Skracamy przedmeczowe przywitania
Lubicie przedmeczowe przedstawienia LeBrona Jamesa, czy przybijanie piątek przez Kevina Duranta? Od teraz zawodnicy będą musieli to ograniczyć.
NBA wprowadziła zasadę 90 sekund. W tym czasie zawodnicy będą musieli się przywitać i ustawić na środku boiska, by rozpocząć spotkanie. W przeciwnym razie grozi im przewinienie techniczne.
Sportowcy uwielbiają powtarzać pewne zachowania. Piłkarze przed wejściem na boisko dotykają murawy, koszykarze mają swoje przyzwyczajenia, jeśli chodzi choćby o rzuty wolne. Każde takie zachowanie pozwala zawodnikom na odpowiednie wejście w rytm meczowy.
Kevin Durant zabrał głos w tej sprawie: „Osobiście nie lubię tej zasady. Każdy zawodnik w tej lidze ma swoje przyzwyczajenia, które robi z kolegami z drużyny. Rytuały, które robią przed meczem, zanim wejdą na boisko. Fani to lubią. Naśladują zawodników. Nie rozumiem tego skracania czasu.”
KD zapytany co zrobi w tej sytuacji, odpowiedział: „Muszę być szybszy. Muszę pokazać każdemu zawodnikowi z drużyny, że z nim jestem. Tak po prostu mam. Tacy jesteśmy jako drużyna, każdy z każdym ma inny sposób podawania ręki. Sam w odpowiedni sposób wiążę buty i się modlę. Będę musiał to przyspieszyć.”
Jeśli NBA pójdzie tym tropem, możemy się spodziewać, że niedługo przy rzutach osobistych pojawi się zegar odliczający czas, podczas którego trzeba oddać rzut. Po co to wszystko? Żeby skrócić relację telewizyjną i dać więcej czasu na reklamy, a co za tym idzie pieniądze.
Aha, na zwyczajowe rzucanie talkiem przez LeBrona Jamesa też już może nie być czasu.










