Derrick Rose nie zapomniał
Poczucia winy nie da się tak po prostu wyrzucić z głowy, aby przestało dręczyć myśli. Doskonale o tym wie gwiazda Bulls – Derrick Rose. MVP ubiegłego sezonu nadal obwinia w głównej mierze siebie za porażkę podczas finałów konferencji z Miami Heat. Z drugiej strony jest to dla niego motywacja, której będzie potrzebował podczas kolejnego sezonu w NBA.
W sobotę rano Chicago Bulls trenowali na kampusie Uniwersytety Kalifornii, w ramach przygotowań do otwarcia sezonu przeciwko Los Angeles Lakers. Gospodarze tego spotkania będą osłabieni brakiem podstawowego centra zespołu – Andrew Bynuma, na szczęście dla fanów Jeziorowców, do gry po jedno-meczowej przerwie wróci Kobe Bryant. Popularny Black Mamba podczas pierwszego spotkania w ramach rozgrywek przedsezonowych, w jednej z ofensywnych akcji uszkodził swój nadgarstek.
Tymczasem Bulls przystępują do sezonu w pełnym składzie, nawet Carlos Boozer postarał się nie potykać o żadne torby w swoim domu. Derrick Rose przy okazji wizyty Byków w Mieście Aniołów, jeszcze raz odniósł się do play-offów, które miały miejsce przeszło pół roku temu. Nadal nie potrafię się z tym pogodzic- mówi Rose.
Cały czas o tym myślę. To jedna z tych rzeczy, która cały czas siedzi mi w głowie. W tym momencie chciałbym jeszcze raz znaleźć się w tym samym położeniu, co wówczas, by przekonać się, jak bym postąpił. Myślę, że właśnie do tego się przygotowywałem, ale zobaczymy. Wziąłem na siebie bardzo dużo presji. To ja przez większość czasu miałem piłkę i jestem jednym z liderów zespołu, więc według mnie to była moja wina- dodał.
Podczas okresu zawieszenia rozgrywek, Rose starał się znaleźć czas zarówno na relaks i odpoczynek, jak i utrzymywanie formy, by w każdym momencie być gotowym do gry. Dużo pracowałem. Oglądałem mnóstwo nagrań. Chcę w tym roku być bardziej produktywny, nie tracić tyle piłek- zakończył. W ubiegłym sezonie Rose spędzał na parkiecie średnio 37 minut i zagrał w 81 meczach. Rozgrywki 2011/2012 będą czwartymi w jego karierze.










