Cousins z maksem, Kings z nadziejami

fot. Flickr

DeMarcus Cousins zostanie twarzą Sacramento Kings na najbliższe lata. Jak poinformował niezawodny Adrian Wojnarowski, środkowy Królów podpisał czteroletni kontrakt za 62 miliony dolarów.

Cousins jest trzecim tego lata zawodnikiem z draftu 2010 po Johnie Wallu z Washington Wizards i Paulu George’u z Indiana Pacers który otrzymał maksymalny kontrakt Jest to jasny sygnał, że wokół niego ma być budowana drużyna w najbliższych latach. Pierwszym było oddanie do New Orleans Pelicans Tyreke’a Evansa który mógł rywalizować o bycie najważniejszym graczem w klubie. Teraz wszystko jest jasne.

To też jasny przekaz dla trenera Mike’a Malone’a, którego czeka niełatwe zadanie z Cousinsem. Środkowy Kings popadł w konflikty z oboma swoimi dotychczasowymi szkoleniowcami – Paulem Westphalem i Keithem Smartem.

Nowy właściciel ma przed sobą bardzo trudne zadanie. ESPN Magazine opublikował niedawno ranking wszystkich drużyn grających w najważniejszych ligach amerykańskich – NBA, NFL, NHL i MLB, w którym sklasyfikował poszczególne kluby zarówno pod względem zadowolenia kibiców, jak i finansowym, liczącym choćby ile pieniędzy kosztowało jedno zwycięstwo. Kings w tym rankingu znaleźli się na 122 miejscu na 122 możliwe. Vivek Renadive zatem musi się sporo natrudzić, by wydźwignąć zespół z dna. Na szczęście dla niego gorzej być już nie może.


Pierwsze kroki są obiecujące. Pojawił się nowy trener, z doświadczeniem tylko na stanowisku asystenta w NBA, ale za to ze świetną opinią. Do klubu dołączył Chris Mullin jako doradca klubu Mullin polecił Pete’a D’Alessandro jako nowego generalnego managera, a ten zaczął pracę na rynku transferowym Do klubu doszli Carl Landry i Greivis Vasquez w drafcie wybrany został Ben McLemore, a przy okazji oddano Tyreke’a Evansa.

Kolejny krok został zrobiony w zeszłym tygodniu. Jako mniejszościowy właściciel klubu został przedstawiony nie kto inny jak Shaquille O’Neal Ten sam, który około 10-13 lat temu mówił o Sacramento Queens. Teraz nie dość, że został współwłaścicielem zespołu, to jeszcze objął opieką Cousinsa i ma mu pomóc w staniu się lepszym graczem. Obu panów łączy podobny charakter. O’Neal, podobnie jak Cousins zawsze mówił otwarcie co mu przeszkadza, dzięki czemu panowie mogą sobie przypaść do gustu.

Jaki będzie efekt tych wszystkich zmian? Cousins miał pomóc w skrzyknięciu drużyny na wcześniejsze treningi, jeszcze nieoficjalne przed startem obozu przygotowawczego. Jak donoszą beat writerzy Kings, pokazuje się na nich jako lider. Może w końcu dorósł do tej roli?

Komentarze

komentarzy