Gracze z NBA na Fiba Americas

Wczoraj zakończyły się mistrzostwa obu Ameryk w koszykówce, będących jednocześnie eliminacjami do przyszłorocznych igrzysk olimpijskich w Londynie. Zabrakło na nich reprezentacji USA, gdyż ma już zapewniony awans na igrzyska, ale nawet jakby ich nie miała, to ze względu na lokaut nie zobaczylibyśmy graczy z tej ligi na parkiecie, podobnie jak na mistrzostwach świata w 1999 roku. Poniżej podsumowanie tego jak grali gracze z najlepszej ligi świata na tej imprezie.

Mistrzostwo zdobyli najwięksi faworyci, czyli Argentyna, pokonując w ostatnim meczu Brazylię. Obie drużyny dzięki temu zagrają za rok w Europie. I to podsumowanie zacznę właśnie od mistrzów kontynentu amerykańskiego.

Największą gwiazdą drużyny był Luis Scola, grający w Houston Rockets. Był on najpewniejszym punktem w ofensywie Argentyńczyków i regularnie punktował, osiągając średnie na poziomie 21.4 punktu w ciągu zaledwie 29 minut na parkiecie. To wszystko przy skuteczności 56% z gry, po prostu nie miał dla siebie godnego przeciwnika na całych mistrzostwach. Nieźle prezentował się też Manu Ginobili, który powrócił po kontuzji, która nie pozwoliła mu na swobodne granie w ostatnich playoffs. Narzekał jednak na konieczność grania w back-to-back-to-back-to-back. 3, albo i 4 mecze dzień po dniu to już za dużo dla tego zawodnika, którego cyferki też były na niezłym poziomie. Nie musiał grać dużo, 28 minut średnio na mecz, w trakcie których produkował 15.8 punktu, 4.0 asysty na mecz i 1.5 przechwytu.

Obaj mieli wsparcie przede wszystkim od Carlosa Delfino, który rzucał 11.3 punktu na mecz i także notował 1.5 przechwytu w każdym spotkaniu. Mniejsze role niż w poprzednich imprezach mistrzowskich odgrywali Andres Nocioni i Fabricio Oberto, który wrócił żeby pomóc reprezentacji pomimo wcześniejszego zakończenia kariery w NBA. Nocioni notował średnio 8.5 punktu na mecz, ale grał zaledwie 18 minut, był za to świetnym strzelcem trafiając połowę (13 z 26) rzutów za trzy. Rola Oberto była już tylko symboliczna, co odzwierciedlają jego zdobycze na poziomie 1.3 punktu i 2.4 zbiórki. Trafił też zaledwie 30% (6 z 20) rzutów z gry.

W drużynie Brazylii zagrał tylko jeden zawodnik, obecnie grający na parkietach zawodowej ligi, czyli Tiago Splitter. Nie może on jednak tych mistrzostw zaliczyć do najbardziej udanych, gdyż notował średnie na poziomie 8.7 punktu i 6.6 zbiórki. Dostawał zaledwie 20 minut na boisku, co było głównym powodem jego niskich zdobyczy. Cała drużyna grała bardzo równo, a najlepszy strzelcem Marcelinho Huertas notował zaledwie 11.6 punktu na mecz.

Trzecie miejsce zajęła reprezentacji Republiki Dominikany, w barwach której zagrało trzech graczy z NBA – Francisco Garcia, Al Horford i Charlie Villanueva. Horford był centralną postacią drużyny i najlepszym strzelcem ze średnią 19 punktów na mecz. Dodatkowo notował 9 zbiórek i 3 asysty co spotkanie. Garcia był przyzwoitym strzelcem ze średnią 11 punktów na mecz, był też liderem drużyny w blokach ze średnią 1.3. Zawiódł Villanueva, który dostawał zaledwie 14 minut na boisku, ale jego skuteczność była jak na gracza tego formatu fatalna, bo na poziomie 36% (25 na 70). Uciułał z tego 6.8 punktu na mecz, ale to jego właśnie zabrakło w perspektywie awansu do igrzysk.

Czwarte miejsce to kadra Portoryko i kolejnych trzech graczy: J.J. Barea, Renaldo Balkman i Carlos Arroyo. Barea odnotowywał średnie dużo poniżej swojego potencjału i tego co pokazywał w playoffs w barwach Mavericks. Co prawda 11.7 punktu, 3.9 zbiórki i 4.2 asysty na mecz nie są złymi liczbami, ale skuteczność na poziomie 34% z gry, z czego 16% za trzy to już bardzo słabo. Dlatego też liderem drużyny nie był on, a doświadczony Arroyo, który notował 15 punktów na mecz i 3.7 asysty w każdym spotkaniu. Balkman był dobrym uzupełnieniem notując średnio 6.3 punktu na mecz i łamiąc nos Andy Rautinsa z kadry Kanady.

I właśnie o tej kadrze teraz. Rautins póki grał, notował średnio 11.5 punktu i 2 zbiórki na mecz przy skuteczności 43% z gry. Drugim graczem z NBA był Joel Anthony, który podobnie jak w Miami Heat ograniczał się do bycia zadaniowcem i notował średnio tylko 4 punktu i 4.8 zbiórki. Kolejnym graczem z NBA, którego można było oglądać na parkietach był Greivis Vasquez, będący liderem kadry Wenezueli i notował średnio 19.3 punktu i 5.8 asysty na mecz, a w kadrze Panamy brylował Gary Forbes, który uzyskał średnie na poziomie 16.6 punktu i 5 zbiórek na mecz.

Komentarze

komentarzy