Gdzie zagra Ron Artest w trakcie lokautu

Ron Artest, jedna z najbardziej kontrowersyjnych i na pewno kolorowych postaci w NBA rozważa opcje jakie ma w związku z ogłoszonym niespełna dwa tygodnie temu lokautem. Niektóre propozycje, które sam zawodnik przynajmniej na początku uważa za atrakcyjne są jednak niepoważne i nie zapewniające odpowiedniego poziomu.

Pierwsze plotki donosiły o tym, że RonRon miałby reprezentować od nowego sezonu barwy klubu z Finlandii – LoKoKo Loimaa. Jeden z europejskich blogów podał nawet informację, że klub doszedł do porozumienia z zawodnikiem i ten dołączy do drużyny już we wrześniu. Jednak agent Artesta szybko rozwiał nadzieje fińskich kibiców koszykówki stwierdzając w wywiadzie dla Los Angeles Times, że była to tylko kaczka dziennikarska mająca na celu popularyzację drużyny.

Następnie w wywiadzie dla tej samej gazety, Artest powiedział, że mógłby grać w lidze angielskiej dla Cheshire Jets lub Glasgow Rocks podczas kręcenia filmu w Anglii jesienią. Ponownie jednak agent wtrącił się, doradzając słusznie że liga angielska nie dostarczy Artestowi wystarczającego poziomu rywalizacji, z którego mógłby być zadowolony.

W grę na poważnie wchodzą drużyny z najsilniejszych lig europejskich, tak więc z Rosji, Francji, Hiszpanii, Włoch, Grecji czy z Izraela. Jednocześnie nie są zamykane drzwi przed Azją, bo w Chinach i w Japonii są do wzięcia duże pieniądze za granie. Pytanie tylko na co się zdecydują, czy na pieniądze czy na niezłe warunki koszykarskie?

Cała sprawa i tak się nie rozstrzygnie do momentu, w którym swoje stanowisko zajmie FIBA, która musi zdecydować w jaki sposób w przypadku lokautu ustosunkuje się do graczy, którzy mają ważne kontrakty w lidze NBA. Dopiero po tej decyzji tacy gracze jak Artest, czy wspomniany w jednym z poprzednich tekstów Deron Williams będą mogli podpisywać umowy na starym kontynencie i grać w naszej strefie czasowej.

Wszystko rozbije się jeszcze o wysokość ubezpieczenia zawodników, które kluby ich zatrudniające będą musiały pokryć w trakcie ich zatrudniania. Jak powiedział agent RonRona ubezpieczenie jego klienta mogłoby wynieść aż 22 miliony dolarów. Na coś takiego kluby z Europy nie będą sobie mogły pozwolić. Dodatkowo w przypadku umowy z zawodnikami pod kontraktami będzie musiała być w umowie klauzula pozwalająca na powrót do USA w razie odwołania lokautu. Najlepsze kluby na to się raczej nie zdecydują i postawią na zawodników, którzy są bez umów za oceanem i będą mogli podpisać kontrakt bez możliwości odejścia w tym roku, tak jak Sonny Weems czy Darius Songaila.

Komentarze

komentarzy