Evans pracuje nad rzutem

Tyreke Evans /fot. Flickr

Najlepszy debiutant z 2010 roku – Tyreke Evans jest w ostatnim roku kontraktu debiutanckiego. Musi zdecydowanie się poprawić, jeśli chce zapracować na bardzo wysoki kontrakt.

Evans rozpoczął swoją przygodę z NBA z przytupem. Nie dość, że zdobył tytuł dla najlepszego pierwszoroczniaka, to jeszcze skończył rozgrywki zdobywając średnio ponad 20 punktów, 5 zbiórek i 5 asyst. To pozwoliło mu się znaleźć w wąskim gronie 4 debiutantów, którzy w historii NBA tego dokonali – Michael Jordan, LeBron James i Oscar Robertson.

W ostatnich rozgrywkach Evans był bardzo skuteczny w polu trzech sekund, trafiając ponad 60% swoich rzutów z pomalowanego. Jednak im dalej od kosza, tym gorzej. To oczywiście banał, ale w przypadku Tyreke’a jest naprawdę źle. Jego skuteczność to zaledwie 27.7%, co jest bardzo słabym wynikiem, jak na obwodowego.


Evans nadrabia swoje słabości świetnymi wjazdami pod kosz. Ale żeby podpisać wysoki kontrakt z dobrą drużyną musi się to zmienić: „Ludzie oglądając moją grę mówią mi, żebym przestał tylko wchodzić pod kosz. W najbliższym sezonie zamierzam często korzystać z rzutu po zatrzymaniu. Nie przestanę całkiem atakowania obręczy, ale będę to robił na zmianę z rzutami z półdystansu.”

Nie ukrywamy, że jesteśmy fanami talentu Evansa, bo jest to bardzo ciekawy zawodnik i chętnie zobaczymy jak sobie poradzi w najbliższych rozgrywkach. Problemem dla niego na pewno będzie przestawienie się na pozycję niskiego skrzydłowego i nauczenie się zupełnie nowej gry. Pozycję rozgrywającego zajmie Aaron Brooks na zmianę z rewelacją ostatnich rozgrywek, Isaiahem Thomasem. Na „dwójce” z kolei grać będą Jimmer Fredette i Marcus Thornton.

Śledź ZkrainyNBA na Twitterze

Komentarze

komentarzy