Właściciel klubu NBA wystartuje na prezydenta

Jeden z najbogatszych obywateli Rosji, bliski znajomy premiera tego kraju i właściciel New Jersey Nets wystartuje w wyborach prezydenckich. Decyzja odbiła się sporym echem, bo Michaił Prochorow niejednokrotnie popierał swego rywala w wyborach, Władimira Putina. Tamtejsza polityczna opozycja, która ostatnimi czasy wręcz grzmi, coraz głośniej mówi o spisku w związku ze startem Prochorowa i kolejnym nieczystym zagraniu obecnego premiera

Majątek głównego udziałowca Nets to ponad 18 miliardów dolarów. Zwycięstwo w wyborach może okazać się jednak tak trudne, jak powrót jego teamu do finałów NBA. Mimo protestów po niedawnych wyborach parlamentarnych, Putin może liczyć na około 40% głosów. Opozycja w kraju mimo wszystko jest wciąż bardzo słaba, wybory mogą zostać sfałszowane, brakuje też silnego kontrkandydata. Być może Prochorow powinien poszukać poparcia wśród Rosjan zza oceanu. Na pewno dobrym ruchem byłoby sprowadzenie Dwighta Howarda.

      „Żyrafa” jak mówią bliscy o Rosjaninie jest specyficznym człowiekiem. Nie ma nawet własnego e-maila i nienawidzi siedzieć przed komputerem.

Ludzie związani z NJN dmuchają na zimne i już zapowiadają, że ich właściciel na pewno będzie pilnował z Kremla sytuacji na Brooklynie, gdzie niedługo przeniosą się Sieci. Pierwszy właściciel klubu spoza USA przyznawał, że brakowało mu rozgłosu przed kupnem drużyny. Jak pokazują przykłady G.Busha (baseballowy Texas Rangers) i S.Berlusconiego (AC Milan), taki ruch może wyjść na dobre, o ile przyjdą jeszcze lepsze wyniki. Na przykład takie, jakie uzyskują sponsorowani przez niego rosyjscy biathloniści.