Rondo: Fani Bulls są najgorsi

Lokaut ciągle wisi nad wszystkimi jak czarna chmura zasłaniająca życiodajne słońce, w związku z czym tematy, które są podejmowane w wywiadach i artykułach często nie mają nic wspólnego z koszykówką. Tym razem padło na temat widowni, a zainteresowanym, który się wypowiada jest Rajon Rondo.

Ja nie śledziłem tak dokładnie przebiegu kariery Rondo jak choćby Maciek Kwiatkowski z ZP1 i wiele rzeczy mi umknęło na etapie jego rozwoju. Spotkałem się z nim na poważnie dopiero w momencie gdy wokół niego pojawiła się Bostońka Big Three i na samym początku był tylko dodatkiem do nich, który w pierwszym wspólnym sezonie jak dla mnie miał nie za dużo zepsuć.

Z biegiem czasu okazało się jednak, że ten Rondo to jeden z najsprytniejszych i najbardziej inteligentnych graczy w lidze. W dodatku jeden z najbardziej bezczelnych. Przy tej ostatniej cesze na pewno duży wpływ na nią ma bardzo dobry kontakt z jednym z najbardziej nielubianych graczy w lidze – Kevinem Garnettem.

Rondo uczestniczył w evencie dla Red Bulla, w trakcie którego rozmawiali o różnych rywalizacjach, w tym o meczach przeciwko Bulls, które są jednymi z najbardziej atrakcyjnych w ostatnich latach. Pamiętacie w końću serię z 2009 roku – jedną z najbardziej zaciętych w historii ligi.

Otóż RR odniósł się do jednego, konkretnego wydarzenia, mianowicie zderzenia z Kirkiem Hinrichem, po którym ówczesny rozgrywający Bulls wylądował w trybunach. Jest to o tyle ważne, że od tego momentu jest regularnie wygwizdywany przez fanów Chicago nawet mimo tego, że od tego zdarzenia minęły dwa lata, a Hinrich już nie gra dla Byków.

Zapytany o to, jakby podsumował fanów Bulls, stwierdził że są po prostu nieznośni. Mamy zatem pewność, że w Chicago zawsze będzie ciekawie i kolorowo jak będą przyjeżdżali Celtics. Tak było kiedyś z Dennisem Rodmanem, oczywiście do momentu transferu i zasilenia mistrzowskich Byków.

 

Śledź autora tekstu na Twitterze

Komentarze

komentarzy