Shaq: Howard nie ma godnego siebie rywala

Shaquille O’Neal po zakończeniu kariery przede wszystkim zajmuje się nagrywaniem filmów o samym sobie. Ostatnio jednak trochę się uaktywnił także na innym polu. Odsłonił swój własny pomnik w LSU, a także coraz częściej zabiera głos w sprawach związanych z ligą.

Tym razem na celownik wziął sobie najbardziej dominującego obecnie gracza ligi Dwighta Howarda, który jak dotąd podąża jego szlakiem, zaczął w tej samej drużynie, gra na tej samej pozycji, ma ten sam przydomek i też przegrał z Magic finały NBA.

Różnica jest taka, że Howard jeszcze nie odszedł z Magic do silniejszej drużyny, jak zrobił to Shaq w 1996 roku, ale wszystko przed nim, a plotki o tym co zrobi za rok jak mu się skończy umowa z drużyną z Florydy pojawiają się dosyć regularnie na wielu stronach o koszykówce, także u nas.

Shaq tak wypowiedział się o swoim następcy: „Jeśli Dwight nie wygra dwóch lub trzech mistrzostw, będę bardzo zawiedziony. On nie ma przeciwników godnych siebie. Jak ja wchodziłem do ligi, musiałem stawiać czoła Alonzo Mourningowi, Arvydasowi Sabonisowi, Kevinowi Duckworthowi czy Rikowi Smitsowi. Teraz nie ma w lidze innych centrów niż Kendrick Perkins czy Andrew Bynum. Bo kto jest jeszcze? To tyle. Nie zazdroszczę mu, jest świetnym młodym graczem, ale nie musi nikogo wielkiego pokonywać. Ja tak robiłem, walczyłem chociażby z Davidem Robinsonem.”

Trudno się nie zgodzić z tym, że Howard nie ma równych sobie przeciwników, ale wiadomo też że liga znacząco się zmieniła od czasów dominacji O’Neala. Z drugiej strony on miał naprzeciwko sobie wielkich centrów, o których nie wspomniał w swojej wypowiedzi, a są jednymi z najlepszych w historii – Patrick Ewing i Hakeem Olajuwon.

Komentarze

komentarzy