Co się stanie z Baronem Davisem

Przy okazji lokautu jednym z najważniejszych punktów, który może przywrócić NBA do gry jest tzw. amnesty clause, pozwalający klubowi na rozwiązanie umowy z zawodnikiem posiadającym najbardziej niewygodny kontrakt dla danego zespołu. Takich graczy w lidze jest wielu, a wśród nich jest Baron Davis.

Jakby nie patrzeć, zawodnicy, którzy zostaną zwolnieni w ten sposób z umów trafią na rynek wolnych agentów i będą stanowili smakowity kąsek dla wielu drużyn, szukających ciekawych wzmocnień. Wśród nazwisk, które mogłyby paść ofiarą tego zapisu wymienia się właśnie Davisa, ale także Rasharda Lewisa, Gilberta Arenasa, Marvina Williamsa czy też Ala Harringtona. Zapewne po każdego z nich ustawi się kolejka chętnych do zatrudnienia jednego z nich.

Najjaśniejsza wydaje się sytuacja Davisa, który nigdy nie chciał godzić się z rolą inną niż pierwszego rozgrywającego w drużynie, a to może nastąpić w najbliższym czasie w Cavs. W końcu nie po to władze klubu wybierały Kyrie Irvinga, żeby posadzić go na ławce. Davis z kolei nie raz udowodnił, że potrafi skutecznie popsuć atmosferę w klubie i doprowadzić do konfliktu.

Dodatkowo mogliby zaoszczędzić 27 milionów dolarów płatnych do końca sezonu 2012/13, co zdecydowanie poprawiłoby ich pozycję na rynku wolnych agentów. A gdyby BD tam trafił, to chętnych na jego usługi byłoby wielu. Sam gracz, jak podaje ESPN, byłby zainteresowany ofertami z trzech klubów – Lakers, Bobcats i Knicks.

W Lakers byłoby mu o tyle dobrze, że Los Angeles jest jego rodzinnym miastem. Dodatkowo Derek Fisher jest bliżej końca swojej kariery i już w ostatnim roku pokazał znaczną zniżkę formy. Jeśli chodzi o Knicks, to tutaj musiałby zastąpić Chauncey Billupsa, ale o jego odejściu jak dotąd nikt nie mówił, chyba że Knicks zwolnią go na zasadach amnesty clause. Jeśli zaś chodzi o Bobcats, to sytuacja może wyglądać podobnie jak w Cavs, bo jest tam świeżo wybrany w drafcie Kemba Walker, z którym Rysie wiażą duże nadzieje.

Jest jeszcze zainteresowanie ze strony Miami Heat, którzy potrzebują dobrego rozgrywającego jak ryba wody. Eksperyment z Mike’iem Bibby nie wypalił. Tutaj jednak problemem może być sam Davis, który w systemie Heat byłby zupełnie odstawiony od decyzyjności w ataku i rzadko miałby piłkę w rękach.

A jakie jest wasze zdanie? Gdzie byłoby mu najlepiej?

Komentarze

komentarzy