Marcin bohaterem! Gortat prowadzi Suns do zwycięstwa!

To była TA noc. Bardzo rzadko w tym sezonie mamy okazje oglądać Suns w godzinach „przystępnych” dla widza, dlatego mam nadzieję, że obejrzeliście to spotkanie. 23 punkty Marcina Gortata i świetna obrona w drugiej połowie pozwoliły Suns odnieść niezwykle ważne zwycięstwo i zrobić bardzo duży krok w stronę PO…

Pacers to jedna z najlepiej grających u siebie  ekip w lidze, legitymująca się dotychczas bilansem 14-6. Jeśli mam być szczery, to wątpiłem nieco w siłę Suns przed tym spotkaniem, a nawet po jego pierwszej połowie. No bo powiedzcie sami- co nam po znakomitej grze w ofensywie, jeśli obrona Suns wyglądała naprawdę źle. Zawodnicy ustawiali się, jakby słowo taktyka była im zupełnie obca.

Przykładowa sytuacja  : próba penetracji przez zawodnika Pacers, kryjący go Shannon Brown „puszcza go”, a on wpada na Markieffa Morrisa, ponieważ sam Morris nie zdążył uciec z pola, gdyż tuz za nim ustawiony był Gortat i w ostateczności rookie Suns zatrzymuje się na Gortacie, faulując przy tym zawodnika Pacers.

Także Gortat,mimo świetnego początku w ataku nie dawał sobie rady z Roy’em Hibbert’em, który raz po raz ogrywał go w pomalowanym, zdobywając w  pierwszej kwarcie 10 punktów. Gortat oczywiście skutecznie się rewanżował[aż 12 oczek], ale gra „oko za oko” zdecydowanie nie jest tym do czego dążą przecież podopieczni Alvina Gentry’ego

W drugiej połowie zobaczyliśmy zupełnie inną drużynę. Znakomicie grali w defensywie, czym w czwartej kwarcie zapewnili sobie zwycięstwo. Świetne spotkanie rozegrał Grant Hill i przede wszystkim król asyst - Steve Nash, który swoje pierwsze punkty zdobył dopiero w III kwarcie, gdy zdołał już rozdać 14-cie ze swoich 17-stu asyst.Był także nieocenioną bronią w końcówce spotkania, gdy Pacers zmuszeni byli faulować, a Nash ze swoją 90,3% skutecznością FT okazał się nieomylny, trafiając wszystkie 6 rzutów.

 

Nadszedł czas na „wisienkę” na torcie w tej relacji, czyli grę Gortata. Po znakomitej pierwszej kwarcie, pod koniec 2 kwarty zawodnik wpadł w lekki „dołek” pudłując 3 kolejne rzuty i oba osobiste. Szybko jednak zrewanżował się gra w II połowie, gdzie oprócz kolejnych 11 punktów [w tym bardzo ważne punkty w ostatnich 90 sekundach spotkania] poprawił znacząco swoją grę przeciwko Hibbert’owi, który po 12 pkt w I kwarcie w kolejnych trzech zdobył już tylko 7.

 

Dla Suns było to bardzo cenne zwycięstwo. Zajmują w tej chwili 10 miejsce na Zachodzie :

 3.  * LA Lakers 6.0
 4.  Memphis 9.5
 5.  LA Clippers 9.5
 6.  Dallas 9.5
 7.  Utah 10.0
 8.  Houston 10.0
 9.  Denver 10.0
 10.  Phoenix 12.0

Przed nimi spotkania:

3/25   at Cleveland 12 p.m.
3/27   SAN ANTONIO 7 p.m.
3/28   at L.A. Clippers 7:30 p.m.
4/1   NEW ORLEANS 6 p.m.
4/3   at Sacramento 7 p.m.
4/4   at Utah 6 p.m.
4/6   at Denver 6 p.m.
4/7   L.A. LAKERS 7 p.m.
4/9   at Minnesota 6 p.m.
4/11  at Memphis 5 p.m.
4/13  at Houston 5 p.m.
4/14 at San Antonio 6 p.m.
4/16 PORTLAND 7 p.m.
4/18 OKLAHOMA CITY 7 p.m.
4/19 L.A. CLIPPERS 7:30 p.m.
4/21 DENVER 2:30 p.m.
4/24 at Utah 6 p.m.
4/25 SAN ANTONIO 7:30 p.m.

Zatem aż 10 spotkań wyjazdowych i 8 granych u siebie. Rywale tez nie są z tych niższych półek – 3 spotkania ze wiceliderami konferencji  Spurs, trzy mecze w Stapless Center, a meczy z rywalami z ujemnymi bilansami tylko 5. Rozstrzygające znaczenie powinna mieć serie wyjazdowych spotkań między 3-14 kwietnia, gdy Suns zmierzą się aż z pięcioma rywalami w walce o miejsce w PO. I oby wrócili z tych spotkań z tarczą.

IND: Danny Granger – 28 (4×3), Roy Hibbert – 19 (7 zb, 3 blk), Paul George – 15, Tyler Hansbrough – 13 (7 zb), Darren Collison – 9 (7 as), David West – 8 (8 zb), George Hill – 8, Leandro Barbosa – 5, Lou Amundson – 4, Dahntay Jones – 2, A.J. Price – 0

PHO: Marcin Gortat – 23 (8 zb), Grant Hill – 22, Steve Nash – 12 (17 as), Channing Frye – 11, Jared Dudley – 10, Michael Redd – 10, Hakim Warrick – 9, Shannon Brown – 6, Sebastian Telfair – 5, Robin Lopez – 5, Markieff Morris – 0