Czy Jerry Sloan wróci na ławkę trenerską?

Jak usłyszałem na początku roku, że Jerry Sloan odchodzi z Utah Jazz, to nie mogłem uwierzyć. Mimo, że moje życie z NBA trwa już prawie 20 lat, to jedyna rzecz poza Davidem Sternem i niektórymi sędziami, która się nie zmieniała w tym czasie, to trener drużyny z Salt Lake City. Był najdłużej pracującym trenerem w jednym klubie i był trenerem legendą, który tak nagle i tak łatwo zakończył swoją przygodę z ligą. Pojawia się jednak nadzieja na to, że jeszcze wróci i nauczy kilku graczy podstaw koszykówki zespołowej.

Jako podstawę swojej nadziei traktuję tekst, który ukazał się w Salt Lake Tribune. Mówi on o tym, że Sloan po odejściu z NBA skupił się na pracy na swojej farmie. I to skupienie było tak duże, że nadrobił kilkanaście lat swojej częstej nieobecności w parę miesięcy. Sloan jest tytanem pracy, więc ciężko sobie wyobrazić, żeby mogło być inaczej.

Jak twierdzi jego żona Tammy, jego powrót do ligi jest niewykluczony. Ona razem z przyjacielem rodziny, Danny Brownem powiedzieli: „Po prostu nie widzę, jakby miał zakończyć karierę. Ja tego po prostu nie dopuszczam do myśli. [...] Jeśli pojawi się odpowiednia oferta, może skusiłby się na powrót. Ale jedyne, co teraz chciałby zrobić, to zakończyć pracę na farmie i choć raz pozwolić innym wokół siebie na skupienie się na sobie, odwrotnie niż w trakcie jego przygody z NBA.”

Powiem szczerze, że nigdy nie byłem zbyt wielkim fanem Utah Jazz, ale jednocześnie podziwiałem ich za to, że pomimo posiadania często w składzie graczy, którzy nie byli wielkimi wirtuozami gry, potrafili być regularnie w górnej połówce NBA. Sami pewnie wielokrotnie analizowaliście składy drużyn i wiele drużyn ocenialiście wyżej niż Jazz, a oni znajdowali sposób na pokonanie tych „lepszych” drużyn.

Wszystko to było zasługą właśnie Sloana, który poza samymi umiejętnościami, kierował się bardzo często cechami charakteru przy wyborze graczy do drużyny czy też zwykłą ludzką inteligencją. Nieraz słyszeliście pewnie w relacjach, że w Utah gracze mają wysokie koszykarskie IQ. Nie można się z tym nie zgodzić, ale to właśnie Sloan często doskonalił to IQ w tych graczach.

W końcu rzut o tablicę liczy się tak samo jak najefektowniejszy wsad do kosza – za 2 punkty. I z tego właśnie założenia wychodził Sloan, dobierał sobie świetnych zadaniowców, budując często najlepsze ławki rezerwowych w całej lidze.

Ponoć kilka klubów walczyło o niego tego lata, ale nie były to zespoły z czuba, choć mówiono o zainteresowaniu LA Lakers. Ci jednak zdecydowali się na Mike’a Browna. Sloan jeśli będzie miał wrócić do ligi, to pewnie tylko do klubu, w którym mógłby zrealizować swoje ostatnie marzenie związane z koszykówką – zdobycie tytułu mistrza NBA.

Komentarze

komentarzy