Earl Clark jednak nie zagra w Chinach

Exodus graczy do NBA zaczął się nagle, porwał kilka ofiar ze sobą, a teraz zaczyna je oddawać. Najciekawsze w tym wszystkim są przyczyny rozwiązania umów. Pierwszym z nich jest Earl Clark.

Jak podał Royce Young z CBS Sports, Clark zdecydował o powrocie do USA i rozwiązał bez większego problemu umowę z chińską drużyną – Zhejiang Guanghsa. Oficjalnym powodem są sprawy osobiste, a tak naprawdę chodzi o to, że partnerka życiowa Clarka jest w ciąży. Jak powiedział Happy Walters, agent zawodnika właściciele ekipy z Chin zachowali się bardzo w porządku, nie robiąc żadnych problemów w odejściu zawodnika.

Jeśli Clarkowi, który bez wątpienia byłby mega gwiazdą w tamtej lidze, udało się rozwiązać umowę, to podobnie może być z kolonią z Denver Nuggets. Także z jednej strony mamy zapis w lidze CBA mówiący o nie zawieraniu umowy z klauzulą odejścia w razie lokautu, ale patrząc na przypadek Earla, możemy stwierdzić, że taki zapis praktycznie istnieje.

W związku z tym Wilson Chandler, Kenyon Martin i J.R. Smith mogą z powodów podobnych do zwolnień studentów z zajęć mogą rozwiązać kontrakt wart kilka milionów dolarów… To może otworzyć drogę kolejnym graczom do tej ligi, gdyż są tam duże pieniądze do wzięcia, które w każdej chwili można zostawić na jeszcze większe i bez porównania większy prestiż, który zapewnia NBA.

Skąd jednak takie podejście klubów z Chin? No cóż, rządowi chińskiemu nie zależy na posiadaniu w swojej lidze gwiazd. Oczywiście, w pewnym sensie podnosi to poziom ligi i pozwala rodowitym graczom podglądać jak grają dużo lepsi, ale nie wpływa to aż tak bardzo na rozwój młodych Azjatów. A ich umiejętności i osiągnęcia reprezentacji Chin są najważniejsze.

Z tych powodów nie będzie żadnych problemów z rozwiązywaniem umów z graczami pokroju Clarka, Chandlera, Martina czy Smitha.

Komentarze

komentarzy