Co Sheed może zaoferować Knicks?

Fani Rasheeda Wallace’a na pewno się cieszą, że ich ulubieniec wraca do NBA. Ale co z fanami New York Knicks? Czy oni też powinni skakać z radości?

Zatrudnienie Sheeda, to na pewno dobry krok marketingowy ze strony New York Knicks. Kolejny raz się o nich mówi, kolejny raz jest z nimi związane duże nazwisko, ale czy to wszystko zostanie poparte dobrą grą i rzeczywistą poprawą jakości?

Wallace przeszedł już testy zdrowotne, więc pod względem fizycznym jest z nim wszystko ok. Ale teraz pojawia się wiele pytań bez odpowiedzi.

Po pierwsze, Sheed został własnie dwudziestym zawodnikiem zakontraktowanym przez New York Knicks, co może być swego rodzaju rekordem. Pytanie zatem, czy da radę wywalczyć sobie miejsce podczas obozu przedsezonowego? Jeśli tak, to trzeba się zastanowić jaka jest polityka władz Knicks?

Pewnym jest przecież, że jego zatrudnienie połączy się z rezygnacją z usług jakiegoś młodego zawodnika, przed którym może być dobrych kilka lat grania.

Z drugiej jednak strony, wcześniejsze podpisanie umów z młodzieniaszkami – Jasonem Kiddem, Marcusem Camby i Kurtem Thomasem sugeruje odpowiedź na powyższe pytanie. Knicks nie chcą już czekać. Chcą wyniku tu i teraz.

Ok, ale co tak naprawdę może dać im Wallace? Dwa lata temu, gdy kończył karierę w Celtics, rozegrał najgorszy sezon w karierze. O ile w przeliczeniu średnich na minutę miewał gorsze rozgrywki, to średnie 9.0 punktu, 4.1 zbiórki są najgorsze w jego karierze. Podobnie jak skuteczność zaledwie 40.9% z gry.

W play-off to wszystko spadło do 6.1 punktu i 3.0 zbiórki. Jasne, na jego pozycji mogli grać jeszcze Kevin Garnett, Glen Davis i Kendrick Perkins, ale patrząc wtedy na Wallace’a widać było, że ma dość koszykówki.

Nie zrozumcie mnie źle, nie mówię, że Sheed spowoduje spadek jakości gry Nowojorczyków, ale nie chciałbym, żeby jedna z najchętniej oglądanych drużyn w NBA nie była w okolicach stycznia-lutego zespołem, w którym królują balkoniki, o których muszą się poruszać „świeże” nabytki.

Najgorszym co mogłoby go spotkać, to powtórzenie scenariusza, jaki spotkał w ostatnich rozgrywkach Larry’ego Hughesa. Po ponad rocznej przerwie stać go było tylko na rozegranie 9 meczów w barwach Orlando Magic, średnio po 12.7 minut przy skuteczności 22.7% z gry.


Śledź ZkrainyNBA na Twitterze

Komentarze

komentarzy