Koszykarze też martwią się lokautem

Zawodnicy NBA odpoczywają od zmagań ligowych, ale myślą o swojej przyszłości. Pierwszy raz od 1999 roku będziemy mieli do czynienia z lokautem, stąd niepewny jest los niektórych koszykarzy. Zastanawiający jest dla nich fakt, jak na to wszystko zareagują ich fani.

Luke Walton z Lakers wspominał, że drogi w LA były w tym sezonie wyjątkowo zatłoczone, co w dużej mierze powodował Blake Griffin i spółka. Obie drużyny z Miasta Aniołów przyciągały masę fanów na swoje spotkania, nie jest jednak znana ich reakcja w przypadku ewentualnego opóźnienia inauguracji rozgrywek.

„Opcja lokautu i straty fanów jest najprawdopodobniej najbardziej przerażającym aspektem tego wszystkiego. Nawet bardziej niż brak gier i utrata pensji” – stwierdził koszykarz Jeziorowców.

Wzrost popularności nie odnosi się oczywiście tylko do najpopularniejszego miasta w Kalifornii. Widać to również po statystykach największych stacji telewizyjnych emitujących NBA. TNT odnotowała wzrost oglądalności koszykówki o 42%, ABC o 38% a ESPN 28%. Łącznie daje to miliony nowych kibiców.

W halach zapełnionych było średnio 90,3 % miejsc – już po raz siódmy z rzędu powyżej 90%. Na meczach zasiadało średnio 17,306 widzów co było progresem o 1% w stosunku do sezonu 2009/2010 i jest to 5. wynik w historii rozgrywek.

Wraz z pojawieniem się w NBA silnych Bulls z MVP ligi, Derrickiem Rosem, młodych Oklahoma City Thunder oraz rewelacyjnych w postseason Memphis Grizzlies, liga może sukcesywnie kreowac nowe marki, które są konkurencyjne dla takich gigantów jak wspominani Lakers, mistrzowscy Mavs czy bohaterowie transferu Carmelo Anthonego, NY Knicks.

Nie tylko Walton dostrzega konsekwencje ewentualnego lokautu. Royal Ivey z Thunder powiedział, że „trzeba liczyć się ze stratą fanów, gdy NBA ma przerwy w pracy”. Tony Allen z Grizzlies, który brał ostatnio udział w programie szkoleniowym oświadczył, że przerwa w rozgrywkach może podziałać jak przysłowiowa igła na balonik. Z tego też tytułu osobiście godził się na zmiany zasad finansowych.

Fajnie całą sprawę skomentował punktowy guru, Kareem Abdul-Jabbar: „Jeżeli nie chcesz dać chłopakowi 197 milionów wierząc, że jest on wart 60% tej sumy, zatrudnij go tylko na 60% jego możliwości”.

Komentarze

komentarzy