Larry Hughes chce wrócić do NBA

Pamiętacie jeszcze takiego gracza jak Larry Hughes? Przyszedł do NBA tuż po Allenie Iversonie i miał wzmocnić jego Philadelphię 76ers. Szybko jednak został wymieniony do Golden State Warriors gdzie się wybił indywidualnie.

Potem grał w Washington Wizards, Cleveland Cavaliers, Chicago Bulls i New York Knicks. Swoją przygodę z NBA zakończył w sezonie 2009/10 w barwach Charlotte Bobcats. Playoffs tamtego roku przeciwko Orlando Magic były jego ostatnimi meczami na parkietach najlepszej ligi świata. Jak się okazuje, chciałby do niej wrócić.

Hughes ma dopiero 32 lata, co na koszykarza jest bardzo młodym wiekiem. Sam zawodnik z resztą mówi, że ma jeszcze sporo paliwa w baku i chętnie pomoże drużynie walczącej o tytuł jako gracz typowo zadaniowy.

Po bardzo udanych latach w Wizards, gdzie w sezonie 2004/05 otarł się o występ w meczu gwiazd notując średnie na poziomie 22.0 punktu, 6.3 zbiórki, 4.7 asysty, a w przechwytach jego wynik 2.9 był najlepszy w całej lidze.

Wtedy podpisał pięcioletni kontrakt z Cleveland Cavaliers, na mocy którego miał zarabiać 70 milionów dolarów i stać się godnym partnerem dla LeBrona Jamesa, ale wszyscy wiemy jak to wyszło. Co prawda to razem z nim Cavs doszli do swoich jedynych finałów, ale Hughes grał wtedy zdecydowanie poniżej swoich możliwości.

Teraz już nie chodzi mu o pieniądze, bo zarobił na tyle dużo, że mógł sobie pozwolić na cały rok przerwy. Ostatnio trenował indywidualnie w rodzinnym St. Louis. Zobaczymy czy mu się poszczęści.

Komentarze

komentarzy