Młodzi gniewni

Jae Crowder / fot. Flickr

W czasie trwania sezonu zasadniczego, co tydzień będę wam na naszym blogu prezentował ranking dziesięciu najlepszych rookies zbliżającego się sezonu. Zanim się to jednak stanie, chciałbym przedstawić wam grupę pięciu młodych zawodników, o których mogliście nie słyszeć, a którzy już niedługo mogą nieco namieszać w Najlepszej Lidze Świata.

#5. Jae Crowder (Dallas Mavericks; 22 lata; 6’6”; SF/PF, Marquette:* 17.5PPG; 8.4RPG; 50 FG%; 2.5 SPG)

Gdy patrzycie na tego niesamowicie utalentowanego zawodnika, który dwa ostatnie sezony spędził na uczelni Marquette, możecie mieć wrażenie, że kogoś wam on przypomina. I słusznie. Pamiętacie kto w zeszłym roku został wybrany z 22 numerem w drafcie przez Denver Nuggets?

Kenneth Faried, bo o nim mowa, bardzo szybko zaskarbił sobie serca fanów z Denver i przebojem wdarł się do pierwszej piątki zespołu prowadzonego przez George’a Karla.  Jae Crowder może równie szybko stać się kolejną wersją popularnego ‚Manimala’. Tak jak on ma wielkie serce do gry, a jego atletyczna budowa pozwala mu z łatwością dostawać się pod kosz rywali. 22-latek jest także świetnym defensorem i kto wie, czy w niedalekiej przyszłości stanie się następcą Shawna Mariona. Kto wie, czy Mavericks nie trafili tym wyborem na prawdziwą żyłę złota.

 

#4. Kyle O’Quinn (Orlando Magic; 22 lata; 6’10”; PF/C, Norfolk State:* 15.9PPG; 10.3 RPG; 57.3 FG%; 2.7 BPG)

Kibice z Orlando wciąż nie mogą się pewnie pogodzić z faktem, że ich ukochaną drużynę opuścił Dwight Howard i Magic z miejsca stali się jednym z głównych kandydatów do zostania najgorszą ekipą w całej lidze. Pozytywów w nowym składzie Orlando ze świecą szukać, ale kto wie, czy jednym z nich nie będzie młody bigman z Norfolk State.

Kyle O’Quinn kilkakrotnie pokazywał się z bardzo dobrej strony w rozgrywkach NCAA. W pierwszej rundzie March Madness, jego ekipa wyeliminowała faworyzowanych Missouri, a nowy nabytek Magic zdobył wówczas 26 punktów i zebrał z tablic 14 piłek, co pozwoliło mu zgarnąć nagrodę dla najlepszego zawodnika meczu.

I choć O’Quinn z pewnością nie zastąpi nigdy Dwighta Howarda, to jednak jego siła i wysoki atletyzm mogą mu pozwolić na walkę z Nikolą Vuceviciem o miejsce w pierwszej piątce…. (Naprawdę powinniśmy współczuć fanom z Orlando)

#3. Evan Fournier (Denver Nuggets; 19 lat; 6’7”; SG/SF, Poitiers (Francja):* 14 PPG; 42.5 FG%; 1.5 SPG)

Nuggets zaskoczyli wiele osób, wybierając tego młodego Francuza z 20 pickiem w drafcie. Trudno jednak było z tym numerem znaleźć kogoś, kto lepiej wpasowywałby się w rotację ‘Bryłek’. Wraz z odejściem Rudyego Fernandeza i Arrona Afflalo, Nuggets potrzebowali ‘dwójki’, która będzie stanowiła wsparcie z ławki dla ich nowej gwiazdy – Andre Iguodali. Fournier nadaje się do tego niemal idealnie. Francuz jak nikt potrafi dostawać się pod kosz rywali, a jego umiejętności w rozgrywaniu piłki, również powinny okazać się bardzo przydatne dla ekipy coacha Karla.

Problem może stanowić jedynie jego niezbyt pewny rzut (szczególnie za 3 punkty – 27% w lidze francuskiej), jednak jest to coś nad czym Fournier może popracować i w ciągu kilku lat stać się kolejnym, solidnym SG w lidze. Jeśli myślicie, że to nie możliwe, o to statystyka dla was: W swoim pierwszym sezonie w NBA Arron Afflalo trafiał zaledwie 20% rzutów z dystansu. Kto więc wie, czy Francuz nie będzie za kilka lat jego godnym zastępcą.

 

#2. Draymond Green (Golden State Warriors; 22 lata; 6’7”; PF, Michigan State:* 16.2 PPG; 10.6 RPG; 44.9 FG% 3.8 APG)

Już na samym początku zdradzę wam, że Draymond Green jest moim cichym faworytem do bycia jedną z największych niespodzianek w nadchodzącym sezonie. Mam ogromną nadzieję, że Mark Jackson znajdzie w swojej rotacji duże miejsce dla tego undersized PF-a, którego jedyną wadą jest właśnie to, że jest undersized. Jeśli oglądaliście mecze Michigan State w zeszłym sezonie, to widzieliście, że nowy nabytek Warriors jest w stanie zrobić z piłką niemal wszystko. Ma zaskakująco dobry rzut z dystansu, potrafi znakomicie wykorzystywać swoją masę pod koszem rywali, świetnie ustawia się po bronionej stronie parkietu, a do tego potrafi być pierwszym playmakerem swojej drużyny. 10 centymetrów więcej i Green mógłby śmiało zostać wybrany w Top10-15 ostatniego Draftu.

Tak jednak nie jest, a Warriors mogą trafić na naprawdę niezły steal. Mark Jackson ma do dyspozycji naprawdę ciekawy skład i jeśli zdrowie będzie dopisywało, to kto wie, czy w kwietniu nie powróci znane z 2006 roku hasło „We Believe”.

 

#1. John Jenkins (Atlanta Hawks; 21 lat; 6’4”; SG, Vanderbilt:* 19.9 PPG; 54.2 2P%; 43.9 3P%)

Wybrany z 23 numerem w Drafcie, John Jenkins, przez wielu uznawany jest za najlepszego shootera, który przed zbliżającym się sezonem trafił do NBA. W swoim pierwszym występie w preseason potwierdził tą opinię, trafiając 3 trójki w przegranym pojedynku z San Antonio Spurs. Niestety rzut, to jedyne co wyróżnia Jenkinsa spośród innych zawodników. Poza tym jest dość przeciętnym i stosunkowo niskim obrońcą i kiepskim podającym.

Wiele osób porównuje go do JJ Reddicka i trudno się z tym porównaniem nie zgodzić. Obaj potrafią świetnie rzucać, ale ich gra momentami bywa nieco zbyt chaotyczna. Jenkins ma jednak według mnie o wiele większy potencjał od zawodnika Magic i w przyszłości może stać się kimś więcej, niż tylko solidnym role-playerem.

 

- Statystyki z ostatniego sezonu spędzonego na uczelni.

Krzysztof Uzdowski@Twitter