Czy West pozbędzie się Monty Ellisa?

Jerry West został niedawno zatrudniony jako członek zarządu Golden State Warriors. Jego zadania nie zostały opublikowane, ale patrząc na to, czym zajmował się wcześniej w Los Angeles Lakers i Memphis Grizzlies można śmiało przyjąć, że w transferach będzie jedną z najważniejszych postaci w klubie. Jak podaje San Jose Mercury News jego pierwszą ofiarą może zostać lider drużyny Warriors - Monta Ellis.


Pierwszy powód do niepokoju dla fanów EllisaWest dał już w zeszłym tygodniu, gdy wypowiedział się w taki sposób: ”Widziałem już jak drużyny wymieniały zawodników, którzy zdobywali dla nich mnóstwo punktów, mimo ogólnego zdziwienia i pytań po co wymieniać takiego gracza? Odpowiedź jest prosta: Bo może zdobywać mnóstwo punktów, ale drużyna nie wygrywa. Kiedy patrzę na Warriors, to od razu widzę, że potrzebuję dużo wzrostu na boisku.”

Nie była to uwaga bezpośrednio w stronę najlepszego strzelca Wojowników, ale można z niej wywnioskować o kogo w drużynie chodzi. W swojej karierze jako generalny manager oddawał już bardzo dobrych strzelców do innych drużyn. W 1983 roku oddał Norma Nixona do San Diego Clippers, pozyskując w zamian prawa do Byrona Scotta, który stał się potem niezbędnym elementem mistrzowskiej drużyny Lakers.

W 1998 oddał za bezcen Nicka van Exela do Denver Nuggets tylko po to, żeby zachować równowagę na boisku. W zamian do drużyny przyszedł Travis Knight. To taki biały środkowy, który w całej karierze w NBA zanotował średnie 3.4 punktu i 3.1 zbiórki na mecz. Z resztą West miał słabość do wysokich białych. Jednym z jego pierwszych ruchów jak przyszedł do Grizzlies było podpisanie kontraktu z niejakim Cezarym Trybańskim.

Dlatego też żadna jego decyzja mnie nie zaskoczy. Tym bardziej, że może ona uwolnić talent Stephena Curry, który po świetnym sezonie debiutanckim, w swoim drugim roku gry spuścił nieco z tonu i nie rozwinął się tak jakby mógł. Wszystko przez to, że obaj gracze są do siebie bardzo podobni w grze i dublują często swoje pozycje na boisku.

Problemem jak zwykle w takich sytuacjach może być kontrakt Ellisa, który przez kolejne 3 lata będzie zarabiał po 11 milionów dolarów rocznie. Kogo stać na taki kontrakt, a poszukuje dobrego strzelca na obwodzie? A np. takich Chicago Bulls, którym zdecydowanie brakowało jeszcze jednego strzelca, który mógłby rozciągnąć defensywę Heat w finale konferencji. Pytanie tylko czy Tom Thibodeau dałby radę nauczyć go gry w obronie, bo bez tego szanse jakiegokolwiek zawodnika na powodzenie w Chicago są nikłe.

Komentarze

komentarzy