Czy NBA wróci do Seattle?

Dzięki Shawnowi Kempowi i Gary Paytonowi w Polsce jest wielu kibiców Seattle Supersonics. Kevin Durant i Russell Westbrook pozwalają zapomnieć o tej stracie swoją grą w Oklahoma City, ale w wielu z was na pewno istnieje brak drużyny z miasta Pearl Jam.

Jak podaje Matt Moore z NBC Sports, jest szansa, że zawodowa koszykówki powróci do Seattle i przywróci historię pisaną przez 40 sezonów. Kibice z tego miasta wielokrotnie pojawiali się na meczach pokazując, że wciąż są i że chcą mieć z powrotem swoją drużynę.

Seattle Times z kolei podaje, że pojawił się inwestor urodzony w Seattle, 44-letni Christopher Hansen, który chciałby kupić drużynę i usadowić ją w nowej hali, wybudowanej na południu miasta. Jak wynika z maili, do których dotarli informatorzy gazety, miasto miałoby nie ponosić przy tym wielkich kosztów, bo Hansen sam chce sfinansować większość budowy.

Ciężko wierzyć, żeby w lidze miała się pojawić 31. drużyna, więc najprawdopodobniej drużyna z Seattle musiałaby kogoś zastąpić. Dwie drużyny przychodzą na myśl – New Orleans Hornets i Sacramento Kings.

Właścicielem Szerszeni jest liga i szuka potencjalnego kupca. Jednak ten kupiec miałby pozostawić klub w Nowym Orleanie, na czym zależy Davidowi Sternowi. Dużo bardziej prawdopodobnie wygląda sytuacja z Kings. Już po poprzednim sezonie było blisko przeniesienia klubu do Anaheim. Ich walka jeszcze się nie skończyła i będzie się rozstrzygać tego lata.

Będzie to o tyle paradoksem, że kibice Kings bardzo mocno wspierali fanów Sonics w walce o pozostawienie drużyny w Seattle. Teraz mogą sami zostać ich ofiarami. Jednego jednak wszyscy kibice drużyny z Seattle mogą być pewni. W końcu jest ktoś, kto działa i szansa na powrót drużyny staje się realna.