Perkins nie lubi się z Westbrookiem?

Kendrick Perkins nie zaliczy ostatniego roku do udanych. Co prawda doszedł do finału konferencji, ale nie w barwach drużyny, którą kochał i z którą był gotów pójść w ogień w każdej chwili. Po transferze do Thunder mówiło się, że jest to majstersztyk z ich strony, że pozyskali gracza, który pozwoli im wejść na wyższy poziom. Jak donosi NY Daily News, w szatni Thunder nie było aż tak różowo.

Przede wszystkim pierwszym problemem, jaki mieli napotkać Thunder, a przede wszystkim ich trener Scott Brooks, była regularna obecność w szatni głównego managera, Sama Presti, który ciągle próbował poprawić chemię w zespole, a nie od dziś wiadomo, że nie w ten sposób się to robi. W końcu niezależnie od chęci poprawy jakości drużyny, wymienił on jednego z ludzi, którzy na nowo budowali ten zespół – Jeffa Greena. To miało ponoć wpływać na decyzyjność Brooksa, a raczej jej brak w decydujących momentach meczów, o czym pisaliśmy w trakcie relacji z playoffs.

Jest jednak druga sprawa, która jest bardziej nurtująca, mianowicie mini konflikt pomiędzy Perkinsem, a Russellem Westbrookiem. Westbrook jest już teraz w czołówce rozgrywających ligi, mimo że bardziej jest wciąż combo guardem niż point guardem. Ma jednak aspiracje, żeby jako podająca jedynka być w samej czołówce, a to oznacza poziom Rajona Rondo, Derona Williamsa i Chrisa Paula. Tam mu jednak sporo brakuje.

I właśnie o to poszło między nim, a Perkinsem. Perk ponoć parokrotnie podczas playoffs wygarnął Westbrookowi, żeby grał inaczej bo jest gorszy niż Rondo jako playmaker. Wielokrotnie krytykował go za jego sposób grania i złe decyzje. Poza jego krytyką wielu dziennikarzy zwracało uwagę, że Russ oddawał za dużo rzutów, kosztem pozycji dla Kevina Duranta, czyli podstawowej broni ofensywnej Thunder.

Ten rozdźwięk miedzy graczami był największy podczas serii z Mavericks, przegranej przez Thunder. Wtedy też Westbrook zdecydowanie grał najgorzej ze swoich wszystkich serii. Pamiętamy jak przecież przesiedział w jednym ze spotkań całą czwartą kwartę. Jeśli Thunder będą chcieli pójść o kolejny krok dalej, to muszą popracować nad chemią w drużynie. W końcu to ona w głównej mierze w 2010 roku zaprowadziła Celtics do finału. Ciekawe czy Perk będzie w stanie odpuścić sobie fakt oddania z Bostonu do Oklahoma City i zacznie robić swoje. W końcu minęło juz trochę czasu i nie ma co się wiecznie o to dąsać.

Komentarze

komentarzy