Ray Allen gotowy odpuścić cały sezon

Ray Allen jest kolejnym graczem, który zabrał głos w dyskusji na temat lokautu w NBA. Co zaskakujące, mimo swojego wieku i zbliżającego się końca kariery nie ma nic przeciwko odwołaniu całego sezonu rozgrywek.

Gracz Celtics wypowiedział się na ten temat w czwartek podczas przemowy na swojej uczelni – Connecticut. Powiedział, że nie chce odpuścić sezonu, ale niektóre rzeczy są od tego ważniejsze: „Nikt nie chce stracić całego roku. Ja jestem przygotowany na wszystko, co się stanie, na to co będzie ode mnie oczekiwał klub, co będzie chciał związek koszykarzy, dlatego że chcemy być pewni, że dogadamy się w odpowiedni sposób.”

Allen powiedział też, że nie zamierza kończyć kariery i że trenuje ze swoją drużyną uczelnianą: „Co roku przyjeżdżam tu w sierpniu. Bycie przy tych młodych graczach zmusza mnie do większego wysiłku zarówno fizycznie, jak i mentalnie.”

Ray jest już drugim zawodnikiem, który w ostatnim tygodniu mówi, że jest skłonny zrezygnować z niektórych rzeczy na korzyść lepszej przyszłości graczy w NBA. Tym pierwszym był Rashard Lewis, którego umowa przez wielu jest pokazywana jako ta, przez którą ten lokaut ma miejsce. W końcu w przyszłym sezonie będzie drugim zawodnikiem w całej NBA, jeśli chodzi o zarobki. Więcej za grę dostanie tylko Kobe Bryant.

W ostatnim roku kontraktu zarobi 22 miliony dolarów, co jest kwotą niewyobrażalną w porównaniu do jego osiągnięć w ostatnich rozgrywkach. Powiedział jednak w tym tygodniu, że nie ma nic przeciwko obniżeniu progów zarobkowych. Zrzuca jednak winę na właścicieli: „Porozmawiajcie o tym z właścicielami klubów. To oni mi zaoferowali takie pieniądze. Jeśli chodzi o kontrakty, to nie gracze je negocjują, tylko nasi agenci. Ja siedzę w domu i otrzymuję telefon z informacją, że dostaliśmy maksymalną ofertę. Nie powiem przecież, że nie chcę tyle zarabiać i żeby znegocjował o 20 czy 30 milionów mniej.

Uważa, że mój agent wykonał dobrą robotę, negocjując mój kontrakt gdy odchodziłem Seattle zdobywając średnio 23 punkty na mecz i grając dobrze. To był dla mnie idealny czas na negocjacje. Jednocześnie rozumiem, że kluby nie chcą przepłacać za graczy, ale muszą po prostu lepiej negocjować. W końcu dysponują własnymi pieniędzmi.”

Obie te wypowiedzi to pokłosie spotkania zawodników z Derekiem Fisherem, które miało miejsce tydzień temu i na którym zawodnicy jednomyślnie ustalili, że będą mówić jednym głosem i tak też się dzieje.

Komentarze

komentarzy