Najbardziej przepłacani wolni agenci. TOP 5
Free agency wystartowała na dobre i jak nie trudno się domyślić w grę zaczęły wchodzić od razu ogromne pieniądze. Pytanie tylko, czy Ci gracze są warci aż tak grubej fortuny? Z pewnością nie wszyscy.
5. Marcus Thornton (Sacramento Kings) - Marcus zapewne ma przed sobą świetlaną przyszłość w Sacramento, ponieważ jego kariera rozwija się w bardzo szybkim i co najważniejsze dobrym tempie jednakże wynagrodzenie w wysokości $8 milionów za najbliższe pięć lat gry dla człowieka, który na ulicach miasta nie jest nawet rozpoznawalny jest dość niezrozumiałym ruchem.
4. Daequan Cook (Oklahoma City Thunder) – pewny rezerwowy w swojej drużynie. Oczywiście potrafi wejść na parkiet i zdobyć parę trójek ale jakoś nie widać, żeby trenerowi spieszyło się z wprowadzeniem go do gry. Zawodnik ma podpisany kontrakt w wysokości $3,5 miliona. Fajna sprawa dostawać tyle kasy za siedzenie na ławie.
3. Caron Butler (Los Angeles Clippers) - kolejny dziwny moim zdaniem kontrakt. 31-letni Butler, który jest u schyłku swojej kariery dostaje $24 miliony wynagrodzenia. Rozumiem kilka lat wcześniej, ale dzisiaj to jest chyba lekkie nieporozumienie.
2. Tayshaun Prince (Detroit Pistons) - i następny gigantyczny kontrakt dla jednego z „dziadków” NBA. Prince za dwa miesiące kończy 32 lata, najlepsze czasy dawno za sobą a tutaj Detroit płaci za niego $27 milionów.
1. Tyson Chandler (New York Knicks) - chyba najbardziej przepłacany były już w tej chwili wolny agent. Oczywiście rozumiem, że Tyson był wielką częścią Dallas przy zdobywaniu przez nich tytułu mistrzowskiego, ale $58 milionów za 4 lata gry przechodzą wszelkie wyobrażenia. Złośliwi już piszą, że nie mogą się doczekać aż Knicksi będą płakać, że wydali aż tyle pieniędzy na tego zawodnika. I dla przypomnienia, amnestia już nie wchodzi w grę w przypadku NYK, ponieważ wykorzystali ją już na Chaunceya Billupsa.
Śledź autora tekstu na Twitterze!










