Nadchodzi GordonGate?

Eric Gordon /fot. Flickr

Zawodnicy NBA niemal co roku gwarantują nam żałosne historie z ich udziałem. Rok temu byliśmy świadkami MeloDramy, nie tak dawno skończył się DwightMare, a wiele wskazuje na to, że powolnymi krokami zbliża się do nas GordonGate.

Śledź ZkrainyNBA na Twitterze

Eric Gordon przybył do ekipy Hornets w wymianie za Chrisa Paula i miał z miejsca się stać jednym z tych elementów zespołu, wokół którego Szerszenie rozpoczną swoją przebudowę. Pech chciał, że z powodu kontuzji były zawodnik Clippers rozegrał w poprzednim sezonie zaledwie 9 spotkań i choć prezentował się w nich naprawdę dobrze (średnio ponad 20 punktów na mecz), to nie pomógł swojej drużynie w wydostaniu się z ostatniego miejsca w tabeli Zachodu.

Nie ma jednak tego złego co by na dobre nie wyszło. Bilans 21-45 pomógł Szerszeniom wygrać Draft Lottery i wybór z pierwszym numerem Anthony’ego Davisa pozostał formalnością. Gordon i rookie z Kentucky mieli stać się trzonem nowej ekipy, która w ciągu kilku lat miała walczyć o najwyższe cele. No właśnie, miała…

Problemy zaczęły się już latem, kiedy to Gordon był zastrzeżonym wolnym agentem. Maksymalny kontrakt zaoferowali mu wówczas pozbawieni wielkich nazwisk Phoenix Suns, a sam zainteresowany w ciągu kilku chwil zapomniał o kibicach Hornets i stwierdził, że jego serce należy już do klubu z Arizony. Jeden z najlepszych SG w lidze pokazał tym samym, że Szerszenie nie są ekipą, w której chciałby spędzić swoją przyszłość.


Mimo to, władze Hornets, nie zrażone słowami swojego gracza wyrównali ofertę Słońc i Gordon, chcąc tego czy nie, musiał pozostać w Nowym Orleanie. Oczywiście szybko okazało się, że znów kocha tę organizację i wypowiedziane przez niego wcześniej słowa były tylko i wyłącznie czysto biznesową zagrywką. Fani byli już co prawda w stosunku do niego mniej ufni, ale i tak cieszyli się na myśl o swoim nowym zespole, którego główną postacią miał stać się właśnie zawodnik z uczelni Indiana. I tutaj pojawił się kolejny problem – kolano byłego zawodnika Clippers.

Koszykarski świat owładnęła wczoraj informacja, że Gordon ponownie narzeka na ból w prawej nodze i jego występ w najbliższym czasie stoi pod poważnym znakiem zapytania. Pojawiły się nawet plotki, że SG Hornets może po raz kolejny poddać się operacji i opuścić cały nadchodzący sezon. Co gorsza nikt nie wie, czy uraz Gordona rzeczywiście jest na tyle poważny, aby ten miał pauzować przez tak długi czas.

Podczas trwania sezonu przygotowawczego sam zainteresowany mówił, że z jego kolanem jest już lepiej,  więc kibice z Nowego Orleanu nie bezpodstawnie zastanawiają się, czy owa kontuzja nie jest przypadkiem tylko wymówką dla byłego zawodnika Clippers, aby nie reprezentować barw ich ukochanego klubu. Czy mają  jednak rację?

Odpowiedź na to pytanie zna tylko i wyłącznie sam Eric Gordon, który ostatnio chyba sam nie wie czego chce. I choć zarzeka się, że nigdy nie prosił i nie poprosi o wymianę do innego klubu, to jednak jego zachowanie w ostatnim czasie może być dla fanów Hornets mocno niepokojące.

Miejmy jednak nadzieję, że cała ta sytuacja wkrótce się wyjaśni i Gordon szybko wróci zarówno do zdrowia, jak i po rozum do głowy i rozwieje wszystkie kontrowersje na swój temat. Jak na razie wychodzi mu to niestety dość kiepsko:

Krzysztof Uzdowski@Twitter

Komentarze

komentarzy