Komentarze

komentarzy